Choć swoje filmy realizował m.in. we Wrocławiu, Warszawie i Łodzi, jego serce pozostawało gdzie indziej. "Aby mnie zrozumieć, trzeba znać Kraków" – mawiał, a do stolicy Małopolski powracał przy okazji realizacji kilku swoich filmów. Najbardziej wprost opowiedział o Krakowie w sześciominutowym "Moim mieście", "impresji filmowej", w której wyznawał miłość miejscu, które go ukształtowało. Już w pierwszej scenie pokazywał panoramę tonącego w mgle Krakowa, a spoza kadru dobiegał głos lektora ze słowami:
Kraków, miasto mojej młodości. Widzę je przez mgłę wspomnień takim, jakim było przed laty. Zatarły się prawdziwe kształty domów i ulic. To, co zostało w mojej pamięci, nie jest snem, ale nie jest także rzeczywistością".
Zrealizowana w 1950 roku filmowa miniatura Hasa dziś wydaje się kluczem do zrozumienia jego twórczości i zgłębienia jego prywatnych obsesji oraz intelektualnych poszukiwań. Pisząc swój list miłosny do Krakowa, reżyser opowiada w nim bowiem o przemijaniu, pamięci i wyobraźni, dzięki której możliwe jest "spacerowanie poprzez epoki" i powracanie do osobistej przestrzeni, której granice wyznaczały "dom, uliczka i podwórko". Wracając do czasów swojej młodości Has z jednej strony opowiadał o fascynacji podglądaniem zwyczajnego życia, z drugiej zaś – wspominał o sile sztuki jako wehikułu pozwalającego wznosić się ponad czas.
Do Krakowa Has wracał przy okazji realizowania kilku innych filmów. Tam nakręcił część scen do "Jak być kochaną" i "Sanatorium pod Klepsydrą", a przede wszystkim – "Szyfry" z 1966 roku. Opowiadał w nich o starszym mężczyźnie, weteranie frontu zachodniego, który po dwudziestu latach wraca do Krakowa, by odwiedzić rodzinę i przeprowadzić prywatne śledztwo dotyczące aresztowania jego młodszego syna w czasie niemieckiej okupacji. Tak jak w "Jak być kochaną" Has opowiadał o pamięci i patynowaniu historii. Jego bohater konfrontował swoje wspomnienia z rzeczywistością, odbywając podróż po zakamarkach pamięci i wyobraźni.
Has przenosił na ekran nowelę Andrzeja Kijowskiego, a przy okazji uwieczniał na filmowej taśmie Kraków lat 60. W jednej z początkowych sekwencji jego bohater odbywał podróż samochodem z Dworca Głównego przez płytę krakowskiego rynku, z zatłoczonymi sukiennicami, kamienicami i remontowanym właśnie Kościołem Świętego Wojciecha, a prywatne śledztwo wiodło go między innymi do kilku zabytkowych krakowskich świątyń. Ale Kraków nie tylko stanowił scenerię filmowych zdarzeń, ale też wcielał się w Paryż – stojąca na rogu ul. Siennej "Szara kamienica" w "Szyfrach" udawała bowiem paryskie wnętrza.
Schulz i sanatorium pamięci