
Robert Więckiewicz w filmie Vinci, 2004, reżyseria: Juliusz Machulski, fot. Interfoto / Forum
Więckiewicz ma na swoim koncie także role w Teatrze Telewizji. Na małym ekranie występował w repertuarze współczesnym, zagrał Stiopę w Czwartej siostrze Janusza Głowackiego w reżyserii Agnieszki Glińskiej (2003) i Daniela w spektaklu Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej Ameryka, część druga Biljany Srbljanović (2006). Brał udział w dwóch telewizyjnych widowiskach Piotra Łazarkiewicza – jako Witalij w Martwej Królewnie Nikołaja Kolady (2004) i jedna z postaci Fotoplastikonu Krzysztofa Bizio (2005).
W filmie
W filmie zadebiutował w 1993 roku w Samowolce Feliksa Falka, obrazie pokazującym brutalny świat wojskowych koszarów i zjawisko „fali”. Pierwsze większe role zagrał w filmach realizowanych przez tandem Tomasz Konecki – Andrzej Saramonowicz. Wcielił się w postać marzącego o debiucie scenarzysty Mateusza w komedii Pół serio (2000) – celnie, ironicznie portretującej polskie środowisko filmowe i byłego organistę i grabarza Julka w Ciele (2003) – inteligentnym, wypełnionym absurdalnym humorem pastiszu filmów gangsterskich.
Rok później wystąpił w komedii kryminalnej Vinci Juliusza Machulskiego, w głównej roli Roberta Cumińskiego „Cumy”, który po wyjściu z więzienia dostaje zlecenie na kradzież Damy z łasiczką. Za tę rolę otrzymał specjalne wyróżnienie podczas Noir in Festival we Włoszech. Więckiewiczowi, o powierzchowności szorstkiego twardziela, często powierzano mniejsze role mafijnych żołnierzy i innych ludzi z półświatka.
W serialu Oficer Macieja Dejczera (2004-2005) był na przykład „Cypą”, człowiekiem „Topora”. Aktor bardzo dobrze sprawdzał się w mocnym, sensacyjnym kinie. Ukoronowaniem tego typu ról stała się świetnie zagrana, niejednowymiarowa postać Jana Blachowskiego „Blachy” z gangu pruszkowskiego, bezwzględnego bandyty i zdolnego do poświęceń, uczuciowego człowieka. Człowieka, który zaczyna współpracować z policją. Najpierw powstał serial sensacyjny z „Blachą” – Odwróceni w reżyserii Jacka Filipiaka, Jarosława Sypniewskiego, Michała Gazdy i Urszuli Urbaniak (2007), potem na jego kanwie zrealizowano film fabularny Świadek koronny (2007).
W 2007 roku Więckiewicz zagrał Andrzeja we Wszystko będzie dobrze Tomasza Wiszniewskiego – przejmującym obrazie o wielkim biegu małego chłopca do Częstochowy, aby wymodlić cud – uzdrowienie chorej na raka matki. Paweł jest zdolnym sportowcem, któremu w biegu zaczyna towarzyszyć jego nauczyciel WF-u, trener i nałogowy alkoholik Andrzej. Więckiewicz mówił o tej roli w wywiadzie dla Wysokich Obcasów:
Najbardziej interesująca była dla mnie relacja Pawełka – dziecka, i Andrzeja – mężczyzny nie do końca dojrzałego w swoich emocjach. Jest alkoholikiem, ale mnie bardziej od zewnętrznych objawów jego choroby ciekawiło, skąd się wziął ten jego gigantyczny życiowy zakręt, z którego nie może się wydostać. Piękna opowieść o przyjaźni. Skrajne emocje, trochę śmiesznie, trochę smutno. Mnie ta historia wzruszyła. Czytając scenariusz, popłakałem się.
Za role „Blachy” i Andrzeja aktor został uhonorowany nagrodą na festiwalu w Gdyni.
Na dużym ekranie Więckiewicza można było również oglądać w komedii Francuski numer Roberta Wichrowskiego (2006), w poetyckim obrazie Południe – Północ Łukasza Karwowskiego (2006), w którym zagrał pięć charakterystycznych epizodów, m.in. zakonnika, grzybiarza i tirowca, a także jako Semena Wasylczuka w Winie truskawkowym Dariusza Jabłońskiego (2007) zrealizowanym na podstawie Opowieści galicyjskich Andrzeja Stasiuka.
Aktor nadal ponownie zagrał u Koneckiego w produkcji Lejdis (2008) – w opowieści o życiu czterech wyzwolonych kobiet wcielił się w playboya Marka Dywanika. Ponownie wystąpił także u Juliusza Machulskiego w filmie Ile waży koń trojański? (2008) w roli męża-tyrana. W tym samym roku zagrał też w Londyńczykach Grega Zglinskiego i Macieja Migasa (2008), serialu o losach Polaków próbujących ułożyć sobie życie na emigracji.
W 2010 roku w Różyczce Jana Kidawy-Błońskiego wcielał się w funkcjonariusza UB, który pod presją przełożonych decyduje się wysłać na agenturalną misję swoją dziewczynę, a w konsekwencji ta porzuca go dla inwigilowanego pisarza. Łukasz Muszyński pisał dla Filmwebu:
Robert Więckiewicz tworzy fantastyczną kreację targanego skrajnymi emocjami zwierzęcia, które nie może poradzić sobie z utratą kobiety.
Więckiewicz za tę rolę otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orzeł dla najlepszego aktora pierwszoplanowego.
Rok później Więckiewicz wystąpił w Wymyku Grega Zglińskiego. Sam aktor w jednym z wywiadów tak opowiadał o filmie:
To jest rodzinna historia, której towarzyszy miłość, nienawiść, zawiść. To są uczucia, które wszyscy odczuwamy w stosunku do naszych bliskich. Czasem ich lubimy, czasem nie, czasem ich kochamy lub nie, zazdrościmy im itd. W tym filmie jest dwóch braci. Młodszy, którego gra Łukasz Simlat i starszy, którego gram ja. Między nimi jest konflikt. Nie wiadomo, jakby ewoluował, gdyby nie pewien dramatyczny incydent, który zmienia ich życie.
W ciemności – zwiastun from Culture.pl on Vimeo.
W tym samym 2011 roku na ekrany trafiły kolejne filmy Więckiewicza: 4.13 do Katowic w reżyserii Andrzeja Stopy, Baby są jakieś inne Marka Koterskiego oraz W ciemności Agnieszki Holland. Główna rola w ostatnim z wymienionych filmów przyniosła Więckiewiczowi kolejne indywidualne nagrody. Za kreację lwowskiego kanalarza ratującego Żydów w czasie II wojny światowej aktor otrzymał Złote Lwy i Orła Polską Nagrodę Filmową.
O kreacji Więckiewicza pisał w „Gazecie Wyborczej” Paweł T. Felis:
Przemiana marnej reputacji cwaniaczka […] w osobę, która już nie dla pieniędzy i z narażeniem życia najbliższych pomaga „Żydkom”, fabularnie grozi naiwnością. Nawet jeśli odzwierciedla fakty: Socha to postać autentyczna, podobnie jak inni bohaterowie filmu (scenariusz oparto na książce „W kanałach Lwowa” Roberta Marshalla). W filmie tę przemianę uwiarygodnia oczywiście niezwykła kreacja Roberta Więckiewicza, słusznie chwalonego w kraju i w Stanach.
Film Agnieszki Holland został polskim kandydatem do Oscara i był jednym z obrazów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej.