Machulski nie jest jedynym polskim twórcą, który przyszłość widzi w ciemnych barwach, przewidując, że stanie się ona areną walki między mężczyznami i kobietami. O starciu tych dwóch żywiołów opowiada także "Erotica 2022", pierwszy polski film zrealizowany dla platformy Netflix. Sygnowany nazwiskami pięciu reżyserek młodego pokolenia: Jagody Szelc, Kasi Adamik, Olgi Chajdas, Anny Kazejak i Anny Jadowskiej projekt to pięć osobnych opowieści rodem z kobiecego piekła.
Polskie reżyserki kreślą w nim wizję nieodległej przyszłości. W tym świecie obowiązuje ścisła segregacja mężczyzn i kobiet, którzy nawet w pociągach podróżować mogą jedynie w osobnych wagonach, radioaktywne odpady sprawiają, że zwierzęta wymierają, ptaki spadają z nieba w malowniczych scenach, bliskość staje się dla ludzi czymś zupełnie obcym, a kobiety zostają zastąpione przez seks-roboty.
Tak oto wygląda mroczna wizja bliskiej przyszłości widziana przez czołowe polskie reżyserki: złożona ze zgranych klisz, sprawdzonych straszaków i motywów, które napędzały dziesiątki kinowych antyutopii. Ale problemem nowelowej "Erotiki" nie jest jedynie wtórność, ale też zachowawczość, z jaką reżyserki rysują wizję rzekomo strasznej przeszłości.
W roku, w którym polski patriarchat raz za razem boleśnie udowadniał swoją nieśmiertelność, a kobiety wypychane były z dyskusji o należnych im prawach, "Erotica" wybrzmiewała jak grzeczna czytanka, a nie przerażająca wizja przyszłości. W czasach, gdy na ulicach głośno krzyczy się o piekle kobiet, a na telewizyjnych ekranach oglądamy tak wizjonerskie obrazy jak "Opowieści podręcznej", aby przestraszyć widza, trzeba czegoś więcej niż sprawdzonych cyberpunkowych klisz.