Mira Marcinów, "Bezmatek", fot. Wydawnictwo Czarne
Tokarczuk w swojej pierwszej po Noblu książce, będącej wykładnią ukutego przez nią pojęcia "czułego narratora", zaznacza, że "czułość" jest dla niej kategorią poznawczą, a nie emocjonalną. W tym duchu Mira Marcinów napisała "Bezmatek", pełne wrażliwości (nie mylić z delikatnością), kontrolowanego dystansu i humoru pożegnanie z matką. Natomiast z emocjami po stracie dziecka usiłowała poradzić sobie Justyna Wicenty w "Kołysance z huraganem", prowadząc dziennik żałoby. Dwie odmienne perspektywy zbliżają się do siebie w próbie okiełznania wspomnień, poszukiwaniu formy i języka.
"Kołysanka z huraganem", fot. Dowody na Istnienie
Córectwo Marcinów posiłkuje się ironią, żartem rozładowującym napięcie. Macierzyństwo Wicenty to walka z codziennością, obowiązkami wobec drugiego dziecka, męża, a przede wszystkim wobec siebie. Narracja "Kołysanki" wierna jest bardziej sprawozdaniu z migawkami wspomnień, z kolei autorka "Bezmatka" swobodnie żongluje czasem teraźniejszym i przeszłym, a przekaz sprawia wrażenie faktów zręcznie opakowanych w fikcję. Bardziej literackie zacięcie Marcinów, zdania, które można wynotować, jako sentencje ułatwiają odbiór opowieści; Wicenty jest bardziej bezpośrednia, czytelnik nie wie, kiedy nastąpi pęknięcie. Obu autorkom udało się uniknąć efektu współczucia, które zamieniły na współodczuwanie smutku. W tej intymnej relacji dały czas sobie i czytelnikowi na oswojenie się z brakiem.
Czytelnik światowy
Rok 2020 w literaturze należał do kobiet silnych, odważnych i wnikliwych. Takie były nie tylko autorki, lecz także bohaterki książek. Doczekaliśmy się m.in. obszernej biografii Zuzanny Ginczanki spisanej przez Izoldę Kiec, od lat przyglądająca się życiu artystek Małgorzata Czyńska tym razem pokazała nam niepokorną twarz Tamary Łempickiej, pionierki polskiej informatyki wyszły z cienia dzięki "Cyfrodziewczynom" Karoliny Wasielewskiej, a Katarzyna Kobylarczyk upomniała się o "Kobiety Nowej Huty". Najważniejsze nagrody literackie trafiały z reguły w ręce pań, by wymienić tylko debiutantki (Barbara Sadurska z Nagrodą Gombrowicza za "Mapę" oraz Dorota Kotas z Nagrodą Conrada za "Pustostany" – po raz pierwszy w historii obu konkursów nominowano jedynie twórczynie) czy dwukrotnie tryumfującą Agnieszkę Daukszę z "Jaremianką" (nagroda za najlepszą biografię oraz Gryfia). Co prawda najwyższy laur, czyli Nike jurorów trafiła do Radka Raka, ale już nagrodę czytelników otrzymała Joanna Gierak-Onoszko za poruszający reportaż "27 śmierci Toby’ego Obeda".