W domu upadłych dziewcząt
W czasie okupacji hitlerowskiej Schiller znalazł schronienie w ośrodku dla dziewcząt "moralnie zaniedbanych" w podwarszawskim Henrykowie (osiedle na Białołęce). Zakład przy ul. Modlińskiej 257 prowadzony był przez siostry Samarytanki, na czele z siostrą Benigną, właściwie Stanisławą Umińską – słynną w latach 20. aktorką teatralną. Umińska ściągnęła swojego dawnego przyjaciela do Henrykowa, wysyłając mu list z prośbą o wskazanie któregoś ze swoich uczniów, by wystawił z jej podopiecznymi jasełka. Schiller postanowił podjąć się tego zadania osobiście.
Budynek zakładu dla upadłych dziewcząt, ul. Modlińska 257, fot. Wikimedia Commons
Umińska sama miała zresztą za sobą historię, która nadawałaby się na porywający dramat: w 1924 zastrzeliła w jednej z podparyskich klinik swojego ciężko chorego narzeczonego, literata i malarza Jana Żyznowskiego – podobno na jego życzenie. Gest ten, o charakterze eutanazji, miał być według Umińskiej aktem miłosierdzia. Kobieta przyznała się do winy i zażądała najwyższego wymiaru kary, została jednak w paryskim procesie uniewinniona.
Po powrocie do Polski zupełnie zrezygnowała z aktorstwa, wstąpiła do zakonu i – jak wspominał Andrzej Łapicki, wówczas adept konspiracyjnego Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej – "nie sprawiała wrażenia kogoś, kto jest złamany kryminalnym czynem". Najpewniej rzeczywiście była przekonana, że było to świadectwo jej miłości.
Proces Stanisławy Umińskiej, fot. audiovis.nac.gov.pl (NAC)
Aktorka i wtedy już także benedyktynka upatrywała w inscenizacjach teatralnych szansy na resocjalizację przebywających tam młodych kobiet, zwykle prostytutek uprzednio przymusowo leczonych w szpitalu św. Łazarza. Być może tęskniła za pozostawioną na rzecz życia duchowego pasją. Jej ambicja spotkała się z ówczesnym religijnym przewrotem w życiu Schillera, który – wcześniej zaangażowany w ideę komunizmu – nawrócił się, by później zostać oblatem benedyktyńskim. Oprócz waloru terapeutycznego spektakle reżyserowane przez Schillera z amatorskim zespołem aktorek były sensacyjnymi dziełami sztuki – według niektórych, m.in. zdaniem Czesława Miłosza – dziełami najwyższej próby.