Wątek i osnowa. O twórczości Iwony Chmielewskiej
Kolekcjonuje perfumy i tkaniny. W książkach lubi czasowniki. W dzieciństwie zaczytywała się w poezji, a mapy pobudzały jej wyobraźnię. Ma artystyczną duszę, ale do swojej pracy podchodzi na poważnie. Trzykrotnie znalazła się w gronie najlepszych ilustratorów na świecie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Ilustracja Iwony Chmielewskiej z książki "Kołysanka dla babci" (할머니를 위한 자장가), 2019, Korea, fot. materiały prasowe wydawnictwa BIR
Obrazek
20200109_04_02.jpg
W szafie trzyma szmatki, ścinki, serwetki, wzorzyste i ręcznie haftowane tkaniny. Kupuje je w second-handach, do których chodzi jak do pracy. Tu przytnie, tam doklei, coś dorysuje i makieta gotowa. W ten sposób kontynuuje rodzinną tradycję włókienniczą. Sebastianowi Frąckiewiczowi w rozmowie zamieszczonej w książce "Ten łokieć źle się zgina" mówiła:
Uwielbiam kolekcjonować tkaniny, podziwiać ich kolory i faktury, a potem wykorzystywać swoje zbiory w kolażowych ilustracjach. Poza tym każda moja książka posiada stałą osnowę i przeplatający się wątek. Jeśli to prawda, że kobieta dziedziczy pewne cechy po swojej babci od strony ojca, to chyba jestem tego najlepszym przykładem.
To o niej i dla niej stworzyła wydaną w Korei Południowej "Kołysankę dla babci", za którą zdobyła ilustratorskiego Oscara – Bologna Ragazzi Award 2020 to trzeci tej rangi laur Chmielewskiej w karierze. Książka miała nosić tytuł "O tkaninach najbliższych", lecz dwuznaczność tego epitetu była nieprzetłumaczalna na koreański. To, czego nie można zobaczyć w języku, artystka potrafi dopowiedzieć obrazem. Jej prace wizualne nie są prostą ilustracją, a pełnoprawną narracją najeżoną symbolem i zagadką. Materiał w paski udaje drewniane domy łódzkich tkaczy, serwetki składają się jak pierogi z jagodami, guziki od babcinej pościeli zastępują winogrona niesione przez krasnale.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
W innych książkach obrazowych dzieje się jeszcze więcej: w wyszywanych ręcznie kieszonkach chowają się różne przedmioty lub zwierzęta ("W kieszonce"), stary zeszyt do języka niemieckiego współtworzy rzeczywistość wychowanki doktora Korczaka ("Pamiętnik Blumki"), nici pomagają w codziennym życiu i potrafią je uratować ("O tych, którzy się rozwijali"). Nadpalone papiery, nieaktualne mapy czy fragmenty książek wycofane z biblioteki kreują nowe światy ("Cztery zwykłe miski"), zaś opowieść o Toruniu to już teatralna scenografia z wycinanki ("Cztery strony czasu"). Nawet owijka otulająca książkę ma specjalne zadanie – imituje kurtynę ("Taki teatr").
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Ilustracja z książki "Taki teatr", ilustracje: Iwona Chmielewska, tekst: Paweł Kowalski, fot. Copyright © text by Paweł Kowalski, 2020. Copyright © illustrations by Iwona Chmielewska, 2020. Copyright © by Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu, 2020
Obrazek
taki-teatr_jpg_rgb_otwarcie_.jpg
Chmielewska powtarza, że książka w 80 proc. powstaje w głowie. Najlepsze pomysły przychodzą niespodziewanie: "Królestwo dziewczynki" wymyśliła w samolocie, gdy wracała z targów książki w Bolonii; "Do połowy pełne czy do połowy puste" – w samochodzie; "Kołysankę dla babci" – gdy wysypała na biurko babcine guziki. Każda opowieść nabiera kształtów w osobnym zeszycie. Wypełniają go głównie notatki, rzadziej szkice, które są wielkości pudełka zapałek ("Nie myślę rysunkowo, z pewnością nie jestem rysowniczką"). Później książki powstają już na czysto. Nie lubi wprowadzać zmian do projektów, chyba że trafi na dobrego i przekonującego redaktora.
Forma
Podczas pracy Chmielewska wciela się w różne role: scenarzystki, scenografki, reżyserki, montażystki i architektki. W rozmowie z Agatą Napiórską w publikacji "Jak oni pracują? Rozmowy z polskimi twórcami" stwierdziła:
Konstruuję wnętrza dla mieszkańców książki i dla odbiorców, by mogli tam sobie pomieszkać i też poczuć się gospodarzami.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Forma wypływa z treści i na odwrót. Jej picturebooki można czytać obustronnie: dwie opowieści – jedna o niebieskiej laseczce, wręczanej dziewczynkom na dziewiąte urodziny oraz druga o niebieskiej skrzyneczce darowanej chłopcom – spotykają się w środku książki, prowadząc do zaskakującego finału. Albo podwójnie: wolno nam zajrzeć do środka pamiętnika Blumki, zaś historia babci autorki przypomina dawny katalog tkanin z fabryk włókienniczych. Ważna jest fizyczność książki: tłoczenia na okładkach bądź wycięcia, dzięki którym można uświadomić sobie, jakie szczęście ma ten, kto widzi. Chmielewska testuje nasze zmysły. W "Dwojgu ludziach" mamy do czynienia z iluzją spojrzenia – co zobaczymy: okno z kolumną pośrodku czy dwie twarze?
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Autorka korzysta z prostych narzędzi pobudzających wyobraźnię. Często jest to jeden, powtarzający się element w różnych kombinacjach, jak trójkątna plama wypalona żelazkiem w obrusie ("Kłopot"). Innym razem to lustro, w którym widzimy odbicie swoich trosk ("Obie"). Motyw zwierciadła obecny był już w książce "Maum. Dom duszy" (z tekstem Heekyoung Kim) – rozkładówka pokryta częściowo srebrną folią odbija napis z sąsiadującej strony. Uchylając kartki, wprawiamy postaci w ruch, zbliżając je do siebie, animujemy opowieść o człowieku – jego umyśle, emocjach, pamięci. Publikacją tą Chmielewska zdobyła pierwszą dla Korei nagrodę główną w Bolonii.
Język
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Rozkładówka z książki "Obie", ilustracje: Iwona Chmielewska, tekst: Justyna Bargielska, 2016, fot. wydawnictwo Wolno
Paradoksalnie najważniejszą rolę w przestrzeni jej książek odgrywa pustka. Tworzenie picturebooków polega na odejmowaniu, pozbywaniu się nadmiaru słów i obrazów. Chmielewska udowadnia, że rezygnacja z czegoś nie jest ograniczeniem, tylko wyzwaniem. Symboliczny gest gumkowania otwiera opowieść na odbiorcę – buduje miejsce na interpretację, pozwala zatrzymać się na chwilę, złapać oddech. Tak jak w dziele z buddyjskim tekstem "Bium – puste miejsce w sercu", gdzie autorzy (Kwak Young Kwon i Chmielewska) reprezentujący kulturę Wschodu i Zachodu toczą rozmowę przy pustym stole.
Artystka tłumaczy, że "w picturebooku obraz i tekst budują równorzędne, ale niepokrywające się światy. One mogą się wyprzedzać, bojkotować wzajemnie, prowadzić trudną grę z odbiorcą, który sam musi to wszystko poskładać". Znaczenia nie tyle się uzupełniają, co piętrzą, a czasami nawet kłócą. Przewrotne relacje słowa i obrazu doskonale zostały ukazane w książce "Obie", stworzonej na spółkę z Justyną Bargielską. Tam tekst o niełatwej miłości matki do córki wsiąka w strukturę obrazu, język werbalny i wizualny stają się jednością, niemogącą funkcjonować bez siebie.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Nieznajomość języka koreańskiego nie przeszkodziła Chmielewskiej w podboju tamtejszego rynku literatury dla dzieci. Podczas pierwszego wyjazdu na targi książki w Bolonii w 2003 roku poznała swoją przyszłą agentkę Jiwone Lee, która przetarła szlaki u wschodnich wydawców. Artystka ma już na koncie ponad 20 publikacji w Korei i jest najbardziej rozpoznawaną polską autorką. Nakład jej książek to około sześć tysięcy egzemplarzy – w Polsce zazwyczaj sięga dwóch tysięcy. Stworzony przez nią alfabet koreański znalazł się częściowo w podręczniku szkolnym do nauki języka.
Treść
Osnową w książkach autorki są relacje międzyludzkie, problem nierówności społecznych, niepełnosprawności, tolerancji, odpowiedzialności, wreszcie przemijanie i śmierć. Wątki, czyli już konkretna sekwencja zdarzeń, rozwijają się zawsze w nieoczekiwanym kierunku. Pączkują i zapętlają się jak koraliki nawlekane na żyłkę. Nie ma w tym nic z przypadku.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Chmielewska oswaja tematy tabu. Nie mówi dosłownie o rzeczach trudnych, lecz pokazuje je z innej, nieoczywistej perspektywy. Jest przewodniczką po światach, które tworzy, choć nie prowadzi czytelnika za rękę. Wręcz przeciwnie – daje mu swobodę myślenia, wskazuje możliwości, a nie rozwiązania. Stawia pytania i pozwala błądzić. W jej koreańskiej książce "Tak się składa" to czytelnik decyduje o losach bohaterów. Strony picturebooka można zginać wzdłuż przerywanej linii i przekraczać granice wyobraźni.
U niej cisza jest donioślejsza niż krzyk. Poważnym tematom towarzyszą przygaszone obrazy, czasem oniryczne, innym razem niepokojące. Nie są one zwykłą ilustracją, a pełnoprawną kreacją, nawet te tworzone do wierszy i tekstów innych autorów. Kształtem, kreską, przybrudzoną barwą potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. Jej stylu nie sposób pomylić z żadnym innym. Niektórzy odbiorcy – łącznie z wydawcami – boją się jej książek. Ona sama przyznała się do strachu przed "Królestwem dziewczynki", w którym porusza kwestię dojrzewania. W "Gazecie Wyborczej" zwierzyła się Agnieszce Sowińskiej:
[…] zrobiłam coś bardzo intuicyjnego i osobistego, pracowałam podświadomie, czekając na rozwiązania znikąd.
Metoda
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Ilustracja Iwony Chmielewskiej z książki "Oczy" ("Eyes"), fot. Monika Obuchow / www.ksiazkiobrazkowe.blogspot.com
Obrazek
Iwona Chmielewska "Eyes", fot. Monika Obuchow / www.ksiazkiobrazkowe.blogspot.com
Jak długo powstaje książka?
Czasem pół roku, a czasem dzień i noc przez miesiąc. Książka wsiada mi na plecy i nie odczepia się, dopóki jej nie ukończę. A bywa, że kolejne już siedzą w poczekalni
– powiedziała Agacie Napiórskiej. Niekiedy potrzeba więcej czasu, nawet parę lat. Gotowe dzieło jeszcze musi znaleźć wydawcę.
Mówi o sobie, że jest samoukiem, jeśli chodzi o tworzenie książek. Co prawda kończyła grafikę warsztatową, ale wówczas na studiach tępiono wszelką narracyjność. Pierwszej realizacji się wstydzi, w dodatku ołówkowe rysunki do "Małej księżniczki" Frances Hodgson Burnett w drukarni zyskały bez jej wiedzy kontury czarnym flamastrem. Pierwsze zlecenie na ilustrowanie poezji ją zaskoczyło, mimo że jako dziewczynka wypożyczała tomiki wierszy z pobliskiej biblioteki.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Większość książek to autorskie picturebooki, w których artystka mierzy się sama ze sobą jako twórczyni tekstu i obrazu. Jednak są też opowieści skomponowane na dwa głosy, które muszą się zsynchronizować, nie tracąc indywidualności. Obrazy Chmielewskiej noszą w sobie tajemnicę, być może dlatego tak dobrze korespondują z tekstem poetyckim: Krystyny Miłobędzkiej ("Na wysokiej górze"), Kazimiery Iłłakowiczówny ("Czarownica"), Józefa Czechowicza ("Dopóki niebo nie płacze") czy Justyny Bargielskiej ("Obie"). Artystka interpretuje słowa, ale nigdy ich nie powiela. Oddaje nastrój danej historii i przenosi ją na inny, magiczny poziom.
Obcowanie
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Ilustracja Iwony Chmielewskiej z książki "Cztery zwykłe miski", fot. dzięki uprzejmości Wydawnictwa Format
Obrazek
cztery_zwykle_miski.jpg
Literatura wizualna w wykonaniu Chmielewskiej nie ma kategorii wiekowych. Nawet te najprostsze opowieści jak "O wędrowaniu przy zasypianiu" czy "Kołysanka na cztery" dalekie są od infantylizowania. Odbiorca staje się współtwórcą, przyswaja obce światy, doświadcza emocji bohaterów książek. Mimo że można je czytać w pojedynkę, to wspólna lektura dziecka i dorosłego przynosi nowe rozwiązania, zaskakujące refleksje.
Chmielewska prowadzi warsztaty, podczas których w głównej roli występują jej książki. Często rozmowy przeciągają się, trwają w najlepsze, nawet gdy autorka dawno opuściła towarzystwo. Sebastianowi Frąckiewiczowi opowiadała:
Ostatnio widziałam na jakimś koreańskim blogu, jak grupa biznesmenów w garniturach omawia przy długim stole moją książkę «Kłopot», a potem mają z nią warsztaty. W ramach kreatywnego dokształcania zamiast coachingu i strzelania z paintballa była dyskusja na temat książki dla dzieci.
Picturebooki polskiej autorki są przede wszystkim spotkaniem z Innym i samym sobą.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
W 2022 roku Iwona Chmielewska po raz trzeci znalazła się w ścisłym finale Nagrody im. Hansa Christiana Andersena w kategorii graficznej. Ten najwyższy laur w świecie twórców książek dla dzieci, zwany "małym Noblem", przyznawany jest co dwa lata. Autorka była nominowana także w 2018 i 2020 roku. Do tej pory wśród polskich twórców nagrodę zdobył grafik i ilustrator Zbigniew Rychlicki w 1982 roku.
Źródła:
Baszewska Marta, "Architektura picture booka. Twórczość Iwony Chmielewskiej" [dostęp online: 26 IV 2020];
Frąckiewicz Sebastian, "Ten łokieć źle się zgina. Rozmowy o ilustracji", Wołowiec 2017;
Napiórska Agata, "Jak oni pracują? Rozmowy z polskimi twórcami", Warszawa 2017;
Sowińska Agnieszka, "Iwona Chmielewska: mistrzyni słowobrazu" [w:] Gazeta Wyborcza, 23 IV 2016.