Spośród literackich filmów Polańskiego "Tess" była bodaj najbardziej nieoczywistym wyborem. Polański, który w 1979 roku uchodził za wybitnego specjalistę od mrocznych horrorów i kryminałów noir (miał już na koncie "Wstręt", "Dziecko Rosemary", "Chinatown" i "Lokatora"), postanowił przenieść na ekran klasyczny wiktoriański melodramat Thomasa Hardy’ego.
Ale to nie gatunkowa proweniencja powieści szokowała najbardziej. Krytyków oburzał fakt, że dwa lata po tym, jak Polański został oskarżony o gwałt na 13-letniej dziewczynie, zdecydował się przenieść na ekran opowieść o nastolatce, która zostaje wykorzystana seksualnie przez jednego z bogatych krewnych.
Nie po raz pierwszy Polański zapraszał widzów do ironiczno-perwersyjnej gry, w której fikcja mieszała się z autobiografią.
W jednym z wywiadów mówił:
Tworzenie filmu jest jak robienie zdjęcia rentgenowskiego duszy reżysera, a więc to oczywiście wszystko jest o mnie. Ale sposób, w jaki oni [dziennikarze] to przedstawiają, jest uproszczony, naiwny i idiotyczny".
Mimo zarzutów o prowokację, "Tess" została przyjęta z entuzjazmem przez światową krytykę i środowisko, a film zdobył trzy Cezary i sześć oscarowych nominacji. W tekście Hardy’ego Polański znów odnalazł kawałek siebie, swoją wrażliwość i ulubione motywy, tworząc film o złym losie, samotności i jednostce, która zostaje osaczona przez wrogi świat.
"Tragedia Makbeta" (1971) – Szekspir bez znieczulenia