Filmowa "podróbka" "Dybuka" nie zamknęła jednak drogi do właściwej adaptacji dramatu An-skiego. Ta ostatnia powstała w 1937 roku i okazała się największym hitem polskiego kina jidysz oraz jednym z klasyków rodzimego melodramatu niemego.
Ale geneza jego powstania wcale nie była romantyczna. Filmowy "Dybuk" powstał bowiem z desperacji i chciwości. Jego producentem było Warszawskie Biuro Kinematograficzne Feniks, które w drugiej połowie lat 30. znalazło się na krawędzi bankructwa. Adaptacja dramatu An-skiego była dla niego szansą na podratowanie budżetu. Wykorzystał ją Michał Waszyński (właśc. Mosze Waks), który mistyczny dramat An-skiego, upstrzony odniesieniami do kabały i żydowskich tradycji, przerobił na melodramatyczną opowieść o nieszczęśliwej miłości i przysiędze, która staje się przekleństwem.
W "Dybuku" Waszyńskiego symbolizm mieszał się z ludowością, a mistyczna otoczka czyniła podróż do żydowskiego świata jedną z najbarwniejszych opowieści swojego czasu. Entuzjazm krytyków, którzy szybko uznali "Dybuka" za najdojrzalszy artystycznie europejski film jidysz, szedł w parze z uznaniem widzów, którzy tłumnie gościli na filmowych seansach.
Ucieczka przed demonem
Dla Waszyńskiego "Dybuk" okazał się przepustką do nieśmiertelności, ale też początkiem dziwnej życiowej drogi pełnej kłamstw, niejasności i tajemnic. O jego niezwykłej biografii i jego własnych dybukach opowiedzieli przed kilkoma laty Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski, autorzy znakomitego dokumentu "Książę i dybuk".
Opowiadali w nim historię człowieka uciekającego przed przeszłością i skrywającego się w świecie zmyślenia. Waszyński był bowiem Zeligiem polskiego kina, człowiekiem-kameleonem, który prawdę o swoim życiu ukrywał pod mitami i kłamstwami. Choć był Żydem, przez wiele lat nie przyznawał się do swoich korzeni; był homoseksualistą, ale w 1946 roku ożenił się z zamożną i wiele od siebie starszą hrabiną; mimo że przyszedł na świat jako syn kowala, na Zachodzie przedstawiał się jako polski arystokrata. Konsekwentnie ukrywał też swą filmową przeszłość, nie chwaląc się nawet przebojowym "Dybukiem".
W dokumentalnym portrecie Waszyńskiego Niewiera i Rosołowski próbowali zrozumieć, dlaczego twórca Dybuka postanowił ukryć się przed światem, a odpowiedź znajdowali właśnie w jego "Dybuku". To w nim Waszyński rozliczał się z własnej żydowskości, mierzył się ze swoją homoseksualnością (motyw zakazanej namiętności), wreszcie – kreślił obraz minionego świata, do którego nie ma powrotu. W "Księciu…" dybuki Waszyńskiego okazywały się bowiem demonami pamięci i fragmentem większej opowieści o żydowskim losie i wielkiej historii.
Tak, jak malował pan Chagall