O ile obraz księży jako pazernych pijaczyn wydaje się cokolwiek banalny, o tyle ciekawy jest w "Klerze" wątek "solidarnościowy". Reżyser, który już w "Domu złym" pokazywał pustkę mitu Solidarności, tym razem idzie dalej – w epoce Solidarności każe widzieć początek uprzywilejowania Kościoła i jego zbyt rozległego wpływu na społeczną rzeczywistość. Pokazuje, że Kościół, który przyczynił się do upadku komuny w Polsce, zarazem zagwarantował sobie pozycję instytucji wszechwładnej i nieomylnej, a dziś wykorzystuje ją raczej do niszczenia społecznej tkanki niż jej budowania. Ciekawe, czy ta intuicja zostanie podjęta przez krytyków Smarzowskiego, czy też ci ostatni zadowolą się opowieścią o złym antyklerykale szkalującym polskie wartości.
Mówiąc o grzechach polskiego Kościoła, Smarzowski po raz kolejny pokazuje, że jest jednym ze sprawniejszych opowiadaczy polskiego kina. W „Klerze" sięga po formułę, którą wcześniej testował m.in. w "Drogówce". Zaczyna więc od komediowych tonów, serwując publiczności kolejne mniej lub bardziej wyrafinowane gagi, a z czasem pozwala sobie na bardziej dramatyczny ton. Jego film zaczyna się jak groteskowy pamflet, a kończy – jak moralitet i wezwanie do oczyszczającej rozmowy.
"Kler" nie jest bowiem zbiorem skeczy o życiu upadłych księży, ale całkiem precyzyjnie splecioną dramaturgiczną kompozycją, w której pozornie niepowiązane wątki okazują się częścią tej samej całości. Wyjątkiem jest obyczajowa nowela z Robertem Więckiewiczem, która wydaje się siłą doklejona do dwóch pozostałych historii i nie wnosi wiele do filmowej opowieści. Może gdyby reżyser z niej zrezygnował, udałoby mu się nieco pogłębić ciekawą historię o księdzu podejrzanym o pedofilię, albo rozszerzyć obraz pałacowych gier mających miejsce w pałacu biskupim.
"Kler" nie będzie ani polskim "Spotlightem" McCarthy’ego, ani artystycznie dojrzalszym "Polowaniem" Vinterberga. Raczej nie uruchomi wielkich dyskusji, a uczestnikom publicystycznych sporów pozwoli okopać się na swoich stanowiskach. Ale wciąż pozostaje interesującą propozycją, żarliwym pamfletem, a jednocześnie opowieścią pełną humoru i autoironii. Nawet jeśli nie zmieni "oblicza tej ziemi", warto go zobaczyć – choćby dla świetnych ról Jacka Braciaka, Janusza Gajosa i Arkadiusza Jakubika.
- "Kler", reżyseria: Wojciech Smarzowski, scenariusz: Wojciech Smarzowski, Wojciek Rzehak. Zdjęcia: Tomasz Madejski. Muzyka: Mikołaj Trzaska. Występują: Janusz Gajos, Jacek Braciak, Robert Więckiewicz, Arkadiusz Jakubik, Joanna Kulig. Premiera 28 września 2018.