Piosenki te powstawały z myślą o popularyzacji tego języka wśród żydowskiej publiczności w Polsce, jak i o polskich Żydach, którzy mieszkali już w Palestynie. W nowym kraju tęsknili za dawną ojczyzną i dawnym stylem życia, w tym za dansingami. Popularnością cieszyły się koncerty gwiazd polskiej piosenki, m.in. Hanki Ordonówny i Eugeniusza Bodo, którym zdarzało grać się trasy koncertowe w Palestynie.
Przypadek polsko-hebrajskiego tanga jak w soczewce pokazuje paradoksy państwa rodzącego się w brytyjskim mandacie Palestyny. Ideologia syjonistyczna krytykowała wszystko, co związane było z diasporą. W latach 20. i 30. Tel Awiw patrolowany był przez młodzież zrzeszoną w Batalionie Obrony Hebrajskiego, która kontrolowała, nieraz przy użyciu przemocy, język używany przez przechodniów. Walczono z używaniem polskiego, jidysz, niemieckiego, rumuńskiego i innych języków diasporowych.
Hebrajskie tanga najczęściej były adaptacjami istniejących już polskich przebojów. To ostatnia niedziela (sł. Zenon Friedwald, muz. Jerzy Petersburski) stała się Haszabat haachrona (To ostatni szabat). Graj, skrzypku, graj (sł. Stanisław Zdrojewski, muz. Władysław Lidauer) to Hacaoni, nagen (Graj, Cyganie). Jadzia, przebój z filmu Michała Waszyńskiego pod tym samym tytułem, po hebrajsku stała się Jael. Powstały również piosenki istniejące tylko w wersji hebrajskiej, m.in. Ach werak iwrit (Tylko po hebrajsku) do muzyki włoskiego kompozytora Cesare Andrea Bixio.
Autorem słów do większości piosenek był Izrael Mordechaj Biderman (1911–1973), pochodzący z Włocławka działacz ruchu syjonistycznego i dziennikarz publikujący w prasie jidyszowej i hebrajskiej. Śpiewał Adam Aston – jeden z najbardziej dramatycznych głosów polskiej piosenki, obdarzony aksamitnym barytonowym głosem, związany z chórem Henryka Warsa i kabaretem Morskie Oko. Aston jest też autorem pierwszego nagrania Czerwonych maków pod Monte Cassino (sł. Feliks Konarski, muz. Alfred Schütz). Hebrajski repertuar nagrywał pod pseudonimem Ben Lewi, była to wariacja na temat nazwiska jego ojca – Loewinsohn. Według ustaleń historyków nie znał hebrajskiego i nie był sympatykiem ruchu syjonistycznego, chociaż stał się jego głosem.
[Filip Lech]
Jazz Band Młynarski-Masecki – Noc w wielkim mieście (2017)
The Jolly Boys Band, The Crazy Kiddies Jazz, Rosner Players, Melodyst–Bundzik Jazz Band, Jazz d’Or Zygmunta Karasińskiego i Szymona Kataszka, orkiestra taneczna Artura Golda i Jerzego Petersburskiego czy Orkiestra Jazzowa Henryka Warsa – polski jazz nie narodził się w katakumbowych realiach stalinizmu, lecz na dancingach II RP. Tę historię jednak brutalnie przerwała wojna i utwory big bandów lat 30. pozostawały praktycznie nieznane w świadomości kolejnych pokoleń. Dlatego, jak napisał w książeczce albumu znawca przedwojennego jazzu, Tomasz M. Lerski, na płytę, która uhonorowałyby ich dorobek: „czekaliśmy nie tylko my, współcześni, ale i wszyscy dawni kompozytorzy i muzycy orkiestrowi, którzy są już w tej chwili po drugiej stronie pięciolinii”.