Prezentowany na festiwalu w Cannes obraz Magnusa von Horna to filmowe dzieło totalne – prowadzone pewną ręką, opowiedziane z rozmachem, widowiskowe i przenikliwe zarazem. "Dziewczyna z igłą" to najlepszy polski film 2024 roku.
Szwedzko-polski reżyser tym razem zabiera nas do Kopenhagi końca lat nastych minionego stulecia. Na Zachodzie trwa I wojna światowa, ale życie w Danii także jest codzienną walką o przetrwanie. Tu w jednej z największych fabryk Karoline (Vic Carmen Sonne) wraz z setkami innych kobiet szyje mundury dla armii. Jej mąż dawno zaginął na froncie, a samotnej kobiety nie stać na wynajem mieszkania, w którym spędzili poprzednie lata. Gdy ciemnowłosa szwaczka wda się w romans z dziedzicem fabrykanckiego majątku i zajdzie z nim w ciążę, stanie przed serią trudnych moralnie wyborów.
Opowiadając jej historię, von Horn nie stara się budować nici porozumienia między bohaterką a widzami. Świadomie rezygnuje z narracyjnych zabiegów, które pozwalałyby identyfikować się z Karoline, współodczuwać z nią lub ją usprawiedliwiać. Choć kamera ani na chwilę nie odstępuje od bohaterki, reżyser nie pokazuje na ekranie momentów, w których podejmuje ona kolejne trudne wybory. Nie rejestruje jej wahań, nie wykłada racji, lecz wrzuca widza w sytuację, w której decyzja (najczęściej zła) została już podjęta, a Karoline – tak jak widzowie – konfrontuje się z jej konsekwencjami. Bo w świecie biedy, wyzysku i codziennej walki o życie wybór nie istnieje – jest tylko konieczność ocalenia siebie.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Osadzając tę historię w końcu drugiej dekady XX wieku (i nawiązując do opowiadań – m.in. "Doktora Glasa" Hjalmara Söderberga, kultowego pisarza skandynawskiego przełomu XIX i XX wieku), von Horn tworzy boleśnie dosadny obraz kapitalistycznej rzeczywistości. Tu życie ludzkie warte jest niewiele, a pod drzwiami fabryk kłębią się zdesperowani ludzie liczący na pracę, dzięki której będą mogli opłacić kąt do spania i podstawowy posiłek (wspaniała jest scena rekonstruująca "Wyjście robotnic z fabryki" braci Lumière). W tym na wskroś merkantylnym świecie bogaci wyzyskują biednych, a międzyludzkie relacje naznaczone są brutalnością i ciągłą rywalizacją.
Von Horn ubiera tę opowieść w piękny formalny kostium. "Dziewczyna z igłą" jest w tym sensie filmem totalnym, w którym wszystkie elementy – od scenografii i kostiumów, po muzykę, montaż i zdjęcia – pracują na wspólny artystyczny cel. Dzięki scenografii Jagny Dobesz plenery Kłodzka i Łodzi zmieniają się w Kopenhagę czasów I wojny światowej, a kostiumy Małgorzaty Fudali współtworzą wizję mrocznego, skąpanego w brudzie świata. Mistrzowskie są także zdjęcia Michała Dymka – czarno-białe kadry inspirowane fotograficznymi pracami Witkacego wyglądają tu jak "zadymione" zdjęcia sprzed stu lat. Jeśli po "IO" Skolimowskiego ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, że trzydziestotrzyletni Dymek jest jednym z najwybitniejszych polskich operatorów, "Dziewczyna…" z pewnością je rozwiewa.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Zdjęcie z planu filmu "Dziewczyna z igłą" w reżyserii Magnusa von Horna, 2024, fot. Łukasz Bąk/Gutek Film. Na zdjęciu od lewej: Tine Dyrholm, Magnus von Horn, Vic Carmen Sonne.
Obrazek
dziewczyna-z-igla_bts_01.jpg
Imponujące są również aktorskie kreacje, które niosą film von Horna. Wcielająca się w główną bohaterkę Vic Carmen Sonne ma w sobie naiwność i niewinność, dzięki którym filmowe okrucieństwo (doświadczane i zadawane przez Karoline) staje się jeszcze bardziej nieznośne. Ale prawdziwie brawurową kreację tworzy tu Trine Dyrholm, wybitna duńska aktorka znana z filmów Susanne Bier i Thomasa Vinterberga, która u von Horna wciela się w Dagmar, kobietę oferującą pośrednictwo w adopcji ciężarnym kobietom znajdującym się w trudnej życiowej sytuacji. Despotyczna i współczująca, chłodna i pełna wrażliwości – jej postać to konglomerat sprzecznych emocji, które chyba tylko Dyrholm potrafi połączyć w spójną całość.
Taki też jest film von Horna – bezwzględnie chłodny i oszałamiający plastyczną urodą, opowiedziany z niezwykłą precyzją, a zarazem nie sprawiający wrażenia filmu wykalkulowanego. "Dziewczyna z igłą" to nie tylko najlepszy polski film 2024 roku, ale i prawdziwe artystyczne wydarzenie, jakie coraz rzadziej zdarza się w rodzimym kinie.
Duńsko-polsko-szwedzka koprodukcja będzie reprezentować Danię w wyścigu o nieanglojęzycznego Oscara.
- "Dziewczyna z igłą". Reżyseria: Magnus von Horn. Scenariusz: Magnus von Horn, Line Langebek. Zdjęcia: Michał Dymek. Montaż: Agnieszka Glińska. Scenografia: Jagna Dobesz. Kostiumy: Małgorzata Fudala. Muzyka: Frederikke Hoffmeier. Występują: Vic Carmen Sonne, Trine Dyrholm, Besir Zeciri, Joachim Fjelstrup, Tessa Hoder.