Największa z nich przetoczyła się w latach 30. minionego wieku. Odkrycie dźwięku w filmie zapoczątkowało musicalową lawinę na całym świecie. Polska nie była wyjątkiem. Nadwiślańskie kino, które w tamtym czasie specjalizowało się w rzewnych melodramatach skrojonych pod gusta mieszczańskiej publiczności, nie mogło zlekceważyć musicalowej mody, a jego twórcy szybko zrozumieli, jak wielką siłę ma ten filmowy gatunek.
Jego królem był Henryk Wars, który w latach 30. skomponował muzykę do ponad 50 filmów. Pisał dla Michała Waszyńskiego ("Jego ekscelencja subiekt"), Juliusza Gardana ("Czy Lucyna to dziewczyna?"), Mieczysława Krawicza ("Paweł i Gaweł") i Leona Trystana ("Piętro wyżej"),a jego piosenki śpiewały największe gwiazdy: Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna, Tola Mankiewiczówna oraz Szczepko i Tońko.
O wielkości jego talentu i sukcesu świadczyć może fakt, że jego przeboje, niegdyś nucone przez cały kraj, do dziś znane są większości Polaków. "Miłość ci wszystko wybaczy", "Zimny drań", "Śpij kochanie", "Ach, jak przyjemnie", "Dobranoc, oczka zmruż", "Umówiłem się z nią na dziewiątą" i "Sex appeal" to tylko kilka z jego nieśmiertelnych przebojów. Dwa ostatnie pochodzą z filmu "Piętro wyżej" Leona Trystana, bodaj najlepszego muzycznego filmu tamtego czasu.
...i Molly Picon – czyli "Judeł gra na skrzypcach" Józefa Greena i Jana Nowina-Przybylskiego, 1936