Stylizowany na mowę żywą wiersz Wyspiańskiego wygłaszany jest przez aktorów w sposób płynny i naturalny, nie ma w sobie nic z martwej literackości. Wesele znanego krakowskiego poety (w tej roli świetny, bardzo zabawny Daniel Olbrychski) z chłopką (Ewa Ziętek) stwarza przestrzeń dla spotkania przedstawicieli dwóch różnych stanów. Wśród gości znajdują się m.in. dystyngowany Poeta (Andrzej Łapicki), konserwatywny Dziennikarz (Wojciech Pszoniak), uwielbiający bijatyki chłop Czepiec (Franciszek Pieczka), wyobcowana Żydówka Rachela (Maja Komorowska) i artysta, który osiadł na wsi – Gospodarz (Marek Walczewski). Egzaltowany Pan Młody nieustannie deklaruje swą miłość do polskiej wsi, jednak przedstawiony w Weselu mikrokosmos społeczny tylko pozornie trwa w zgodzie i harmonii. W rzeczywistości relacje pomiędzy chłopstwem a inteligencją wypełnione są konfliktami i wzajemnymi urazami, np. wspomnieniem rzezi galicyjskiej.
Prawdziwym wyzwaniem dla Wajdy była adaptacja drugiego aktu dramatu, stanowiącego projekcję traum, kompleksów i rozczarowań trawiących polskie społeczeństwo na początku XX wieku. Wyspiański porzuca wówczas quasi-realistyczną konwencję i tworzy świat fantasmagoryczny, wypełniony alegorycznymi postaciami i duchami. W filmie Wajdy pojawienie się „zjaw” zostało świetnie umotywowane wódczano-halucynogenną atmosferą wesela i nigdy nie razi nadmiernym symbolizmem. Oniryczne wizje nawiedzające bohaterów przybierają bardzo różne formy: wspomnienia, monologu wewnętrznego czy przywidzenia.
Ze wszystkich „widmowych” postaci ukazanych w filmie na szczególną uwagę zasługuje Wernyhora, mityczny wieszcz ukraiński, wzywający Polaków do powstania. Wajda spogląda na dzieło Wyspiańskiego z historycznego dystansu i stylizuje legendarnego „Pana-Dziada z lirą” na... Piłsudskiego. Dzięki temu zabiegowi twórcy przypominają o narodowym zrywie, którego nie mógł przewidzieć autor oryginału w 1900 roku i zabarwiają krytyczny portret społeczeństwa polskiego nutką optymizmu. Ten delikatny akcent nie zmienia jednak faktu, że rzeczywistość przedstawiona w filmie jest – mimo pozorów beztroskiej zabawy – smętna i melancholijna. W ponury nastrój wprowadza już prolog, podczas którego obserwujemy weselników jadących z krakowskiego rynku do bronowickiej chaty. Szary, jesienny krajobraz pozwala odczuć atmosferę zastoju i beznadziei, a widok austriackich żołnierzy, odbywających wojskowe ćwiczenia, świadczy o tragicznej sytuacji historycznej Polski.