Noszę ze sobą bagaż namysłu ekokrytycznego. Jest to możliwe dlatego, że spojrzałam na moją rodzinną wieś z dystansu. Praktyki odbierania życia zwierzętom zaczęły mnie poruszać wcześnie, intuicyjnie, jednak słowa na to znalazłam dopiero w mieście.
W tym samym wywiadzie opowiadała także o początkach swojego zainteresowania poezją:
Bałam się wierszy. Pewnego razu odwiedziłam gminną bibliotekę we wsi i tam, na chybił trafił, wyciągnęłam książkę poetycką Tadeusza Nowaka. W domu wspięłam się na orzech włoski, wokół którego wiły się winogrona i – ukryta przed światem – zaczęłam czytać. Okazało się, że dzieje się w tej poezji to, co działo się w mojej wsi. Że to nie musi być wstydliwe, że jest się ze wsi. Szczególnie poruszyło mnie to, w jaki sposób poeta pisał o zwierzętach, o ich krzywdzie, o bólu.
W wydanym w 2021 roku tomie "Mer de Glace", za który poetka otrzymała Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej, nadal bardzo ważną rolę odgrywa relacja człowieka z przyrodą, jednak miejsce wspomnień z dzieciństwa zajmują tu migawki z codzienności ("Pory miejsc"), a także obserwacje sygnałów wysyłanych przez ciało ("Jeśli ciało jest wdzięczne, praca mięśni przypomina dobry wiersz"). Te zapiski "Z ciała" zyskują dodatkową wymowę poprzez fakt, że kilka miesięcy po ich opublikowaniu Lebda, poetka, a zarazem ultramaratonka, rozpoczęła realizację projektu "Czytanie wody", w ramach którego w ciągu 28 dni pokonała biegiem 1113 kilometrów wzdłuż brzegów Wisły, od źródła do ujścia rzeki. Impulsem dla tego przedsięwzięcia była informacja o planach budowy drogi wodnej E40, która miałaby połączyć Bałtyk z Morzem Czarnym, mogąc jednak zagrozić środowisku i okazać się katastrofalną w skutkach dla wielu gatunków roślin i zwierząt. Kolejne etapy biegu poetka relacjonowała na łamach "Pisma. Magazynu Opinii", współorganizatora projektu. Zwracając się do czytelników, pisała tam:
Pomyślałam, że biegnąc wzdłuż Wisły, intensywnie obcując z żyłą rzeki, spróbuję się czegoś więcej o niej dowiedzieć i zamienić to doświadczenie w opowieść. I tą opowieścią podzielić się z wami. Ten rodzaj działania, uczestnictwo przez towarzyszenie, jest mi bliski. Chcę też zaznaczyć, że rozpoczynam ten bieg nie jako ultramaratonka, nie jako wojująca aktywistka, chcę pobiec jako poetka, jako kobieta, jako człowiek głęboko zaniepokojony rzeczywistością.
W całym przedsięwzięciu, które Lebda nazywała przygodą, towarzyszył jej Rafał Siderski, artysta wizualny zajmujący się przede wszystkim fotografią, obecny partner życiowy poetki. W lipcu tego roku ukazała się ich wspólna książka "Dopływy, drgania, powidoki i pieśni na brzegach" będąca zapisem tamtego doświadczenia. Składają się na nią zdjęcia Świderskiego i poemat Lebdy ("Pieśni na brzegach"). Sama poetka również fotografuje, a związanym z fotografią zagadnieniom poświęciła swoją rozprawę doktorską pt. "Utajona mowa obrazu. Rola poetyki w interpretacji fotografii współczesnej. Wybrane przykłady", którą obroniła w 2014 roku na Uniwersytecie Komisji Edukacji Naukowej w Krakowie, gdzie pracowała później jako adiunkt. Obecnie wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jest osobą niezwykle wszechstronną – poetką, naukowczynią, fotograficzką, redaktorką, felietonistką, animatorką kultury, ultramaratonką i taterniczką.