Kiedy Wieża. Jasny dzień została zaprezentowana na 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, okrzyknięto ją jednym z faworytów imprezy. Paweł T. Felis pisał wówczas w „Gazecie Wyborczej”:
Na sam początek festiwalu w Gdyni objawienie – Wieża. Jasny dzień Jagody Szelc. Wybitny debiut, w którym można zobaczyć historię opętania, marsz zombi, ale przede wszystkim rodzinną psychodramę przepełnioną metafizycznym pytaniem: skąd przyszliśmy i dokąd idziemy?
Krytycy komplementowali hybrydyczną formę filmu, w której – cytując Adriana Luzara z „Interii”:
…formy i gatunki mieszają się – raz mamy do czynienia z minimalistycznym portretem psychologicznym, raz z „obiadowym” humorem wywiedzionym z polskich seriali obyczajowych, by wreszcie na chwilę zanurkować w odmętach pokrętnego thrillera à la Demon Marcina Wrony, gdzie zaciera się różnica między rzeczywistością a fikcją.
Doceniali także fakt, że Szelc w swym debiucie postawiła na nieznane dotąd aktorskie twarze. Małgorzata Steciak pisała w „Onecie”:
Reżyserka wpuszcza też do kinowego krwiobiegu świeżą aktorską krew. Obsada jej debiutu to niemal wyłącznie nieopatrzone twarze, co działa wyłącznie na korzyść filmu. Występujący w Wieży…, świetnie zresztą poprowadzeni aktorzy, nie kojarzą się widzom z żadną konkretną konwencją, sukcesywnie potęgując klimat tajemnicy.
Film Szelc w Gdyni zdobył nagrodę dla najlepszego reżyserskiego debiutu, a Szelc otrzymała też nagrodę za najlepszy scenariusz. W 2018 roku jej film został zakwalifikowany na Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie (sekcja Forum), a kilka tygodni wcześniej reżyserka otrzymała za niego Paszport „Polityki” w kategorii film.