Choć polskie kino zwykle traktuje filmowy rekwizyt z należną mu powagą, zdarza się, że bywa on także elementem komediowych opowieści. Polska komedia pełna jest kultowych rekwizytów – od prześladujących bohatera nożyczek z "Zezowatego szczęścia", aż po słynny sweterek z gruszką w "Chłopaki nie płaczą". Ale wśród wszystkich komediowych rekwizytów królem jest on – miś na miarę naszych możliwości.
Aż trudno uwierzyć, że udało mu się umknąć uwadze politycznych cenzorów. W kultowej komedii Stanisława Barei tytułowy miś o fakturze słomianego chochoła miał bowiem niebagatelny polityczny wymiar. Unosząca się nad Warszawą monstrualna kukła dla jednych była symbolem Związku Radzieckiego, dla innych – upostaciowaniem absurdów epoki PRL-u.
Twórcy filmu zlecili jej realizację w Cepelii (Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego), a na potrzeby filmu wykonano co najmniej pięć kukieł różnej wielkości. Słusznie, bo w trakcie zdjęć jedna z nich przypadkowo spadła do glinianki, nad którą kręcono scenę z helikopterem.
Miś, który stał się jednym z najbardziej znanych komediowych rekwizytów w polskim kinie, o mały włos w ogóle nie pojawiłby się na ekranach. Podczas kolaudacji komunistyczni komisarze próbowali ocenzurować obraz Barei. O tym, że film ostatecznie trafił do kin, zdecydował zbieg politycznych okoliczności. Po zmianie władzy nowi decydenci zobaczyli w "Misiu" krytykę minionej już epoki Gierka, a dla siebie – szansę na pokazanie, że nowa władza będzie bardziej liberalna.
Biodra Kasi Figury