Los podobny do kapistów spotkał Łódź Kaliską, na przekór czasom trwającą w jednej estetyce. Na początku lat 90. padła większość zawiązanych w poprzedniej dekadzie i reprezentujących nową ekspresję formacji: Koło Klipsa, Gruppa, Neue Bieriemiennost. Ich członkowie nieco zmienili język i budowali kariery solowe – czasem ze sporym powodzeniem, jak członek tej ostatniej, Mirosław Bałka. Przełom udało się przetrwać wrocławskiemu Luxusowi, który ze swoimi korzeniami w m.in. popartowych fascynacjach w nowej rzeczywistości "plastikowych zabawek i fajnych nowych pornosków", mówiąc słowami Taco Hemingwaya, odnalazł się nienajgorzej.
Łódź Kaliska, również wchodząca wspólnie w nową erę grupę, w latach 80. stanowiła jedno z najbarwniejszych zjawisk na scenie schyłkowego PRL-u. Grupa zawiązała się jeszcze w 1979 roku, gdy Adam Rzepecki, Marek Janiak, Andrzej Kwietniewski, Andrzej Makary Wielogórski, Andrzej Świetlik i Jerzy Koba, wyrzuceni z pleneru fotograficznego w Darłowie, zorganizowali happening pod nazwą "Przegrodzenie ulicy czarną wstęgą dla zrobienia zamieszania i odwrócenie uwagi w celu narzucenia białej płachty na grupę osób, skrępowania ich i walenia po dupach".
Paliwem dla Łodzi Kaliskiej była z jednej strony pompatyczna, bogoojczyźniana ikonosfera lat 80., dominująca na opozycji, a z drugiej równie koturnowa konceptualna awangarda, z której członkowie grupy sami wyrastali. W kolejnych, transformacyjnych dekadach dawne strategie zastępują wtórne wobec Luxusu odwołania do popu i toporny humor, lekko podszyty niefortunnym seksizmem zasłaniającym brak sprecyzowanego celu, w który ostrze owego humoru byłoby wymierzone.