Pierwszy list wysłała Maria – po powrocie do Warszawy 12 czerwca 1940 roku. Jest krótki, skierowany do obojga małżonków, miły, dość zachowawczy. Kolejne są dłuższe, coraz śmielej przepełnione uczuciami: przesadną troską, wybuchami radości oraz gniewu, smutkiem i zdumieniem. Kowalska jest bardziej zwięzła, jednak potrafi oczarować adresatkę barwną metaforą, zaskoczyć egzaltacją. Dąbrowska numeruje listy, porządkuje chronologicznie, choć częściej wydaje się zagubiona, niekiedy brak jej pewności siebie. Annie łatwiej przychodzi wyznanie uczuć, w końcu już jako nastolatka zakochiwała się w kobietach, akceptowała swoją biseksualność. Maria dopiero w późniejszym okresie życia odkrywała inną stronę swojej tożsamości. Więź erotyczną nawiązały wczesną wiosną 1943 roku, gdy autorka Opowiadań greckich przyjechała do Warszawy. Później w dzienniku pisała o "nocach safijskich" i niemożności "sprostania uczuciom" odzyskanym po 18 latach małżeństwa z Jerzym. Mimo jej zapewnień o głębokiej fascynacji Dąbrowską ("musisz wiedzieć, że ginę z miłości"), ta niejednokrotnie dawała upust zazdrości i frustracji z powodu rozłąki ("Nigdy jeszcze w życiu nie byłam tak blisko chęci skończenia ze sobą jak tej nocy. Znalazłaś sposoby, żeby mnie zadręczyć na śmierć. [...] Nie igra się tak z sercem, jak ty zaigrałaś z moim, którego uczuć nie znasz, dlatego że niegłośne").
(Nie)uważna
O czym pisały dwie kobiety, literatki, pozostające oficjalnie w związkach heteroseksualnych, choć pragnące mniej lub bardziej jawnie safickiej bliskości?
O codzienności: tej zwykłej i wojennej, o rodzinie, przyjaciołach, braku pieniędzy, aresztowanych i straconych, żywności, chłodzie…
Lwów, 9 V 42
Kochana Pani Mario,
to, co się zrobiło z moim życiem, jest wprost nie do pojęcia. Pracuję jak miliarder bez wytchnienia, wprawdzie z milionami gorzej, ale i te tysiące, kt[óre] przemielam, oszałamiają mnie. Sklep, w kt[órym] dotąd pracowaliśmy, powoli się likwiduje [...]. Popadliśmy w połowie kwietnia w kłopoty. Na pierwszy ogień poszła maszyna do pisania, potem chodnik kokosowy, teraz fotele klubowe. Pozwala nam to jako tako żyć, chociaż w tej chwili w porównaniu z cenami jedzenia wszystko inne jest b[ardzo] tanie. [...]
Nieco ponad rok później…
[Nr] 9
10 IX. Piątek wieczór
Anno, Anno,
nie mogę się otrząsnąć po Twoim tak bezpodstawnie zrozpaczonym liście. Jeśli masz odrobinę intuicji, powinnaś przecie czuć, jak Cię kocham – jak drżę o Ciebie – jak mi Cię brak – jak czekam Twego powrotu. [...]
[11 IX. Sobota rano]
Od tych spraw, które o wiele bardziej mną wstrząsają, niż głupie słowa są w stanie to wyrazić, przechodzę do pluskiew. Gdybyś była uważniejszą, jaką nie jesteś, choć mnie zawsze nieuwagę zarzucasz, nie wydawałabyś 20 zł daremnie na tępienie pluskiew, tylko zrobiłabyś od razu mieszankę, której receptę kilkakrotnie Ci mówiłam i która jest absolutnie skuteczną. Na wszelki wypadek zakomunikuj ją panu Jerzemu: pół litra spirytusu denaturowanego, 2-3 deka papryki, 10 dkg szarego mydła i 10 dkg terpentyny nieoczyszczonej. [...]
Dopisek na marginesie listu Dąbrowskiej z 30 listopada 1945 roku:
Czy wiesz, że w czasie wojny francusko-pruskiej 1870 nie tylko kartki były i ogonki itd., ale nawet paski z papieru, którymi, tak jak my, klejono w kratkę szyby dla ochrony przed detonacjami!!!