Skąd w polszczyźnie wzięły się kropki, kreski i ogonki, czyli znaki diakrytyczne? Cofnijmy się do średniowiecza. Skrybowie posługiwali się łaciną, która jednak nie oddawała wszystkich polskich dźwięków. Zaczęto więc eksperymentować: łączono litery w dwu- lub trójznaki (np. "ch" oznaczało głoskę "ć", a "ssz" wypowiedziane stawało się "ś"), dorysowywano daszki ("š", czyli "sz"), do spółgłoski miękkiej dopisywano "y" (zyemya, swyat), podwajano samogłoski (wooz = wóz), rozróżniano nosowość (møøka = mąka lub møka = męka). Zapisane słowa pęczniały i były trudne do odczytania. Nad chaosem polskiej grafii postanowił zapanować Jakub Parkoszowic. Zaproponował, aby każda głoska miała osobny znak. W praktyce jego system obfitował w wieloznaki i tylko komplikował sprawę.
Dopóki dokumenty sporządzano ręcznie, panowała swoboda. Problem pojawił się wraz z wynalazkiem Gutenberga. Drukarze wzięli więc sprawy w swoje ręce i poprawili grafię, powoli zaczęli też wprowadzać znaki interpunkcyjne. Przełomowy okazał się traktat Stanisława Zaborowskiego o polskiej ortografii (napisany po łacinie), w którym po raz pierwszy pojawiły się znaki diakrytyczne. To właśnie profesorowi Akademii Krakowskiej zawdzięczamy ukośną kreskę w literze "l" (czyli "ł") oraz kropkę nad "ż". Wówczas nie przyjęto zapisu Zaborowskiego, jednak z czasem zmodyfikowano zaproponowane przez niego kropki i poziome kreski nad literami, tworząc "ć", "ś", "ź", "ń" oraz "ó" (litera ta na jakiś czas zniknęła z alfabetu, pod koniec XVIII wieku przywrócił ją Onufry Kopczyński).
Wkrótce pojawiły się ogonki. Co prawda litera "ę" była już znana w XII-wiecznej łacinie, ale tzw. "e ogoniaste" było skrótem innego dwuznaku. Polscy drukarze znaleźli dla haczyka nowe zastosowanie – znane dziś. Z kolei "ą" była już ich twórczą innowacją. Ulepszone traktaty sporządzili Stanisław Murzynowski oraz Janusz Januszowski. Ten ostatni w "Nowym karakterze polskim" skonfrontował poglądy na temat pisowni Jana Kochanowskiego, Łukasza Górnickiego i swoje. Można więc powiedzieć, że polska ortografia była polem walki ogonków, kresek i kropek. Przez kolejne stulecia przeszła kilka reform, by w końcu dotrzeć do współczesności.