Koprodukcje to nie jest łatwy kawałek chleba. Od producentów wymaga stałej obecności na międzynarodowych festiwalach, budowania sieci kontaktów biznesowych i towarzyskich. Aby przyciągnąć zagranicznych partnerów, projekty muszą być kwalifikowane do międzynarodowych sesji, podczas których prezentuje się swoje pomysły, spinanie budżetów zwykle nie jest łatwe, a końcowy sukces – tak kasowy, jak i artystyczny – niepewny.
Być może dlatego na polskim rynku tylko część producentów potrafi pracować w takim modelu przez długie lata. Wśród najważniejszych znajdują się prawdziwi weterani międzynarodowych rynków: Ewa Puszczyńska, która po Idzie i Io Jerzego Skolimowskiego stała się najbardziej rozpoznawalną spośród polskich producentek, Klaudia Śmieja z firmy Madants odpowiedzialna m.in. za film Mr. Jones Agnieszki Holland oraz Silent Twins i Hot Spot Agnieszki Smoczyńskiej, a także Joanna Szymańska z Shipsboy mająca na swoim koncie m.in. Geniuszy Thora Kleina, wreszcie Mariusz Włodarski i Agnieszka Wasiak z Lava Films od lat produkujący filmy Magnusa von Horna, w tym niedawną duńsko-szwedzko-polską Dziewczynę z igłą.
Spośród producenckich gwiazd rynku koprodukcji wymienić trzeba także wybitnego Macieja Kubickiego z Telemarku, który dzięki międzynarodowym kontaktom, współpracy z telewizją Arte czy fińskim YLE realizuje takie projekty jak nagradzane na całym świecie Over the Limit Marty Prus, Pianoforte Jakuba Piątka, czy Silver Natalii Koniarz, czyli filmy będące międzynarodową wizytówką polskiego dokumentu ostatnich lat.
Rynek międzynarodowych koprodukcji, który wiele lat temu części producentów wydawał się ziemią obiecaną, kryje w sobie mnóstwo pułapek. Zmusza do balansowania między uniwersalnością i lokalnością, a także poszukiwania filmowego języka, który połączy widzów z różnych krajów czy kręgów kulturowych. I choć dla wielu twórców bywa szansą na przebicie się na międzynarodowe rynki, dla producentów okazuje się przedsięwzięciem wysokiego ryzyka. A tylko nieliczni potrafią nim odpowiednio zarządzać.