Wisławy Szymborskiej "Drobne ogłoszenia", Adama Ważyka "Cyrk", Zbigniewa Herberta "Kołatka", Tadeusza Różewicza "Zostawcie nas"... Te i inne utwory znalazły się na płycie "Meine süsse Europäische Heimat: Dichtung & Jazz aus Polen", na którą w 1966 roku Joachim-Ernst Berendt namówił Krzysztofa Komedę. Rok później powstało nagranie z muzyką do tekstów polskich poetów w przekładzie na niemiecki Karla Dedeciusa, a u boku kompozytora i pianisty jazzowego zagrał między innymi Tomasz Stańko. Komeda uznał album za swoje najważniejsze muzyczne dzieło, a tak o kompozycjach mówił pomysłodawca przedsięwzięcia:
Jeszcze nigdy nie mieliśmy też płyty z muzyką tak niezwykle zintegrowaną z tekstem. Z tym wiąże się magia, natchnienie, które było konieczne dla powstania tego nagrania. Komeda jest pierwszym prawdziwym kompozytorem Poezji i Jazzu. Każdy pojedynczy wyraz zyskuje swą dokładną, związaną z głęboką znajomością literatury – a często również ze względu na osobiste znajomości z poetami – odpowiednią pod względem uczuć melodyjną i kompozycyjną całość [cyt. za bn.org.pl].
Od tej pory romans jazzu i poezji nabrał rumieńców, chociaż do Polski dotarło jedynie kilka egzemplarzy płyty.
Do spotkania tych dwóch sztuk doszło już wcześniej, na przykład podczas pamiętnego spektaklu "Jazz i poezja" w warszawskim klubie Hybrydy w 1960 roku. Wiersze deklamował wówczas Wojciech Siemion, który nieco ponad dekadę później, w założonym przez siebie teatrze Stara Prochownia, regularnie organizował wieczory recytatorskie w jazzowej oprawie.