Obraz duetu imponuje interpretacyjną odwagą i intelektualną przekorą, ale tym, co czyni go naprawdę wyjątkowym, jest filmowa forma. Benedyktyńska praca 70 artystów odpowiedzialnych za przeobrażanie filmowych kadrów w malarskie płótna pozwala wejść w sam środek niezwykłej przestrzeni, w której spotykają się ze sobą bohaterowie "Babiego lata", "Bocianów" i "Czwórki" Chełmońskiego, "Trumny chłopskiej" Gierymskiego i "Kopania buraków" Wyczółkowskiego. Ale najlepiej w filmie Welchmanów wypadają nie klasyczne stylizacje, lecz dynamiczne sekwencje pulsujące świetną muzyką Łukasza L.U.C.-a Rostkowskiego, którego kompozycje z pewnością zagoszczą wkrótce na wielu playlistach. Scena bitwy toczonej w obronie lasu, a zwłaszcza przepiękna scena ślubu Boryny i Jagny to plastyczno-muzyczne perełki, które na długo zostają pod powiekami.
W pamięci zapisują się także aktorskie kreacje. Zanim bowiem filmowi bohaterowie zmienili się w animowane obrazy, przed kamerą wcielili się w nich wybitni polscy aktorzy, a w obsadzie znaleźli się tak świetni artyści jak Ewa Kasprzyk, Dorota Stalińska, Andrzej Mastalerz czy Andrzej Konopka. Ale widowisko kradnie dla siebie czworo aktorów: poruszający Mirosław Baka jako Boryna, wciąż krzepki, ale świadom swojego przemijania; odkryty przez Welchmanów Robert Gulaczyk jako napędzany namiętnością i ambicjami Antek; a także Kamila Urzędowska, która w roli Jagny łączy niewinność i siłę. Wreszcie prawdziwe mistrzostwo prezentuje Sonia Mietielica, młoda, wybitna aktorka, jedna z najzdolniejszych w swoim pokoleniu, która wcielając się w Hankę, wypełnia ją zazdrością i żalem, miłością i rozpaczą.