Kuba Kulasa, Szczęśliwa ręka
Okładka książki „Szczęśliwa ręka” Kuby Kulasy, fot. Biuro Literackie
Z drugiej strony – surrealizm. Po stu latach, od kiedy to w 1924 roku André Breton ogłosił swój manifest, kierunek ten w pełni odrodził się w polskiej literaturze. Do Natalki Suszczyńskiej, Weroniki Stencel, Marty Kozłowskiej, Mateusza Górniaka czy Tomasza Wiśniewskiego dołączają kolejni autorzy i autorki, choćby debiutująca Zmartwychwstankami Dorota Grabek. Listę tę można by też rozszerzyć o nazwisko Kuby Kulasy, gdyby nie to, że łatka surrealisty mocno zawężyłaby pole interpretacyjne jego literackiego debiutu.
Szczęśliwa ręka to mieszanka metafizycznego thrillera, powieści szkatułkowej i śledczej, z elementami fantastyki naukowej i czarnego humoru. Zanurzona w postmodernizmie wymyka się prostym definicjom, myli tropy i rozwidla się na wiele interpretacyjnych ścieżek. Może więc następujący zestaw nazwisk (które zresztą pojawiają się na kartach książki) byłby właściwszy: Calvino, Borges, Lem, Kafka, Poe, Kulasa? Na końcu pojawia się jeszcze postać Teodora Sępa Szarzyńskiego, która jeszcze bardziej komplikuje sprawę…
Szczęśliwa ręka to literatura o literaturze, przerażająco zabawna, intrygująca. Wydawca i architektka próbują ustalić autorstwo tajemniczych opowiadań, łudząco podobnych do tych, które wyszły spod ręki zmarłego pisarza. Śledztwo prowadzi do człowieka z przeszczepioną ręką: charakter pisma ten sam, ale inne emocje, temperament. Czy talent można sprowadzić do statystycznych powtórzeń? Może jest „fantomowym impulsem zapisanym w nerwach i mięśniach”?
Debiut Kulasy, jeszcze przed premierą wyróżniony Nagrodą Krakowa Miasta Literatury UNESCO, to także przewrotny komentarz do dyskusji o udziale sztucznej inteligencji w procesie twórczym, jaka toczy się w ostatnich miesiącach w środowisku literackim. Bo kto powiedział, że prawo autorskie musi być „nudne jak noworoczne orędzie prezydenta i przewidywalne jak kac w sobotni poranek”?
Gdyby od Szczęśliwej ręki „odciąć” po kolei wszystkie opowiadania, każde trafiłoby na listę literackich podsumowań roku. Jest w nich istota, która więzi ludzką świadomość, a także pisarz włamujący się do głowy czytelnika. A lepiej dociekać, czyja ręka spisała Mądrość sepii czy W poszukiwaniu utraconego kwadransa, niż do kogo należą „kanapki z hajsem”.