Polscy mistrzowie haiku i tanki
Czesław Miłosz, fot. Janet Fries/Getty Images
Na koniec przyjrzyjmy się japońskim inspiracjom w poezji drugiej połowy XX wieku, przy czym warto pamiętać, że oddziaływanie japońskiej poezji na polską literaturę sięga jeszcze wcześniejszej epoki. Można je dostrzec choćby w twórczości Jarosława Iwaszkiewicza, który już w 1919 adaptował na potrzeby polskiej poezji starojapońską formę uty (próby te zawarł w tomie "Oktostychy"). Japońskie inspiracje trafiają się też w tomiku "Pocałunki" Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej z 1926 roku.
W czasach nam bliższych po inny słynny japoński gatunek poetycki, mianowicie haiku, niezależnie sięgnęli Stanisław Grochowiak i Czesław Miłosz. Grochowiak w wydanym w 1978 tomie "Haiku-images" stworzył zdecydowanie własną formułę lirycznej miniatury, co do której można śmiało założyć, że nie spełniłaby japońskich kryteriów gatunku.
Pozbierałem liść jesieni i obudziłem się starcem
Ludzie przychodzą do młyna gdzie dogorywam siedząc w milczeniu
przy blasku pochodni
["Mądrość" ]
W przypadku Miłosza oprócz własnej praktyki haikowania, której elementy można odnaleźć zwłaszcza w późnych tomach, takich jak "To" czy "Piesek przydrożny", można też mówić o obfitej praktyce tłumaczeniowej. W jej ramach Miłosz przekładał (z angielskiego) klasyków haiku, w tym Basho ("Jak smętnie — / Pod rozbitym hełmem / Głos świerszcza) czy F. Moritake ("Opadły kwiat / Wrócił na gałąź? To był motyl"). Tymczasem własne, na pewno nieortodoksyjne, haikai Miłosza mogły wyglądać np. tak:
Na słomianożółtych pagórkach, nad zimnym niebieskim morzem, czarne krzaki
Kolczastego dębu.
["Zachód"]
Nadzwyczajne. Dom. Wysoki. Otoczony powietrzem. Stoi. Pośrodku niebieskiego nieba.
["Z okna u mego dentysty"]
Wydaje się, że w przypadku tego poety w zainteresowaniu haiku połączyły się charakterystyczna dla Miłosza fascynacja zmysłowym konkretem, poetyka uważności, a także dążenie do ujęcia tematu w nagłej epifanii – wszystkie te cechy spokrewniają Miłosza z bliską haiku filozofią zen. M.in. z tych przyczyn badaczka Beata Śniecikowska wskazywała, że Miłoszowi wcale niedaleko jest do postawy i poetyki haijina, czyli japońskiego twórcy haiku.
Inną japońską formą poetycką, bardziej arystokratyczną tanką, interesował się Zbigniew Herbert, czego świadectwem jest "Wóz" napisany po śmierci cesarza Hirohito. W utworze tym Herbert oddaje hołd cesarzowi, który był też poetą, autorem 10 tysięcy wierszy w konwencji tanki, wśród nich dzieła o kolei żelaznej. To właśnie ten utwór znalazł się w centrum zainteresowania polskiego twórcy – i pretekstem do głębokiej refleksji o postawie konserwatywnej oraz „przyszłości poezji tradycyjnej”.
Pisząc o tym wierszu, japoński polonista Tokimasa Sekiguchi zauważał, że poecie udało się dotknąć "japońskiej rzeczywistości": "Zbigniew Herbert dotarł do głębi tanki Hirohita. Gdyby nie to, nie mógłby ani nie musiał, napisać ‘Wozu’".
Uważam wiersz "Wóz" za wzorowy utwór, w którym zaowocowało owo "kultywowanie znikającej umiejętności kontemplacji poety". Tyle że dokonało się to nie wewnątrz literatury polskojęzycznej, lecz w obszarze już wybitnie transkulturowych tekstów literatury światowej.
pisał wybitny badacz polskiej literatury w tekście "Hirohito dla Zbigniewa Herberta".