Nie był to ostatni z muzycznych Oscarów, po które sięgnęli polscy twórcy. Na kolejnego trzeba było czekać 12 lat, a jego zdobywcą został Bronisław Kaper, jeden z najzdolniejszych i najbardziej hołubionych kompozytorów Hollywood swojego czasu. Do Oscara nominowany był czterokrotnie, ale po złotą statuetkę sięgnął tylko raz. I to w okolicznościach, które wcale nie były oczywiste.
W 1954 roku Kaper rywalizował bowiem o Oscara ze znakomitymi artystami. Obok niego nominację otrzymali także Hugo Friedhofer ("Above and Beyond"), Louis Forbes ("This Is Cinerama"), Morris Stoloff i George Duning ("Stąd do wieczności"), a także Miklós Rózsa nominowany za muzykę do "Juliusza Cezara". Największym rywalem był ostatni z nich. Rózsa, hollywoodzka supergwiazda muzyczna, między 1941 a 1962 rokiem otrzymał aż 17 (!) nominacji do Oscara, zdobywając trzy z nich. W 1954 roku musiał jednak uznać wyższość polskiego kompozytora.
W rozmowie ze Zbigniewem K. Rogowskim ("Oni i Hollywood", Kraków 1982) Bronisław Kaper tak wspominał rywalizację z amerykańsko-węgierskim kompozytorem:
Podczas uroczystości rozdawania Oscarów siedzieliśmy obok siebie; on przy przejściu na estradę. W pewnej chwili powiedział: ‘Bronek, zamieńmy się miejscami, po co masz mi stąpać po czubkach butów, kiedy będziesz szedł po Oscara’. Odpowiedziałem: ‘Może właśnie ty go dostaniesz’. Na to on: ‘Nie zawracaj głowy, każdy wie, że ty dziś wyjdziesz z Oscarem’.
Złota statuetka istotnie trafiła w ręce Polaka. Także dlatego, że po premierze "Lili", nie tylko Hollywood, ale cała Ameryka nuciła jego piosenkę "Hi-Lili, Hi-Lo".
1978/1990: Stefan Kudelski – nagroda za rozwój techniki nagrywania dźwięku / nagroda Gordona E. Sawyera