Kiedy wrócił do malowania?
W 1949 namalował swój pierwszy autoportret od 10 lat. Myślę, że był to dla niego kluczowy moment, bo musiał wszystko zacząć od początku, jak sam powiedział, od zera. Oczywiście trochę przesadzał. Jako malarz często nie masz szansy zacząć dwa razy. Być może to była zaleta, bo mogło to sprawić, że był lepszym malarzem. Bez ciągłości, zaczynając jeszcze raz, już jako starsza osoba, 40-latek, z zupełnie innym podejściem do pracy niż to, które charakteryzowało go, gdy miał 20 lat, musiał podejmować nowe decyzje, na nowo poświęcić się temu trybowi życia.
Nie odnosi się wrażenia, aby doświadczenie Czapskiego jako świadka najważniejszych wydarzeń XX wieku przekładało się na malarstwo. Tematyka jego obrazów to najczęściej banalne sceny z życia codziennego. Jak kiedyś powiedział pewien krytyk i co zresztą stało się tytułem jednej z twoich książek, te sytuacje są "prawie niczym".
Czapski nie był zainteresowany ukazywaniem na obrazach swojego bólu i cierpienia, utraty bliskich. Myślałem o tym, kiedy oglądałem "Katyń" Wajdy. To film "hollywoodzki" w takim sensie, że opowiada historię z pomocą przystojnych aktorów ubranych w czyste kostiumy. Jest w nim pewna powierzchowność, mimo że opowiada wspaniałą historię i, czego jestem pewien, powstał prosto z serca Wajdy – jego ojciec zginął w Katyniu. Ale gdy po raz pierwszy widziałem "Katyń", pomyślałem: tego właśnie Czapski nie chciał robić, nie chciał pokazywać czegoś, co nie może zostać pokazane w pełni prawdziwie.
O tym, co Czapski widział i przeżył, można pisać, ale nie można tego oddać wizualnie, przynajmniej tak twierdził on sam. Historyczne i religijne tematy, które dominowały wtedy w polskiej sztuce, nie były jego tematami. Jeden z jego obrazów, który dla mnie łączy się z tym, co Czapski przeżył jako świadek ważnych wydarzeń w dziejach Polski, to "Białołęka, 1982". Pokazuje on pięciu członków Solidarności, którzy byli internowani w więzieniu w Warszawie. To jego pierwszy i jedyny obraz o tematyce historycznej. Namalował go po tym, jak zobaczył zdjęcia tych pięciu mężczyzn, które krążyły poza granicami Polski. Do namalowania tego obrazu zmusiły go przemyślenia nad więzieniem i przetrzymywaniem związkowców. Dla mnie ten obraz przedstawia cały patos, który byłby pewnie obecny w obrazach poświęconych Rosji w latach czterdziestych, gdyby powstały.