Tego filmu nie wolno przegapić. Wyreżyserowana przez Annę Jadowską "Kobieta na dachu" jest bowiem jednym z najlepszych filmów kobiecych, jakie nakręcono u nas w ciągu ostatniej dekady oraz potwierdzeniem, że to właśnie Jadowska, a nie jej bardziej popularne koleżanki, jest najważniejszą autorką feministycznego kina znad Wisły.
Jej "Kobieta…" to opowieść o jednej z tych niewidzialnych kobiet, których kino woli nie dostrzegać. Sześćdziesięcioletnia Mira przestała już być przedmiotem seksualnej fascynacji, czterdziestoletni syn już nie potrzebuje jej opieki, a społeczeństwo widzi w niej jedynie strażniczkę domowego ogniska. Pogrążona w depresji coraz bardziej zapada się we własnych lękach i samotności, by w końcu spróbować po raz ostatni zawalczyć o siebie.
Wszyscy znamy kobiety takie jak ona – to nasze mamy, babcie, ciotki, czasem sąsiadki. A jednak kino konsekwentnie o nich milczy, jakby nie zasługiwały na własną historię i oddanie im głosu. Anna Jadowska po raz kolejny to robi, tworząc wstrząsający portret kobiety na "skraju załamania nerwowego". Portret, który dzięki brawurowej kreacji Doroty Pomykały, nagradzanej na nowojorskim Festiwalu Tribeca oraz w Gdyni, staje się niezapomniany.
"Lombard", reż. Łukasz Kowalski