Był jedną z największych aktorskich fascynacji Andrzeja Wajdy, olśnieniem, dzięki któremu reżyser zdecydował się zrealizować najbardziej niezwykły film w całej swojej karierze – Nastazję, przepisaną na japoński adaptację Idioty Dostojewskiego.
Bandō Tamasaburō był jednym z najsłynniejszych onnagata – odtwórców ról kobiecych w tradycyjnym teatrze kabuki. Gdy Wajda zobaczył go w Damie kameliowej, w której Japończyk wcielał się w postać Marquerite. Przedstawienie realizowane było w Europie, a Tamasaburo Bando był jedynym mężczyzną wcielającym się w postać kobiecą.
Krystyna Zachwatowicz wspominała: „On, Tamasaburō, na tle kobiet, które być może były nawet dobrymi aktorkami, przy nim wydały nam się okropne, w ich grze było coś fałszywego. […] A on był prawdziwą kobietą i w tym jest jakaś absolutna tajemnica”.
W 1993 roku Andrzej Wajda najpierw zrealizował teatralną wersję Nastazji, później zaś zdecydował się stworzyć również film. W dokumencie poświęconym aktorowi mówił:
Jest to jeden z najzdolniejszych aktorów, jakich kiedykolwiek spotkałem. Jego emploi zdumiewa, teatr tradycyjny, filmy. Jest jednym z nielicznych, a może jedynym aktorem teatru kabuki, który gra role kobiece z wielkiego repertuaru teatru europejskiego. Zagrał przecież Lady Makbet, Fedrę, Julię w „Romeo i Julii”, Nastazję Filipownę i wiele innych kobiecych postaci. Dopiero w „Nastazji” zdecydował się na rolę męską. Zastanawiał się nad tym, czy powinien to uczynić, czy nie narazi on na szwank swojego teatralnego image'u, który wytrwale przez tyle lat tworzył. A dodajmy, że jest on w Japonii postacią równie popularną, jak np. Liz Taylor w USA.
U Wajdy Tamasaburō wcielił się zarówno w Nastazję, jak i Myszkina, stając się częścią jednego z najbardziej niezwykłych, choć zapomnianych dziś filmów Mistrza.