Wiolonczelista, aranżer, kompozytor i jeden z założycieli Royal String Quartet. Obok występów w zespołach kameralnych tworzy również solowo, a w jego dziełach nierzadko pojawiają się elementy ze świata teatru czy performansu.
Michał Pepol urodził się w 1976 roku w Olsztynie. W jego rodzinie muzyka odgrywała ważną rolę, choć żaden inny domownik nie zajmował się nią zawodowo:
Text
Tata słuchał dużo muzyki z płyt gramofonowych, na Zachodzie kupował winyle za ciężko zarobione pieniądze – to było takie jego drobne szaleństwo w PRL-owskiej szarej codzienności, gdzie dostatku nie było. Mama występowała w amatorskim zespole pieśni i tańca, a w późniejszych latach śpiewała w chórze. Mój brat gra na gitarze i ma zespół rockowy, a pradziadek podobno był z kolei organistą
Autor cytatu
– wspomina wiolonczelista.
Pepol podejrzewa, że niezrealizowane marzenia były jednym z powodów, dla których rodzice zaprowadzili go do szkoły muzycznej. Wspomina, że nie protestował przeciwko tej decyzji. Wręcz przeciwnie – muzyka pociągała go, ciekawiła. Problemem były natomiast skrzypce – instrument, do którego został zakwalifikowany po egzaminie wstępnym.
Ewidentnie mi nie szło, nienawidziłem tego instrumentu. Skrzypce w rozmiarach dla dzieci mają okropny, skrzekliwy i płaski dźwięk. Nie lubiłem ćwiczyć, bo kuliłem się w sobie od pierwszego dźwięku, który produkowałem.
Z tego powodu przekonał rodziców, by wypisali go ze szkoły. Wtedy jednak dyrektorka zaproponowała, by spróbował jeszcze na wiolonczeli. Trafił do klasy Lucyny Sitko, która sprawiła, że polubił się z instrumentem, więc do matury Pepol pracował już tylko z nią. Po skończeniu liceum wiolonczelista kontynuował naukę w Akademii Muzycznej w Warszawie w klasie prof. Andrzeja Zielińskiego i Piotra Hausenplasa. Wtedy już fascynowała go kameralistyka. Jako student poświęcał dużo czasu i energii na granie z kolegami i koleżankami w różnych formacjach. Biorąc udział w ogólnopolskich i zagranicznych kursach, rozglądał się za artystami, z którymi chciałby współpracować. Nie powinno więc dziwić, że w 1998 roku brał udział w zakładaniu Royal String Quartet.
W kwartecie
Pierwszymi ważnymi inspiracjami dla Royal String Quartet były lokalne zespoły: Kwartet Camerata oraz Kwartet Wilanowski. Później młodzi muzycy zaczęli wyjeżdżać na kursy mistrzowskie do londyńskiego Amadeus Quartet, aż wreszcie wylądowali na studiach podyplomowych w Hochschule Für Musik und Theater u słynnego Alban Berg Quartett w Kolonii. Michał Pepol żartobliwie wspomina, że:
Nie były to kolonie. To była dla nas największa lekcja grania, czasem dość twarda, ale zawsze inspirująca. Do dziś czuję wpływ tych ludzi na swoje granie, nawet jeśli moje wybory estetyczne są już bardzo dalekie od ich gustu.
Royal String Quartet szybko zaczął zdobywać nagrody na ważnych, międzynarodowych konkursach. Wraz z nimi zaczęły spływać zaproszenia do sal koncertowych Wielkiej Brytanii, Francji czy Australii. Przełomowy był dla zespołu rok 2004, kiedy kwartet rozpoczął dwuletnią współpracę z BBC w ramach programu New Generation Artist, który zaowocował licznymi występami, nagraniami i transmisjami radiowymi.
Text
Potem już się wszystko toczyło szybko, bardzo intensywnie. Tak naprawdę dopiero wtedy mogliśmy całą tę wiedzę zdobytą w procesie przekuć w sceniczne umiejętności
Autor cytatu
– wspomina Pepol.
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Okładka płyty "Szymański, Mykietyn", wykonawca: Royal String Quartet, fot. Hyperion Records
Obrazek
szymanski_mykietyn_okl.jpg
Ta data jest szczególna także ze względu na zainicjowany wówczas przez muzyków festiwal Kwartesencja, który odbywa się do dziś. Wiolonczelista tłumaczy, że jednym z powodów jego organizacji była chęć pokazania się polskiej publiczności. W tym okresie Royal String Quartet znacznie częściej występowało w zagranicznych salach niż w Warszawie. Organizacja festiwalu dała kwartetowi także duży zastrzyk repertuarowej wolności. W ramach Kwartesencji dzielił on scenę z brytyjskim tenorem Markiem Padmore’em czy kanadyjską pianistką Angelą Hewitt, a także twórcami reprezentującymi na co dzień inne estetyki: Kayah, Stanisławą Celińską, Smolikiem. Na zamówienie festiwalu utwory na kwartet pisali Paweł Szymański, Paweł Mykietyn czy Zygmunt Konieczny. Kompozycje dwóch pierwszych twórców znalazły się na nominowanym do Fryderyków albumie wydanym przez Hyperion Records. Była to już wówczas czwarta płyta, którą Royal String Quartet nagrali dla tego prestiżowego londyńskiego wydawnictwa.
W teatrze
Związki Michała Pepola z teatrem sięgają dużo dalej niż nagrywanie utworów Mykietyna czy Koniecznego. Wiolonczelista, który z biegiem lat coraz chętniej podejmował się obowiązków aranżera i wreszcie kompozytora, od 2015 roku współpracuje z Krzysztofem Warlikowskim i Nowym Teatrem w Warszawie. Przyznaje, że jednym z powodów dla takich współprac była ówczesna przewaga środowiska teatralnego oraz otwartości, nowoczesności i możliwości, które oferowało:
Teatr od wielu lat mnie pociągał, zastanawiał, uruchamiał. Po kilkudziesięciu latach w środowisku czysto muzycznym zacząłem czuć mocny niedosyt, trochę nudę. Zacząłem czerpać z teatru, żeby opowiadać muzykę w innej konwencji, nie koncertowej, bardziej wizualnej. Wykorzystać w tym celu techniczne możliwości teatru: światło, projekcje, dekoracje, kostium, narrację. Wreszcie, samemu się uruchomić i wstać z krzesła podczas koncertu, co wiolonczelistom się raczej nie zdarza.
Muzyk przyznaje, że początki były bardzo ekscytujące, bo wiązały się z porzucaniem starych reguł. Pomagało w tym doświadczenie wykonawstwa muzyki nowej, które rozwija, poszerza spektrum, wymagając niekiedy od instrumentalistów gestów zbliżonych do performansu. Dopiero w twórczości solowej wiolonczelista zaczął stawiać sobie poważne wyzwania w tym zakresie. Szybko dostrzegł, że taki model pracy – oparty również na próbowaniu nowych rzeczy i sprawdzaniu się w nich – bardzo mu odpowiada:
Od mniej więcej ośmiu lat działam solowo. To jest ten obszar, w którym mogę być absolutnie wolny. Mogę wyjść na scenę i tańczyć, mogę wyjść na scenę i śpiewać.
Pierwszym solowym projektem na styku koncertu i teatru był "Dźwięk odnaleziony", przygotowany we współpracy z Pawłem Bownikiem. Na scenie dźwięk rodził się z niebytu – od interferencji drgających waz w utworze Luciera, poprzez śpiew nowozelandzkiego ptaka, aż po użycie własnego głosu w coverze Kate Bush.
Do projektów Pepola, które rozgrywają się na styku muzyki i teatru można z pewnością zaliczyć również "Milczenie Syren", które zrealizował w duecie z Magdaleną Cielecką. W projekcie tym łączą się fascynacje muzyką kameralną, popową, rockową i elementami spektaklu, a także bezpośrednie inspiracje sztuką wizualną. Tę mnogość punktów odniesienia można czytać jako nawiązanie do teatru Warlikowskiego, który rozgrywa się często na przecięciu wielu dziedzin sztuki.
Text
Praca z Magdą pozwoliła mi myśleć o muzyce i idei koncertu z pozycji teatru. Z drugiej strony, ona sama jest bardzo świadoma muzycznie, wokalnie, i dała się namówić na różne wyzwania, także na śpiewania pieśni Schuberta. Mieliśmy więc okazję trochę pozamieniać się rolami
Autor cytatu
– opowiada wiolonczelista.
Ważnym nowym doświadczeniem było dla twórcy także napisanie muzyki do spektaklu Markusa Öhrna "Trzy epizody z życia rodziny". Artysta, tym razem jako wiolonczelista, został zaproszony przez reżysera do współpracy przy następnych projektach.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Scena z przedstawienia "Trzy epizody z życia rodziny", reżyseria: Markus Öhrn, muzyka: Michał Pepol, Nowy Teatr w Warszawie
Obrazek
3_epizody_z_zycia_rodziny.jpg
W hołdzie
Skrót "KCKM" odnosi się do utworu "Kocham cię, kochanie moje" Maanamu. Pepol, który sam określa się mianem "Korofila", nagrał album solowy, na którym podejmuje twórczy, choć bardzo osobisty dialog z ikoną polskiego rocka. Wydana w 2022 roku "Kora ∞" to płyta z pogranicza kameralistyki, ambientu, dźwiękowego kolażu. Są tu opracowania, lecz także zupełnie nowe kompozycje. Pepol pracował nad nią, mając do dyspozycji nieznane wcześniej archiwalia pozyskane bezpośrednio od Kamila Sipowicza.
Text
Czułem się jakbym wszedł w posiadanie skrzyni skarbów. Pamiętam, że wracałem do domu tak podekscytowany, że nie wsiadłem do metra, tylko ze Starych Bielan na Mokotów wróciłem piechotą. W domu od razu usiadłem do słuchania. Pierwszy plik, który przesłuchałem, to ten, który wykorzystałem w pierwszym utworze na płycie – Kora nucąca swój kultowy utwór "Jestem kobietą". Była to dla mnie bardzo wzruszająca, intymna chwila, byłem sam na sam z czymś dla mnie bardzo szczególnym
Autor cytatu
– wspomina wiolonczelista.
Czas spędzony na pracy nad albumem pozwolił kompozytorowi oswoić się z tą sytuacją, wyciszyć emocje. Ostatecznie Kora zaczęła przemawiać do niego głosem bliskiej, dobrze znanej osoby, a nie ikony popkultury. Trema zniknęła. Album został doceniony przez krytykę, trafiając do zestawień najlepszych płyt roku przygotowanych m.in. przez "Politykę", TVN24 i Onet. Sam artysta otrzymał zaś nominację do Koryfeusza Muzyki Polskiej w kategorii "Osobowość Roku 2022".
Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie wiolonczelista pracował z Ralphem Kaminskim nad jego przełomową płytą "Kora":
To były światy dość odległe od siebie, bo ja pracowałem nad wydobyciem głosu Kory, obudowaniem go swoimi dźwiękami, stworzeniem nowej muzyki, a Ralph myślał o stworzeniu coverów i umiejscowieniu siebie w tej muzyce. Te projekty w ogóle sobie nie wchodziły wiec sobie w drogę.
W 2023 roku artyści spotkają się jednak na epce "Kora ∞ Repryza" przygotowanej przy okazji winylowej edycji albumu. Na płycie znajdą się cztery nowe utwory, na których gościnnie pojawią się Magdalena Cielecka, Baasch i właśnie Ralph Kaminski. W tym gronie Pepol doprowadzi swój kilkuletni hołd dla Kory do finału.
W innej roli
Festiwal Kwartesencja to niejedyne wydarzenie muzyczne, w które Pepol zaangażował się w roli organizatora. Wiolonczelista od 2021 roku jest kuratorem festiwalu Klangor – Jeziorańskie Koncerty Kameralne, który odbywa się na Warmii. W 2023 roku jako stypendysta m.st. Warszawy zrealizował w Nowym Teatrze Dotykafonie. W ramach festiwalu odbył się tam koncert-performans "KCKM" opracowany przez Pepola wraz z choreografem Pawłem Sakowiczem, a także koncert "What Is Love", przygotowany ze skrzypkiem Kubą Krzewińskim.
Michał Pepol realizuje się także jako nauczyciel – prowadzi klasę kameralistyki w Liceum Muzycznym im. Szymanowskiego w Warszawie.