8 września 2020 roku "The Guardian" opublikował tekst opatrzony sensacyjnym nagłówkiem: "Robot napisał cały ten artykuł. Czy już się boisz, człowieku?". Autor owego artykułu, GPT-3 – stworzony przez amerykańską spółkę Open AI duży model językowy, wytrenowany na olbrzymich zbiorach tekstów – przekonywał jednak czytelniczki i czytelników, że nie ma się czego obawiać.
Jeszcze na początku poprzedniej dekady ze sztuczną inteligencją było trochę tak, jak z pozaziemskimi cywilizacjami (poza tym, że chyba nikt nie obawiał się tego, że kosmici zabiorą mu pracę) – zakładaliśmy, że jej istnienie jest możliwe (wszak czytaliśmy o rozwoju uczenia maszynowego i superkomputerach ogrywających arcymistrzów szachowych), Hollywood karmił nas lękiem przed nią, ale mało kto się z nią zetknął. Lata dwudzieste XXI wieku przyniosły prawdziwy rozkwit AI – kolejne kamienie milowe w dziejach generatywnej sztucznej inteligencji pojawiały się w okamgnieniu. Najbardziej popularne narzędzie, ChatGPT, zyskało milion użytkowników w 5 dni, 100 milionów w dwa miesiące i szybko uplasowało się w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych stron internetowych na świecie. W marcu 2023 fragment rozmowy z ChatGPT znalazł się na okładce magazynu "Time". 22% amerykańskich startupów, którym udało się uzyskać finansowanie w 2024 roku, twierdzi, że zajmuje się sztuczną inteligencją.
Nie wiemy jeszcze, dokąd to wszystko prowadzi, ale możemy być pewni, że rozwój sztucznej inteligencji wpłynie na nasze życie. Już teraz wiemy, że ów wynalazek wspomoże przyszłe odkrycia naukowe (czego dowodem jest Nagroda Nobla w dziedzinie chemii z 2024 roku za projektowanie i przewidywanie trójwymiarowej struktury białek z pomocą sztucznej inteligencji), wyręczy nas w przygotowaniu biurowej prezentacji czy w pisaniu listu motywacyjnego. Mam jednak wrażenie, że na swój prywatny użytek najczęściej korzystamy z tej technologii dla rozrywki (tu zakładam kostium psujzabawy) beztrosko podchodząc do kosztów środowiskowych, które na dłuższą metę przyniesie generowanie przez nas, dajmy na to, kolejnych wariacji na temat "chałkonia" (których nikt nam nie pogratulował), grafik przedstawiających koty walczące z szopami pod Grunwaldem czy dialogów pomiędzy Czesławem Miłoszem a Kaczorem Donaldem (a sam ChatGPT zużywa dziennie 17 tysięcy razy więcej energii niż przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe). Nie brakuje też spryciarzy, którzy np. próbują zarabiać na dodawaniu do serwisów streamingowych wygenerowanej przez AI muzyki nieistniejących artystów (w USA trwa właśnie proces sądowy mężczyzny, który rozwinął ten model biznesowy – do słuchania wygenerowanej muzyki zatrudniał boty i dochrapał się w ten sposób ponad 10 milionów dolarów tantiem).
Największe obawy wzbudza oczywiście generowanie fałszywych treści w złej wierze. Przedsmak jednego z zaułków, do których może prowadzić nas bezrefleksyjne używanie sztucznej inteligencji, dał także "eksperyment" Off Radia Kraków z października 2024 roku. W rozgłośni prowadzących zastąpiły boty, które przeprowadziły m.in. kuriozalny wywiad z wygenerowaną przez AI Wisławą Szymborską.
A jakie były kluczowe trendy i zjawiska społeczne i kulturalne ostatnich pięciu lat w Polsce wedle sztucznej inteligencji? Zapytany o to przeze mnie ChatGPT nie wspomniał o samym sobie i swoich pobratymcach, tylko mgliście napomknął o "szybkim rozwoju technologii cyfrowych" (dziękuję kapitanie oczywisty!), ale trzy punkty z jego i mojej listy łączą się: zmiany społeczne wywołane pandemią COVID-19 (takie, jak praca zdalna), zainteresowanie muzyką tradycyjną i solidarność z Ukrainą.
Brainrot