Piosenkarka, wokalistka jazzowa i soulowa, kompozytorka, producentka, pedagożka muzyczna. Jedna z najważniejszych postaci polskiej estrady. Jej repertuar łączy jazz i soul z muzyką popularną. Wielokrotnie nagradzana na festiwalach piosenki, w tym w Opolu. Urodziła się 14 stycznia 1947 roku w Gorzowie Wielkopolskim.
Gdyby śpiewała za Oceanem, co na pewnym etapie jej kariery było możliwe, pewnie stałaby się ikoną światowej muzyki pokroju Arethy Franklin. Jej twórczość – i to nie tylko w zakresie wokalistyki, lecz także kompozycji – definiowała polski soul i zmieniła wymiar kobiecego śpiewu jazzowego. Krystynie Prońko udało się przy tym wypromować szereg przebojów radiowych, które z dzisiejszej perspektywy można już nazwać standardami. Wiele z nich stało się integralną częścią swojej epoki i wyrazem społeczno-politycznych przemian.
Na scenie w Kaliszu, Opolu i Baku
Krystyna Prońko urodziła się w niezwykle muzykalnej rodzinie. Dość powiedzieć, że z czwórki rodzeństwa aż trójka związała się później z muzyką. Przyszła piosenkarka skończyła szkołę muzyczną I stopnia. Po niej z kolei podjęła naukę w… technikum chemicznym. „Moim pierwszym wyborem było technikum elektromechaniczne, ale wtedy nie przyjmowano do tej szkoły dziewczyn”, opowiadała Tomaszowi Raczkowi w YouTube’owym cyklu Kultowe Rozmowy. „W związku z tym nie zostałam przyjęta. Poszłam do technikum chemicznego, bo wówczas to właśnie w laboratoriach pracowały kobiety”. Technikum wokalistka ukończyła i nawet przez krótki czas pracowała w zawodzie – w laboratorium lokalnego sanepidu. Działalność muzyczną zaś Prońko rozpoczęła w rodzinnym zespole Reflex, gdzie grali również jej dwaj bracia, Piotr i Wojciech. W Refleksie Prońko zarówno śpiewała, jak i komponowała oraz grała na organach. Zresztą właśnie jako organistka została wyróżniona w 1969 roku na I Ogólnopolskim Festiwalu Awangardy Beatowej w Kaliszu.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Piosenkarka Krystyna Prońko podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej, 1975, fot. Ryszard Okoński/CAF/PAP
Obrazek
Krystyna-Pronko-pap_19750610_002.jpg
Udział w tym konkursie okazał się przełomem. „Po którymś koncercie zwrócił się do nas człowiek szukający nowych twarzy do powstającego w Rzeszowie zespołu, który zakładał Antoni Kopff [kompozytor i producent, wcześniej założyciel choćby zespołu Partita – przyp. aut.]. Ten pan odbył rozmowę z moimi rodzicami. To był grudzień. Rodzice się zgodzili, po czym 13 stycznia [1970 roku – przyp. aut.] wsiadłam w pociąg, a 14 stycznia, w moje urodziny, wylądowałam na dworcu w Rzeszowie i poszłam na próbę. Tak się zmienił w ciągu jednego dnia cały mój świat”, wspominała Prońko. Tym sposobem dołączyła do zespołu Respekt, już w pełni profesjonalnego. Niedługo potem dokonała z nim pierwszych nagrań radiowych. Zarejestrowała dwie własne kompozycje: Daleko przed siebie i Cały maj. Ta druga zaistniała nawet na Liście Przebojów radiowej Trójki.
Respekt, choć rozpadł się już pod koniec roku 1970, był dla wokalistki bramą do muzycznego świata. Za sprawą kierownika zespołu, Antoniego Kopffa, grupa występowała przed koncertami Czesława Niemena, który był wówczas u szczytu popularności. Wkrótce Prońko, razem z koleżankami z Respektu – Zofią Borcą i Elżbietą Linkowską – weszła w skład chórku towarzyszącego wokaliście. Odtąd nie tylko z nim koncertowała, lecz także uczestniczyła w jego sesjach nagraniowych. Głos piosenkarki słychać choćby na słynnym czerwonym albumie Niemen z 1971 roku. To także u jego boku wokalistka po raz pierwszy wystąpiła na festiwalu w Opolu, w roku 1972. „Bardzo lubiłam Czesława” – wspominała w 2021 roku w rozmowie z Januszem Szromem dla magazynu „Jazz Forum”. „Imponowała mi jego ekspresja, której się przysłuchiwałam, stojąc razem z nim na scenie, i myślę, że powoli nią nasiąkałam”. Jako chórzystka Prońko występowała też z innymi wykonawcami – choćby ze Skaldami czy Czerwonymi Gitarami, z którymi na początku lat 70. odbyła trasy po ZSRR.
Podczas jednej z tych podróży artystka poznała Janusza Komana, multiinstrumentalistę i byłego członka zespołu Czerwono-Czarni. „Janusz dojechał na trasę, którą mieliśmy z Czerwonymi Gitarami, w zastępstwie za kogoś. Spotkaliśmy się w Związku Radzieckim, konkretnie w Baku [dziś Azerbejdżan – przyp. aut.]. Zaczęliśmy się przyglądać sobie w sensie muzycznym, a potem także osobistym”, opowiadała Tomaszowi Raczkowi. Janusz Koman i Krystyna Prońko stali się parą, ale, co ważniejsze, rozpoczęli muzyczną współpracę. Już w 1972 roku współtworzyli zespół Pokolenie, który jeszcze w tym samym roku w studiu muzycznym Polskiego Radia Lublin dokonał nagrań utworów Ziemi puls i Dwa anioły. „Zespół przetrwał zaledwie kilka miesięcy, jednak był kamieniem węgielnym pod grupę Koman Band, z którą pracowałam aż do roku 1978”, mówiła Prońko w rozmowie dla „Jazz Forum”.
Jazz, soul, Koman Band i rockowa opera science fiction
Koman Band powstał w 1973 roku i wkrótce stał się krajową sensacją. Prezentował muzykę z pogranicza jazz-rocka i soulu, dotąd w Polsce marginalną. Pierwszą okazję, by zaprezentować się szerszej publiczności, zyskał podczas festiwalu w Opolu w 1973 roku. W Amfiteatrze Tysiąclecia Krystyna Prońko zaśpiewała utwory Po co ci to chłopcze i Umarłe krajobrazy, za które otrzymała I nagrodę w kategorii „Interpretacje”. „Mój pierwszy raz dał mi jednak mocno po głowie. I to dosłownie”, wspominała wokalistka. „Zdarzyło się bowiem, już podczas próby do koncertu finałowego, że wchodząc na rusztowanie sceny, rozbiłam sobie głowę i straciłam równowagę. Podczas mojego lotu koszącego w dół zostałam szczęśliwie pochwycona przez innych uczestników. Przeżyłam. Dało mi to wszystko mocno do myślenia!”. Koman Band, a razem z nim Krystyna Prońko, mocno zaznaczył się na mapie polskiej branży muzycznej. Rok później, w 1974, Prońko wróciła do Opola z piosenką Papierowe ptaki, nagrodzoną za aranżację. Dwa lata później z kolei ponownie wyśpiewała wyróżnienie za interpretację – tym razem piosenki Niech moje serce kołysze cię do snu. Utwór z tekstem Marka Dutkiewicza do muzyki Janusza Komana został zresztą uznany Radiową Piosenką Roku 1975 przez poczytny muzyczny magazyn „Non Stop”.
Materiał z tego niezwykle płodnego okresu znalazł się na wydanej w tym samym roku, debiutanckiej płycie piosenkarki zatytułowanej po prostu Krystyna Prońko. Autorem większości kompozycji był Janusz Koman, a Koman Band towarzyszył nagraniom. Na płycie znalazły się takie piosenki, jak wspomniane Papierowe ptaki, Umarłe krajobrazy czy siedmioipółminutowe Ciemności złote, ciemności srebrne. Połowa lat 70. należała do Krystyny Prońko – zresztą nie bez powodu w 1975 wspomniany już „Non Stop” obwołał ją Wokalistką Roku.
Powoli pnąc się na szczyt, piosenkarka postanowiła ograniczyć pracę koncertową. Rozpoczęła natomiast naukę na Wydziale Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Kilka lat później magazyn „Non Stop” pisał: „Na pytanie, co dały jej studia muzyczne, Krystyna Prońko odpowiada tak: »Najogólniej mówiąc, nauczyłam się warsztatu, którego opanowanie jest w każdym zawodzie najważniejsze. Zaznajomiłam się z problemami techniki wokalnej, wreszcie na nowo ukształtowały się moje wyobrażenia o zawodzie piosenkarki«”. Pracę magisterską, poświęconą wokalistyce Urszuli Dudziak, Prońko obroniła w 1978 roku. Wkrótce po tym otrzymała propozycję pracy naukowej na katowickiej uczelni, którą przyjęła. Wątek pedagogiczny będzie odtąd przewijać się w jej życiu przez kolejne dekady.
Okres nauki w Akademii Muzycznej nie zastopował kolejnych sukcesów muzycznych artystki. W ciągu tych trzech lat Prońko wciąż występowała na festiwalu w Opolu, promując choćby swój przebój Modlitwa o miłość prawdziwą. Śpiewała też na festiwalu Jazz Jamboree, a także na festiwalach w ZSRR i Irlandii. W 1977 roku została ponownie uznana przez „Non Stop” za Wokalistkę Roku.
W tym samym czasie powstał też inny ciekawy projekt artystyczny z udziałem Krystyny Prońko: rock-opera 3400 lat po Ikarze. Autorem muzyki był Janusz Koman, a libretto napisał Bogdan Olewicz. Operę zaprezentowano na festiwalu w Opolu. „To była rockowa opera science fiction. Wszystkim ten pomysł bardzo się spodobał”, opowiadał Bogdan Olewicz w rozmowie z Michałem Majczakiem. „Była to wielka inscenizacja. Z rozmachem, z zespołem baletowym z teatru w Łodzi, ogromną scenografią. Niestety, jednorazowa. […] Pomysł był taki: w 3400 lat po nieudanym locie Ikara startuje statek kosmiczny, który ma poszukać w kosmosie nowej planety dla mieszkańców przeludnionej, zniszczonej i targanej konfliktami Ziemi. Krystyna była jednym z członków kierownictwa wyprawy. Pozostałe główne postacie to pilot-nawigator i kapitan statku. […] W sumie wyprawa jest nieudana, podobnie jak lot Ikara [co tchnęło głęboką symboliką – przyp. aut.]”. 3400 lat po Ikarze nigdy potem nie zostało wystawione, mimo prób współpracy z Teatrem Wielkim w Łodzi. Z czasem zapis sztuki z Festiwalu Opolskiego zaginął. Dopiero w 2018 roku, podczas przygotowań do programu Niedziela z… Krystyną Prońko, materiały odnaleziono i wyemitowano w TVP Kultura.
Koniec lat 70. był dla artystki okresem kolejnego przełomu. Prywatna relacja z Januszem Komanem dobiegła końca, podobnie jak współpraca z Koman Bandem. Nim to nastąpiło, w 1978 roku ukazał się kultowy album Deszcz w Cisnej, a na nim choćby tytułowy utwór z muzyką Jacka Mikuły i słowami Bogdana Olewicza (w 2002 roku piosenkarka została dzięki niemu honorową obywatelką gminy Cisna) czy soulowo-jazzowa suita Trawiaste przywidzenia. Po tym jednak drogi Prońko i Komana się rozeszły. Wkrótce kompozytor ożenił się z byłą studentką wokalistki, Majką Jeżowską, z którą niedługo potem również się rozstał. Po latach, w 1983 roku, z inspiracji życiem powstanie piosenka On nie kochał nas, duet Prońko i Jeżowskiej – jeden z najbardziej znanych polskich utworów o kobiecej solidarności.
Kolęda Nocka: znak epoki
W lata 80. Krystyna Prońko weszła w nieco zmienionej stylistyce. W 1979 roku w Opolu wyśpiewała w duecie ze Zbigniewem Wodeckim I nagrodę w konkursie Premier za piosenkę Wspomnienie tych dni. Odtąd coraz częściej sięgała po pop.
W tym czasie podjęła się także współpracy z Teatrem Muzycznym w Gdyni w roli nauczycielki w piosenkarskim studiu, a także aktorki. To właśnie tam powstało słynne oratorium Kolęda Nocka, którego premiera była jednym z ważniejszych wydarzeń Karnawału „Solidarności”. Spektakl był dziełem trójki artystów: autora libretta Ernesta Brylla, kompozytora Wojciecha Trzcińskiego oraz reżysera Krzysztofa Bukowskiego. Widowisko, kształtowane przez wydarzenia Sierpnia ’80, było gorzkim portretem społeczeństwa początku tej dekady, ze wszystkimi jego trudnościami i nadziejami. Krystyna Prońko w widowisku odgrywała jedną z głównych ról. To właśnie z Kolędy nocki pochodzi jej słynny Psalm stojących w kolejce – jeden z czołowych polskich protest songów.
– Kiedy Wojtek Trzciński mi to zaproponował, powiedziałam, że jeśli się uda, to będzie to mój koniec, bo czasy były takie, że prawdopodobnie zostanę artystycznie uziemiona –opowiadała mi w audycji radiowej wokalistka. I dodała: – Wojtek odpowiedział mi na to, że to będzie dopiero mój początek.
I rzeczywiście – popularność Kolędy Nocki była ogromna. „Przedstawienie […] w ciągu 11 miesięcy, między 1980 a 1981 rokiem, obejrzało ponad 50 000 osób. […] Zostało okrzyknięte pierwszym polskim musicalem dużego formatu i wystawione blisko 100 razy, zawsze z nadkompletem widzów”, pisał w felietonie dla portalu Natemat.pl Stanisław Trzciński, syn kompozytora. „Nie da się w kilku zdaniach opisać podniosłej atmosfery i emocji towarzyszących nam podczas tych dni. Twórcy spektaklu, aktorzy, muzycy, publiczność – setki, a nawet tysiące ludzi szturmujących teatr – wszyscy czuliśmy, że uczestniczymy w wyjątkowym wydarzeniu. To była eksplozja euforii pomieszanej ze wzruszeniem”, dodawał. Spektakl gromadził na swojej widowni opozycjonistów, stoczniowców, ale też po prostu zmęczonych szarą rzeczywistością obywateli. Gdy Kolęda Nocka zawitała do Warszawy, Jerzy Waldorff pisał w „Polityce”, że „W Warszawie miała taką od publiczności owację, jakiej nowa widownia Teatru Wielkiego nie pamięta”.
Przedstawienie stało się znakiem epoki, częścią społecznego ruchu. Podobnie jak piosenki – wspomniany Psalm stojących w kolejce, ale też Kolęda o gwieździe czy Psalm jadących do pracy. Gdy utwory zarejestrowano i wydano na longplayu, nakład wyprzedał się momentalnie, a płyta pokryła złotem. Do historii festiwalu w Opolu przeszedł natomiast wyróżniony nagrodą dziennikarzy występ Krystyny Prońko z Psalmem w słynnym, granatowym prochowcu. Na tym samym festiwalu Prońko zaśpiewała zresztą kolejny swój wielki przebój, Małe Tęsknoty (w roku 1980 magazyn „Non Stop” po raz trzeci określił ją mianem Wokalistki Roku).
Szał na Kolędę Nockę, jak i zresztą Karnawał „Solidarności”, zakończyło wprowadzenie stanu wojennego. Spektakl zdjęto z afisza, a piosenki z niego trafiły na czarną listę Polskiego Radia. Zniszczono scenografię, aby nie dało się łatwo wznowić sztuki. Opóźniono też planowaną trasę przedstawienia po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Do tej jednak ostatecznie, co ciekawe, doszło. Kolędę Nockę prezentowano za Oceanem przez wiele miesięcy. Wystawiono ją nawet na Off-Broadwayu. Prońko opowiadała mi o tym tak:
Text
Pierwsze wystawienia estradowe były bardzo dobrze odebrane, ale gdy czas mijał, to część Polonii wydumała sobie, że to niemożliwe, żeby w stanie wojennym wypuścić artystów i to jeszcze z takim spektaklem. Uznano, że musimy być agentami tej komuny, która się właśnie wali. Przestano chodzić na spektakle i ostatnie się w ogóle nie odbyły.
To właśnie wtedy Krystyna Prońko stanęła przed dylematem, czy nie pozostać w Ameryce i nie spróbować kontynuować kariery za oceanem. Ostatecznie wróciła do kraju, choć bezpośrednio po powrocie nie czekało jej tutaj nic dobrego. „Kolędę Nockę przypłaciłam brakiem pracy. Zwolniono mnie z Teatru i z Akademii”, mówiła wokalistka.
Lek na całe zło
W tym ciężkim okresie Prońko – jak wielu innych artystów – zajęła się pracą nad nowym repertuarem. Kompozytor i aranżer Marek Stefankiewicz pamięta ten czas tak: „Krysia wspomniała mi, że właśnie pracuje nad swoim nowym albumem i potrzebuje pomocy. […] Pomiędzy tymi naszymi spotkaniami, pracując nad piosenkami innych kompozytorów, kombinowałem coś przy klawiaturze i z tych kombinacji powstał motyw refrenu, który zaprezentowałem Krysi”. Tak narodziła się melodia piosenki Jesteś lekiem na całe zło. O napisanie tekstu Stefankiewicz poprosił Bogdana Olewicza. „Określenie »emigracja wewnętrzna« w jakimś sensie oddaje klimat, który panował wówczas w naszych domach. I to jest, prawdę mówiąc, scenografia tej piosenki. Sytuacja rozgrywa się w domu, pomiędzy dwojgiem ludzi, gdzie narrację prowadzi kobieta ”, mówił Olewicz w rozmowie z „Jazz Forum”. „Przyznam po latach, że ani muzyka, ani tekst specjalnie mnie nie zachwyciły. »Dobrze, mogę zaśpiewać« – powiedziałam krótko”, opowiadała sama Prońko.
Ku jej zdziwieniu, piosenka stała się przebojem, a album Krystyna Prońko [drugi pod tym tytułem w karierze, datowany na rok 1983 – przyp. red.], na którym się znalazła, w ciągu miesiąca zyskał status złotej płyty. Fraza „jesteś lekiem na całe zło” weszła na stałe do codziennego języka, a odbiorcy dopatrywali się w tej, jak wskazują autorzy, czysto damsko-męskiej relacji, odniesień do Lecha Wałęsy, Jana Pawła II czy Wojciecha Jaruzelskiego. Piosenka zrobiła również furorę na festiwalu w Opolu w 1983 roku – pierwszej edycji po wprowadzeniu stanu wojennego. Wygrała też II nagrodę na Festiwalu w Dreźnie. Jesteś lekiem na całe zło stało się symbolem swojej epoki – czasu politycznych przemian i niepewności.
Następne lata, naznaczone politycznymi turbulencjami, Prońko dzieliła między pracę w Polsce a koncerty na norweskich promach. Nie przestawała przy tym tworzyć. W tym 1987 roku ukazał się album Subtelna gra, a na nim takie utwory, jak W jakim obcym domu czy tytułowa, autorska kompozycja Prońko. Dwa lata później z kolei pojawiła się płyta Album, a niedługo po niej Firma „Ja i ty” z duetami zrealizowanymi w latach 1976-1987. Na tej drugiej znalazła się choćby piosenka Czekamy na wyrok, śpiewana w trio: Krystyna Prońko, Majka Jeżowska i Piotr Schultz, która w 1987 wygrała opolski konkurs Premier.
Artystka w nowym świecie
Przełom dekad Prońko spędziła współpracując z Big Bandem Gustava Broma z Brna.
Text
To była świetna współpraca, którą rozpoczęłam na zaproszenie ówczesnego menadżera tego big bandu, Tibora Lensky’ego. Nagrałam z nimi kilka prawdziwie jazzowych kawałków, które pieczołowicie przetrzymuję w swoim archiwum domowym. Zagrałam z Bromem wiele koncertów i miałam okazję dobrze przyjrzeć się jego zespołowi. To była naprawdę znakomita orkiestra i nic w tym dziwnego, że odnosiła na Zachodzie same sukcesy
– mówiła wokalistka w wywiadzie dla „Jazz Forum”.
Okres po przemianach ustrojowych był trudny dla całej branży muzycznej. Zmieniał się model finansowania kultury i jej promocji. Kształtowały się schematy kapitalistyczne, dotąd artystom nieznane. „Wielu z nich tego nie przetrwało. To był okres kompletnego braku pracy. Pamiętam, że był nawet taki czas, że grałam jeden koncert na cały kwartał” – opowiadała Prońko. W tej sytuacji wokalistka musiała się nieco przebranżowić. W 1991 roku założyła własne wydawnictwo płytowe: Power Music Krystyna Prońko. W jego ramach nie tylko do dziś wydaje własną muzykę (albumy Złość, 1998; Kolędy i piosenki świąteczne, 1999; Jestem po prostu…, 2006; Lubię… specjalne okazje, 2020; Pora Wesołych Świąt, 2023), lecz także wyprodukowała Festiwal Warta-Rock-Reagge w 1994 roku.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Krystyna Prońko, Top of the Top Sopot Festival, 2024, fot. Martyna Niecko / Agencja Wyborcza
Obrazek
Krystyna-Pronko-MNIE240822_024.jpg
W tamtym okresie Prońko zajęła się też dziennikarstwem muzycznym. Współprowadziła audycje radiowe w rozgłośniach w Krakowie, Szczecinie, Białymstoku, Zielonej Górze i rodzimym Gorzowie Wielkopolskim. W Telewizji Szczecin tworzyła autorskie programy Fono. W nowym tysiącleciu wróciła także do nauczania. W latach 2000–2010 wykładała na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie. Od 2002 do 2004 prowadziła zajęcia w Studiu Wokalnym im. Jerzego Wasowskiego w Warszawie. W latach 2014–2018 przez jedną kadencję sprawowała mandat radnej Warszawy.
Obecny czas to dla wokalistki nie tylko odcinanie kuponów od trwającej pięć dekad kariery, lecz także nowe muzyczne przedsięwzięcia, jak choćby niedawny udział w preselekcjach do Konkursu Piosenki Eurowizji z utworem Tempus Fugit. Prońko często występuje w koncertach telewizyjnych, najchętniej związanych z ważnymi wydarzeniami i rocznicami: stulecia odzyskania niepodległości, siedemdziesięciolecia Telewizji Polskiej, stulecia Polskiego Radia. Regularnie pojawia się też na festiwalu w Opolu. W 2021 roku odsłoniła własną gwiazdę w tamtejszej Alei Gwiazd. Na przestrzeni lat została też odznaczona szeregiem państwowych odznaczeń – w roku 2008 Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, a w roku 2025 – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jej wkład w polską kulturę muzyczną jest niebagatelny. Do dziś pozostaje jedną z najczęściej samplowanych i remiksowanych polskich wokalistek.