Dokumentalny portret Michała Waszyńskiego to opowieść o nieuchwytności prawdy i o tajemnicy, jaką jest drugi człowiek. Stylowy dokument Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego zdobył nagrodę Venezia Classici dla najlepszego filmu o kinie na festiwalu w Wenecji w 2017 roku. Culture.pl jest jego koproducentem.
Był Żydem, ale przez wiele lat nie przyznawał się do swoich korzeni; był homoseksualistą, ale w 1946 roku ożenił się z zamożną i wiele od siebie starszą hrabiną. Był synem kowala, ale na Zachodzie przedstawiał się jako polski arystokrata. W latach 30. należał do najbardziej rozpoznawalnych polskich filmowców (był m.in. autorem słynnego "Dybuka"), lecz po wojnie nie ujawniał swojej reżyserskiej kariery. Snuł za to opowieści o żołnierskiej przeszłości u boku gen. Andersa, mimo że towarzysze jego rzekomej wojaczki nigdy nie potwierdzili jego historii.
Michał Waszyński był Zeligiem polskiego kina, człowiekiem-mitem, kameleonem ukrywającym się pod kolejnymi kłamstwami, półprawdami i pozami. I był też – z całą pewnością – najbardziej tajemniczym filmowcem swojej epoki.
Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski w "Księciu i dybuku" starają się zajrzeć pod powierzchnię mitów, by dostrzec prawdę o Waszyńskim jako człowieku i artyście. Ich film ma strukturę patchworku zszytego z archiwalnych nagrań, opowieści ludzi, którzy na swej drodze spotkali twórcę "Dybuka", a także z fragmentów dokumentalnego śledztwa przeprowadzonego przez duet znakomitych reżyserów.
W rozmowie z Krzysztofem Gieratem dla magazynu "Focus on Poland" Elwira Niewiera mówiła:
Text
Podczas pracy nad tym filmem mieliśmy poczucie, że Waszyński nam towarzyszy i że też potrzebował czasu, żebyśmy pewne wątki mogli podjąć.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Punktem wyjścia realizacji filmowej biografii Waszyńskiego była książka "Człowiek, który chciał być księciem" Samuela Blumenfelda (wyd. pol. 2008), który demistyfikował w niej Waszyńskiego i obnażał jego mitomanię. A mimo to u Niewiery i Rosołowskiego próżno szukać sensacyjnego tonu. Polscy dokumentaliści nie skupiają się na kontrowersjach wokół seksualności Waszyńskiego, jego romansów czy ślubu z bogatą hrabiną, ani też nie opowiadają o finansowych przekrętach, których miał się dopuścić. Ich film nie jest aktem oskarżenia wobec człowieka budującego swój obraz na kłamstwie, ale próbą zrozumienia go i poznania.
Piotr Rosołowski tak mówił o Waszyńskim w rozmowie z Krzysztofem Gieratem:
Text
Nasz stosunek do niego ewaluował. Najpierw była fascynacja tym swoistym alter ego Leonarda Zeliga, człowiekiem kameleonem, człowiekiem, który zawsze spadał na cztery łapy, który prawie nigdy w życiu nie popełnił błędnych decyzji, gdzie się pojawił, to zawsze był na świeczniku. Ale w trakcie analiz jego filmów, w trakcie zdobywania coraz to nowych materiałów zaczęła się też objawiać ta jego tajemnica, to wszystko co spychał do swojej podświadomości, czyli ten żydowski sztetl, korzenie, których się wyrzekł, ta miłość do chłopaka, która pojawiła się u niego dość wcześnie i też go naznaczyła, to wszystko dodawało goryczy i smutku tej postaci.
"Książę i dybuk" stał się w ten sposób dokumentem psychologicznym, a właściwie – psychologizującym. Tropiąc kolejne ślady Waszyńskiego, jego autorzy poszukują odpowiedzi na pytanie, dlaczego ich bohater z taką skrupulatnością ukrywał się przed światem, przybierając kolejne pozy i nakładając kolejne maski. Odpowiedź odnajdują w "Dybuku", największym dziele w dorobku Waszyńskiego, w którym opowiedział on o swojej żydowskości, o zakazanej namiętności, poczuciu winy i o świecie, który bezpowrotnie przeminął.
Niewiera i Rosołowski, twórcy znakomitego, obsypanego nagrodami "Efektu domina", czynią z historii swego bohatera metaforę zbiorowego losu. Tak jak w ich poprzednim dokumencie historia rosyjsko-abchaskiego małżeństwa stawała się opowieścią o wykluczeniu i międzyludzkich podziałach, tak "Książę i dybuk" z prostej biografii przeradza się w opowieść o żydowskim losie i nieznośnym ciężarze historii. Dla Waszyńskiego był to ciężar zbyt wielki, dlatego zamiast mierzyć się z nim - uciekł w mit, w fikcyjne opowieści podobne do tych filmowych, skrył się w wymyślonych przez siebie postaciach i w historiach piękniejszych niż życie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kadr z filmu "Książę i dybuk" Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego, fot. materiały prasowe, Against Gravity.
Opowiadając o ucieczce Michała Waszyńskiego przed jego demonami i dybukami, Niewiera i Rosołowski stworzyli film poruszający i bardzo elegancki. Nie tylko ze względu na delikatność, z jaką przedstawili osobiste życie bohatera, ale też ze względu na filmową fakturę. Prócz rozmów ze świadkami życia Waszyńskiego oraz fragmentów jego filmów, w "Księciu i dybuku" znalazły się także kawałki filmów i kronik z epoki: od Man Raya, po Munka i Porębę, dzięki którym historia Waszyńskiego zostaje mocno osadzona w historycznych i geograficznych kontekstach. To dzięki nim możemy - wraz z bohaterem filmu – odbyć podróż z żydowskiego sztetla do włoskich pałaców i na plan filmowych superprodukcji, po którym przechadzają się Sophia Loren, Claudia Cardinale i Audrey Hepburn.
Podczas 15. Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity w 2018 roku, film zdobył ex aequo z "Love Express. Zaginięciem Waleriana Borowczyka" nagrodę dla najlepszego filmu o muzyce i sztuce.
"Książę i dybuk", Scen. i reż. Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski. Zdj. Piotr Rosołowski. Montaż: Andrzej Dąbrowski. Producent: Małgorzata Zacharko, Matthias Miegel, Ann Carolin Renninger. Polska, Niemcy 2017.