Iza Szostak w spektaklu "Dziecko", fot. Jakub Wittchen
Jest absolwentką Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Romana Turczynowicza w Warszawie oraz prestiżowego Codarts − Rotterdam Dance Academy w Holandii. Była rezydentką Solo Projektu w poznańskim Starym Browarze prowadzonym przez Joannę Leśnierowską. Współpracowała z Kompanią Primavera Dariusza Lewandowskiego, z którym przygotowała kilka spektakli, m.in. inspirowane prozą Jarosława Iwaszkiewicza "Panny z Wilka", "Ostatnie takie lato", "Kofta".
Tuż po szkole baletowej dostała główną rolę w tanecznym komercyjnym show "Opentaniec" w choreografii Jarosława Stańka. "To było jak spełnienie marzeń" - wspomina artystka z w rozmowie z Izabelą Szymańską w dwutygodniku.com:
Po szkole byłam zahukana, wyszłam z hermetycznego świata, w którym uczniowie byli oddani zajęciom, szlifowaniu wariacji, jeżdżeniu na konkursy, nie dawano nam przestrzeni, żeby się czymś interesować, a my sami nie mieliśmy sił niczego szukać. Wreszcie pojawiła się możliwość pracy, wyjazdów, poznania ludzi, nie żałuję tej decyzji
– opowiada.
Kroki za granicę
Kilka lat później dostała się też na staż do wybitnego, ale słynącego z nietypowych, wyczerpujących psychicznie i fizycznie metod pracy flamandzkiego choreografa Jana Fabre'a. O współpracy z nim opowiadała Annie Królicy:
To było wstrząsające doświadczenie. Miałam 23 lata. Teraz, jak o tym myślę, to czuję, że nie byłam gotowa na taką konfrontację z nim. Fabre był okropnym despotą. Kręciłam wtedy bardzo dużo materiałów wideo o sobie i tym procesie, coś w formie filmu dokumentalnego, badania. Opowiadałam, jak spędzałam dzień. Robiłam wywiady z ludźmi, pytałam koleżanek ze stażu, jak się czują. Celowo dokumentowałam ten okres, bo czułam, że to może być ważne. Chciałam jak najwięcej zapamiętać. Do tej pory nie oglądałam tych nagrań.
Kolejnymi artystycznymi przystankami było Monachium, gdzie wspólnie z Anną Holter przygotowała projekt zainspirowany filmem "Kitchen" Andy'ego Warhola, a także Bytom i Poznań z jego Alternatywną Akademią Tańca w Starym Browarze. W wywiadach wspomina:
Nabrałam przekonania, że kreatywność, którą miałam jako dziecko, a która była tłamszona w szkole baletowej, rozwinęła się. Odnalazłam w sobie pokłady pomysłów i chęć robienia czegoś swojego.
Tak powstały pierwsze autorskie prace choreograficzne: debiutancki "Karmi-go" z muzyką na żywo skomponowaną przez artystę wizualnego Jakuba Słomkowskiego, solo "From culture to nature" oraz "The Glass Jar Next to the Glass Jar" prezentowany podczas Międzynarodowego Festiwalu Tańca Współczesnego Ciało/Umysł, do którego powstania zainpirowała artystkę choroba dziadka. Wzięła także udział w spektaklu Wojtka Ziemilskiego "Prolog", "Harnasiach" Kai Kołodziejczyk czy "Let's dance Chopin" Marysi Stokłosy. Współpracuje również z artystami zagranicznymi, takimi jak Michael Schumacher, Amy Raymond, Krisztina de Chatel i Felix Ruckert. Od 2008 roku współpracuje z zespołem Anna Holter+Company w Monachium.
Iza Szostak, fot. Jakub Wittchen
W swoich pracach wykorzystuje laboratoryjne podejście do ruchu,kontakt improwizację i metody związane z technikami somatycznymi czy tzw. autenthic movement. W wywiadzie z Izabelą Szymańską tak mówi o swoim warsztacie:
Notuję skojarzenia, odnośniki, co jest pomocne, kiedy wysyłam aplikacje do udziału w różnych programach i konkursach. A jak już wchodzę na salę, to zaczynam od authentic movement. Zamykasz oczy i przez pół godziny możesz robić, co chcesz, masz świadka, który cię obserwuje. Chodzi o to, by nie poddawać siebie analizie, nie oceniać się, tylko kierować instynktem i impulsem, dać sobie czas, wejść w taki stan, który na daną chwilę jest prawdziwy. Ta metoda daje poczucie, że jesteś pomiędzy uśnięciem a byciem na jawie. Możesz poruszać tylko okiem, jeśli właśnie tak czujesz, możesz włączyć muzykę i odzwierciedlać ją ruchem. Kiedy pracuję sama, to nagrywam siebie kamerą i potem zebrany materiał zaczynam rozkładać na części pierwsze. Lubię nadawać przedmiotom nowe znaczenia, tworzyć nowe konteksty.
Iza Szostak uznawana jest przez krytyków za jedną z najciekawszych przedstawicielek polskiej sceny tańca współczesnego. Od 2013 r. współpracuje z warszawskim Centrum w Ruchu, powołanym do życia przez Fundację Burdąg Marysi Stokłosy.
Remiksowanie historii i wspomnień
W 2012 roku Komuna Warszawa zainicjowała cykl performatywnych remiksów, w których zaproszeni twórcy odnosili się do historii tańca i teatru i autorsko ją przetwarzali. W ramach programu Szostak stworzyła koncepcję i choreografię spektaklu "re//mix Merce Cunningham", w którym wystąpiła razem z malarzem i performerem Kubą Słomkowskim. "re//mix" Szostak był próbą przyjrzenia się relacji współczesnych, młodych choreografów z dziedzictwem twórcy amerykańskiego post-modern dance.
Kolejną autorską pracą Szostak było "Ciało. Dziecko. Obiekt". Spektakl wyprodukowany w ramach współpracy Art Stations Foundation i Instytutu Adama Mickiewicza zaprezentowany został premierowo w 2013 roku w Starym Browarze w Poznaniu. W "Ciele. Dziecku. Obiekcie" Szostak zajrzała do najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa i zbadała, w jaki sposób pamięć może stanowić materiał do pracy choreograficznej. "Jak duże może być nasze muzeum dzieciństwa?" - pytała Szostak.
Badania tańcem
W 2014 roku w Komunie Warszawa premierę miał spektakl "Europa. Śledztwo", współtworzony przez artystkę z Magdą Jędrą i Weroniką Pelczyńską. Przedstawienie było nazwane rodzajem "performatywnego śledztwa" w sprawie masowej produkcji i redystrybucji ubrań. Za dramaturgię odpowiedzialna była związana z Krytyką Polityczną Agata Szczęśniak.
Skupiłyśmy się na transformacjach Europy. Dziś politycy często powtarzają: Jak dążyć do Europy? Jak dorównać Europie? Czym jest Europa?. Podczas prób zastanawiałyśmy się, jak te wielkie pytania można przełożyć na język cielesny, na taniec.
- opowiadała Szostak przed premierą.
W tym samym roku tancerka wzięła udział w spektaklu "Wylinka" w koncepcji Marii Stokłosy. Przedstawienie, mające formę aktywnego poszukiwania, zrealizowane zostało w ramach projektu "Badanie/Produkcja. Rezydencje choreograficzne. Taniec w procesie artykulacji.". Wśród twórców "Wylinki", do której inspiracją dla Stokłosy było zainteresowanie tematem końca świata i rozkładu, znaleźli się także Anka Herbut, Wojtek Pustoła i Wojtek Ziemilski.