Okładka książki "Woda. Historia pewnego porwania” Szymona Opryszka, fot. Wydawnictwo Poznańskie
Podczas gdy fala opowieści ludowych nieustannie wzbiera, w 2023 roku pojawił się jeszcze jeden silny nurt w literaturze polskiej – rzeki. To nie tyle echo katastrofy ekologicznej na Odrze w 2022 roku, ile głębsza refleksja nad klimatem, antropocenem i nierównym dostępem do wody. Reporterzy, aktywiści i historycy opisywali nie tylko dwie największe rzeki w kraju (Andrzej Chwalba "Wisła. Biografia rzeki", Filip Springer "Mein Gott, jak pięknie"), lecz także te znikające, wyschnięte, zabetonowane (Maciej Robert "Rzeki, których nie ma") oraz regulowane, osuszane, kradzione (Jan Mencwel "Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać"). Dla jednych te wyprawy miały wymiar bardziej prywatny (Springer, Robert), dla drugich były one zakrojone na szeroką skalę (Szymon Opryszek "Woda. Historia pewnego porwania").
Właśnie Opryszek okazał się mocnym, reporterskim głosem, który wśród krytyki literackiej nie był aż tak słyszalny, jak na to zasługiwał. A szkoda, bo ukazany przez niego obraz świata, gdzie z jednej strony wojny wybuchają przez brak dostępu do wody, a z drugiej rocznie zużywa się 350 milionów litrów, by schłodzić centra danych, mógłby rozszerzyć perspektywę dyskusji o zasobach i ich ochronie. "Woda" to wielowymiarowa opowieść, hipnotyzująca lirycznością i obrazową metaforą podbudowaną ogromną pracą dokumentacyjną. Co prawda wykracza poza nadwiślański kraj, ale jednocześnie pokazuje, że to, co dalekie, może wkrótce stać się naszą rzeczywistością.