W późniejszej twórczości Krynickiego liryki miłosne pojawiają się rzadziej, stają się też bardziej wyciszone, jak "Trzy wiersze tylko dla ciebie" z tomu "Kamień, szron".
"Organizm zbiorowy"
Wróćmy do tomu "Organizm zbiorowy" (1975), który był uwieńczeniem "nowofalowego" etapu w poezji Krynickiego. Znajdziemy tam najwięcej wierszy ostro reagujących na przemoc opresyjnego ustroju i zakłamanego języka, na fałsz propagandowej prasy:
(...)
paliliśmy papierosy i kłamliwe gazety,
paliliśmy papierosy, choć zatruwały nasze ciała,
paliliśmy gazety, bo zatruwały nasze umysły,
czytaliśmy konstytucję i deklarację praw,
i naprawdę nie wiedzieliśmy, że prawa człowieka
mogą okazać się sprzeczne
z prawami obywatela,
(...)
– pisał poeta w wierszu dedykowanym Adamowi Michnikowi. Gdzie indziej notował: "Spostrzegłem, że od pewnego czasu, / kiedy właściciel zagwiżdże na psa / to odwraca się większość przechodniów" ("Od pewnego czasu"). Rozprawiał się z cenzurą – tą zewnętrzną, której sam niejednokrotnie był ofiarą, i tą gorszą, wewnętrzną, która polega na "pomijaniu milczeniem" i "nie pozostawia po sobie niczego, // nawet śladów spustoszenia" ("Zewnętrzna, wewnętrzna"). W wierszu "Język, to dzikie mięso" dedykowanym "Panu Zbigniewowi Herbertowi i Panu Cogito", Krynicki nazywał język zarówno "obnażonym sercem" jak i "kneblem, który dławi powstania słów", "zwierzęciem oswajanym z ludzkimi zębami". Bowiem w "Organizmie zbiorowym"