Troska zamiast produkcji
Taki stan rzeczy stał się, całe szczęście, obiektem szeroko zakrojonej, uważnej krytyki. Krytyki, która wartość dostrzega przede wszystkim w bezpieczeństwie socjalnym i zdrowotnym, a nie w nienaruszonej ciągłości produkcji. O nadrzędnej potrzebie okazywania solidarności mówiła m.in. Weronika Szczawińska, autorka tegorocznego orędzia na Międzynarodowy Dzień Teatru. W swoim wystąpieniu reżyserka podkreśliła wagę solidarności, troski i współpracy. "Tak, jesteśmy potrzebni, tak, jesteśmy twórczy, naprawdę nie musimy tego nieustannie udowadniać gorączkową nadprodukcją", pisała w zakończeniu. O potrzebie kultywowania troski wobec innych – zamiast gonitwy w imię widzialności – pisał także Piotr Morawski w tekście pt. "Musimy zwolnić". Próbę podtrzymywania regularnego życia teatralnego poprzez emitowanie premier on-line badacz określił jako konserwatywną, podtrzymującą zasadę produktywności i konkurencyjności. O potrzebie politycznej troski i przestrzeni na uważną ocenę sytuacji, która nawiedziła wiosną teatry, wypowiadały/li się też artystki i artyści (m.in. Aleksandra Jakubczak, Małgorzata Wdowik i Jakub Skrzywanek w rozmowie z Katarzyną Niedurny; "Wydaje mi się, że to nie produkcja teraz jest najważniejsza, a danie sobie czasu na namysł", mówiła Jakubczak). Wobec potrzeby wsparcia freelancerek i freelancerów opowiedziało się m.in. Biennale Warszawa, które w marcu ogłosiło nabór na rezydencję, której charakter nie był produkcyjny (organizator nie wymagał przedstawienia żadnego skończonego dzieła).
W kwietniu ogłoszony został z kolei program ministerialny "Kultura w sieci", w którym 60 milionów złotych podzielono między instytucje, a 20 – między artystki i artystów. Ci, którzy ubolewali nad nadprodukcją i bezrefleksyjnym przechodzeniem do wirtualnej prezentacji, z pewnością nie mogli ucieszyć się na myśl o kolejnych ponad dwóch tysiącach projektów on-line realizowanych sukcesywnie w ramach programu ministerstwa. Ale była to niewątpliwie spora pomoc dla szerokiego grona osób, których pandemia niemal z dnia na dzień pozbawiła środków do życia. Rzecz jasna nie wszystkie pomysły realizowane były jako pokazy prac imitujące dynamikę teatralną. Wśród realizowanych w ramach "Kultury w sieci" projektów znalazła się m.in. inicjatywa choreografki i tancerki Aleksandry Osowicz. "Choreografia w Sieci" pomyślana została jako platforma systematyzująca dorobek i sylwetki polskich choreografek i choreografów, a jej kluczową częścią jest Leksykon Polskiej Sztuki Choreograficznej, w którym biogramy twórczyń i twórców wzbogacone zostały o krótkie wywiady. W kontekście tej dziedziny istotna była także zainicjowana w maju Przestrzeń Wspólna (projekt niezwiązany z “Kulturą w sieci”, ale wymieniam go jako inną ważną taneczno-choreograficzną działalność) – nieformalna grupa robocza tworzona przez grono artystek i artystów, badaczek, krytyczek i kuratorek. Grupa do końca 2020 roku spotkała się trzynaście razy (w dwutygodniowych interwałach) w ramach prowadzonych na Zoomie rozmów o tańcu i choreografii. Przestrzeń Wspólna jako inicjatywa otwarta, oddolna i horyzontalna zaproponowała niehierarchiczny model dzielenia się wiedzą i konstruowania jej. Każde ze spotkań bazowało na lekturze wokół wybranych kolektywnie tekstów kultury, a luźno moderowana dyskusja wędrowała nierzadko poza rejony teorii, docierając do istotnych kwestii związanych z produkcją sztuk performatywnych, warunków pracy, prekarną sytuacją choreograficznych freelancerek i freelancerów uwypukloną dodatkowo przez pandemię. Grupa łącząca osoby ze środowiska taneczno-performatywnego okazywała się nierzadko grupą niewymuszonego wsparcia.