Rita większość swojego życia spędza na treningowej macie. Ma 20 lat i właśnie przygotowuje się do występu na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Trenuje od 13 lat, a od 7 lat jest wychowanką Nowogorska, elitarnego ośrodka treningowego prowadzonego przez Irinę Viner-Usmanovą, niegdyś wybitną zawodniczkę, a dziś trenerkę i żonę najpotężniejszego rosyjskiego oligarchy.
"Trzeba ją wytrenować jak psa" – mówi w jednej ze scen Irina Viner o swej podopiecznej. Aby zdobyć upragniony medal i by na olimpijskiej arenie mógł rozbrzmieć rosyjski hymn, Rita trenuje osiem godzin dziennie, podporządkowując sportowi całe swoje życie.
To jej historię opowiada w swym pełnometrażowym dokumentalnym debiucie Marta Prus, młoda reżyserka, którą "Variety" wymienia wśród dziesięciu europejskich twórców wartych obserwowania. Ale Marty Prus nie interesuje historia życia ani droga na szczyt bohaterki. Interesuje ją cena, jaką młoda dziewczyna musi zapłacić za sukces. Jest nią samotność – rozłąka z rodziną, ciągłe wyjazdy uniemożliwiające spotkania z narzeczonym, wreszcie – niemożność spędzenia ostatnich miesięcy z ojcem umierającym na raka.
W "Over the Limit" kamera Adama Suzina podchodzi blisko bohaterek, starając się wprowadzić nas w ich intymny świat. To właśnie za sprawą kapitalnych zdjęć i montażu (którego autorem jest Maciej Pawliński") film Marty Prus osiąga imponującą intensywność i pozwala poczuć samotność bohaterki stawiającej czoło swoim słabościom, lękom, oczekiwaniom trenerów i pozostałym zawodniczkom.
Marta Prus wierzy w swoją bohaterkę. Zamiast szukać formalnych wytrychów i eksperymentować z dokumentalną narracją, po prostu podąża za emocjami Rity. Świetnie odrysowuje toksyczną, ale bardzo niejednoznaczną relację łączącą zawodniczkę i jej trenerki – trenerkę osobistą, oraz szefującą jej Iriną Viner.

Kadr z filmu "Over the Limit", reż. Marta Prus. Fot. materiały promocyjne.
Po premierze "Over the Limit" na festiwalu IDFA w Amsterdamie Neil Young z "The Hollywood Reporter" pisał, że:
Swym pełnometrażowym debiutem dokumentalnym “Over the Limit" polska reżyserka uczyniła dla gimnastyki artystycznej to, co Damien Chazelle dla gry na perkusji w "Whiplashu".
Film Chazelle’a, historia zdolnego ucznia i apodyktycznego nauczyciela, często przywoływana jest w recenzjach filmu Marty Prus ze względu na podobieństwo relacji między mistrzem i jego podopiecznym. Ale w "Over the Limit" Marta Prus ucieka od komiksowego podziału na dobrą gimnastyczkę i okrutną trenerkę. Owszem, pokazuje, że metody stosowane przez Irinę Viner są okrutne, a często niemoralne (kobieta wykorzystuje osobę umierającego ojca dla osiągnięcia treningowego sukcesu), ale koniec końców przynoszą efekty, pozwalając bohaterce wejść na upragniony szczyt.
Choć w rozmowie z Culture.pl reżyserka przyznaje, że pierwotnie jej film miał być opowieścią o współczesnej Rosji, a świat gimnastyczek i ich trenerki miał być jedynie polityczną metaforą, ostatecznie "Over the Limit" okazuje się nie filmem politycznym, ale dokumentalnym dramatem psychologicznym. Dramatem – dodajmy – bardzo poruszającym.

Kadr z filmu "Over the Limit", reż. Marta Prus. Fot. materiały promocyjne.
Także ze względu na pokorę twórców, którzy potrafili schować się za bohaterami i pozwolili im opowiedzieć swą historię oraz filmową formę, która zamiast dominować nad opowieścią, pracuje na jej korzyść, wydobywając dodatkowe sensy i znaczenia.
"Over the Limit" zrealizowane w koprodukcji polsko-niemiecko-fińskiej swoją światową premierę miało w listopadzie 2017 roku na IDFA w Amsterdamie, najbardziej prestiżowym europejskim festiwalu dokumentu. Dokument Marty Prus prezentowano także na festiwalach w Geteborgu, Moskwie, Monachium, Wiedniu, Toronto i na cenionym festiwalu Visions du Réel w Nyonie. Polska premiera odbędzie się podczas 58. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.
- "Over the Limit", Scen. i reż. Marta Prus, Zdjęcia: Adam Sebastian Suzin. Montaż: Maciej Pawliński Muzyka: Mikołaj Stroiński. Produkcja: Maciej Kubicki, Anna Kępińska.