Ciekawym i często lekceważonym przypadkiem jest muzyka chodnikowa. Pod względem estetycznym oficjalnym punktem odniesienia była euroatlantycka tradycja disco, ale równie dużo zawdzięcza szansonom zza wschodniej granicy, czasami jest ich dosłownym przeniesieniem.
W piosence chodnikowej obok kiczu pojawiała się nieraz dosadna krytyka społeczna. Antoś Szprycha w swojej Odzie do bezrobotnych czy Obiecankach cacankach celniej niż niejeden politolog opisywał frustrację ludzi, którzy nie odnaleźli się w nowym systemie, punktując polityków marzących jedynie o szybkim „dostaniu się na stołek”.
W piosenkach grupy Atlantis z Sochaczewa świat jawił się jako „cudowny hotel”, w którym można mieć wszystko: basen, wideo i film. Ta kraina, nazywana „Babilonem”, kusiła obietnicą, że „życie samo układa się”. Jednocześnie muzyka ta żegnała stary porządek – w utworze Wujek Lenin ogłaszano koniec czerwonej gwiazdy, zostawiając miejsce na „świat, który miał trochę więcej barw”.
Zamieszkałem w cudownym hotelu, podobało mi się bardzo w nim,
Robić mogłem w nim to co chciałem - kino, basen, video, film
Gdy czas powoli mijał, życie powoli piękne stawało się,
Nic już więcej mi nie potrzeba, wszystko dobre zawiera się w niej
[Atlantis – Babilon]
Scena disco polo lat 90. nie tylko opisywała polityczną rzeczywistość, ale wpływała na wyniki wyborcze. „Jestem jak […] stu gardeł śpiew / Mam w żyłach […] Pawlaków krew” – śpiewał Bohdan Smoleń w spocie PSL-u z 1993 roku, Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie w rytmie Ole, Olek! Top One. Zespół Dr Jasnowidz na kasecie Tylko jeden nam pomaga… zreferował program Samoobrony – znalazły się tam takie piosenki jak A rolnictwo siada czy Buja się inflacja.
Kiedyś w nocy mili moi śniło mi się, że
Że ja Antoś, biedny chłopak, posłem zostać chcę
Lecz ja disco polo całe życie tylko gram
Więc jak z grajka ma wyrosnąć nagle wielki pan
Obiecanki cacanki, a w Polsce jak kto chce,
Byleby na stołek szybko dostać się
[Antoś Szprycha – Obiecanki cacanki, sł. Justyna Adamczak]
Transformacja miała też swoje mroczne oblicze – przemoc, narkotyki i rosnące rozwarstwienie. „My już są Amerykany” – ironizował Paweł Kukiz, punktując powierzchowną westernizację, która pod spodem skrywała zagubienie „dzieci ulicy”. O tym samym, choć z perspektywy betonu i osiedli, opowiadał rodzący się wówczas polski hip-hop, dokumentując losy „hardkorowców z wyboru”, dla których tempo zmian stało się przerażające.
Od zawsze tak było, nędza nigdy się nie skończy
Trzeba przetrwać wszystko tak jak plakat przedwyborczy
Ślad zostawię po sobie, daj mi bańkę, więcej zrobię
Chcesz wiedzieć, co mi się marzy? Stworzenie nowych miejsc pracy
Żeby nie nie musiał iść kraść, chłopak ciągle się narazić
[Peja – Mój rap, moja rzeczywistość, sł. Peja]
Jakie są możliwości spędzenia czasu na osiedlu?
To i tak cud, że tak niewielu w pierdlu
[Poema Faktu – Od ‘89]