Dansing
Debiutanckim albumem zespołu był nagrany w 2015 roku "Dansing", wydany rok później nakładem Muzyki Odnalezionej – wytwórni prowadzonej przez Andrzeja i Małgorzatę Bieńkowskich. Członkowie i członkinie zespołu opowiadają:
Na płycie znajdziecie wszystko to, co przyciągnęło nas do muzyki tradycyjnej: prostotę formy, szczerość wypowiedzi, żywiołowość, entuzjazm, taneczność oraz nasz zachwyt nad odkryciem na miarę nowego lądu. Tym odkryciem jest dla nas muzyka Kielecczyzny z jej melodycznymi meandrami, rozległą gamą barw i brzmień, muzyka która bywa niezwykle radosna, a czasem niezmiernie żałośliwa.
Na "Dansingu" znajdziemy tradycyjne "chłopy" i "śpiwy", wiejsko-miejskie walczyki, tanga i fokstroty. Usłyszymy tu grę Stanisława Witkowskiego, w jednym utworze wystąpił również Władysław Bąk (1936–2021), akordeonista z gminy Bieliny. Michał Żak opowiada:
Materiał na pierwszą płytę udało nam się zarejestrować zaledwie w dwa dni. Nie działaliśmy według konkretnego planu, po prostu chcieliśmy nagrać najpiękniejsze melodie poznane w Sędku. Spod Opatowa do studia w Częstochowie przyjechał do nas autobusem Stanisław Witkowski. Ubrany na galowo, w eleganckim garniturze. Zagrał swoje, po dwóch-trzech podejściach mieliśmy już gotowy materiał.
Simon Broughton na łamach "Songlines" pisał: "W przeciwieństwie do innych znanych polskich zespołów grających stary repertuar, w Tęgich Chłopach nad smyczkami przeważa sekcja dęta, na czele z saksofonem, klarnetem i tubą. (...) Debiut skoczny i przepełniony autentyzmem". Redaktor najpopularniejszego magazynu poświęconego różnym odsłonom muzyki ludowej z całego świata, ocenił płytę na cztery z pięciu możliwych gwiazdek.
Andrew Cronshaw w magazynie "fROOTS" dodaje:
Zamierzenia zespołu zostały osiągnięte, a nawet przekroczone. Ich brzmienie jest potężne, radosne, wirujące i porywające do tańca - gdyby przenieśli się do lat 50. XX wieku, byliby najbardziej rozchwytywanym zespołem w południowo-środkowej Polsce. Ich muzyka dodaje nowego impetu trwającej właśnie mazurkowej modzie.
Wesele!
Jak brzmią wesela ogrywane przez Tęgich Chłopów? Wydana w 2017 roku przez wydawnictwo Wodzirej płyta "Wesele!" jest próbą rekonstrukcji tradycyjnego obrzędu przejścia pod postacią albumu. Wśród polek, oberków, chłopów, marsza weselnego i przyśpiewek, znalazły się też elementy współcześniejsze: w jednej piosence usłyszymy gitarę elektryczną i klawisz Yamahy, w innym utworze tradycyjny tekst został wydeklamowany przez rapera (Mikołaj Kubicki).
Płytę polecali Leszek Możdżer ("Widać tu intelektualną pracę włożoną w rozpoznanie zasad rządzących ludową frazą, słychać troskliwość w stosunku do tradycyjnej formy, która nakazuje, by nieść ją uważnie i ostrożnie, tak, aby nie uszkodzić jej krawędzi"), Wojciech Waglewski ("Wystarczy przywrócić jej [muzyce źródłowej] mądrość i energię, dodać umiejętności i niekłamaną radość grania, by znów wróciła do nas i stała się perełką naszej kultury"), a nawet Robert Makłowicz, odwołujący się w swojej opinii do węgierskiego ruchu Táncház, na którym wzorował się polski Dom Tańca:
Porywająco ekstatyczna, poważna a zarazem dowcipna, nowoczesna i tradycyjna - taka jest najnowsza płyta Tęgich Chłopów. Jeśli już koniecznie musimy w czymś naśladować dzisiejszych Węgrów, winniśmy równie twórczo pochylić się nad naszą ludową spuścizną muzyczną, by znów trafiła tam, skąd wyszła, pod strzechy mianowicie. Dzięki Tęgim Chłopom ów śmiały plan ma szanse powodzenia.
Rakieta!
Tworzenie nowych utworów nie zawsze jest sprzeczne z etosem wykonywania muzyki tradycyjnej in crudo (warto podkreślać, że działalność muzyków pielęgnujących i odradzających muzykę wiejską nie jest tylko i wyłącznie muzycznym hobby, jest też działaniem społecznym). "Rakieta!" to zbiór autorskich piosenek opartych na tradycyjnych melodiach, albo skomponowanych zgodnie ze stylem znanym ze świętokrzyskich wiosek. Płyta została nagrana z myślą o dzieciach, ale nie jest próbą uproszczenia muzyki wiejskiej. Jedną z inspiracji do nagrania "dziecięcej płyty" były rodzicielskie doświadczenia członków zespołu, ale i reakcje dzieci na ich muzykę. Okazuje się, że muzyka Tęgich Chłopów spotyka się z wyjątkowo pochlebnymi recenzjami najmłodszej publiczności, wielokroć okazywanej spontanicznym i nieskrępowanym społecznymi konwenansami tańcem. "Na starych zdjęciach chłopcy ubrani są w malutkie garnitury i małe kaszkiety, tak samo było z muzyką – muzyka wiejska była dla wszystkich" – mówi Mateusz Kowalski.
Teksty piosenek skomponował Marcin Żytomirski; Katarzyna Ryzel, krytyczka "Ruchu Muzycznego" zauważa w nich poetykę podobną do Brzechwy czy Tuwima, podkreśla, że jest przyjazna dla każdej grupy odbiorców. W kontekście omawiania dorobku Tęgich Chłopów, warto wspomnieć szczególnie o zamykającej album piosence "Mamo", hołdzie dla muzycznych nauczycieli i nauczycielek z Sędka i okolic. Podmiotka liryczna utworu pragnie rozpocząć naukę muzyki, wymienia kolejne instrumenty i grające na nich osoby. Peleton otwiera Stanisław Witkowski:
Mamo, najbardziej na świecie
chciałabym grać na klarnecie
Idź tą ścieżką do Cisowa
niech Witkowski cię wychowa
Poza muzykami Tęgich Chłopów, na "Rakiecie!" usłyszymy też Adama Struga (w piosence "Gdy nie przychodzi sen"), puzon Marcina "Kabata" Kowalczuka i śpiew Stefana Żaka, syna Michała. "To nie była wykreowana sztucznie sytuacja" – opowiada ojciec Stefana – "Uczestniczył w próbach, które odbywały się w moim domu, i tak jakoś wyszło".