Piosenkarka, artystka estradowa, interpretatorka piosenki literackiej. Wykonawczyni setek utworów, związana z najwybitniejszymi polskimi autorami tekstów i kompozytorami. Od lat obecna na najważniejszych scenach muzycznych w Polsce. Urodziła się 30 maja 1948 roku we Wrocławiu.
„Wychodząc na scenę, tworzy dzieło. Pełne. Wystarczy jeden snop światła, statyw, mikrofon i sylwetka. Patrząc na Alę, na to, że śpiewając, staje prawie na palcach, chciałoby się powiedzieć, że śpiewa, żeby wyśpiewać to, co ma do wyśpiewania” – opowiadał mi wokalista Andrzej Frajndt. „Jedyna polska piosenkarka, która śpiewa, unosząc się dziesięć centymetrów nad ziemią” – potwierdzał z kolei Zbigniew Wodecki w rozmowie do książki Pszczoła, Bach i skrzypce. Alicja Majewska przez pięć dekad swojej muzycznej kariery zbudowała sobie reputację nie tylko jednego z najbardziej charakterystycznych i najlepszych głosów w Polsce, ale również jednej z bardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej.
Alicja Majewska, fot. Mateusz Włodarczyk/Forum
Przyszła na świat 30 maja 1948 roku we Wrocławiu, ale większość dzieciństwa spędziła w Olbierzowicach, małej wsi położonej około trzydziestu kilometrów od Sandomierza. Pochodzi z nauczycielskiej rodziny. Ojciec Majewskiej, przed wojną nauczyciel na Wileńszczyźnie, został w Olbierzowicach kierownikiem szkoły, w której uczył także matematyki i muzyki, prowadził również szkolny chór. Mama artystki, też nauczycielka, uczyła języka polskiego i rosyjskiego. Kiedy w wyniku starań Majewskich w Olbierzowicach powstała druga szkoła, kilkuletnia Alicja zaliczyła na jej otwarciu pierwszy publiczny występ wokalny.
Rodzinie Majewskich nieobce były artystyczne zainteresowania. Ojciec, w końcu nauczyciel muzyki, grał na skrzypcach i akordeonie. W domu był również gramofon i przedwojenne jeszcze płyty z piosenkami do tekstów Własta, Tuwima czy Hemara. Było też radio, w którym królowała w tamtym czasie Sława Przybylska, pierwsza muzyczna inspiracja Alicji Majewskiej, którą tak wspominała w książce Koneserzy kolejnego dnia: „Gdy byłam dziewczynką, marzyłam, że kiedyś pójdę na jej występ, a później będę na nią czekała przy wyjściu. I wręczę bukiecik fiołków [jednym z ówczesnych przebojów Przybylskiej była piosenka Słodkie fiołki – przyp. aut.]”. Po latach artystki zresztą się spotkają, a Majewska wręczy swojej idolce z dzieciństwa wspomniany bukiet i odśpiewa z nią w spontanicznym duecie Słodkie fiołki.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Alicja Majewska, XVIII Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej, Opole, 1980, fot. Krzysztof Świderski /PAP
Obrazek
alicja_majewska_pap_19800600_039.jpg
Po serii przeprowadzek, wylądowawszy w Baranowie pod Warszawą, Majewska dołączyła jako solistka do zespołu muzycznego saksofonisty Henryka Rzeźniczka, działającego przy pruszkowskim domu kultury. Podczas jednego z koncertów wypatrzył ją Janusz Dyga, chórzysta Operetki Warszawskiej i zaproponował występ w duecie na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. „Wygraliśmy eliminacje, ale potem był kolejny etap i do finału w Zielonej Górze się nie dostaliśmy” – wspominała piosenkarka. Rok później w tych samych eliminacjach wzięła udział już sama i choć również nie udało jej się zakwalifikować, poznała Annę Pietrzak, z którą zaprzyjaźniła się i zaczęła śpiewać w duecie. Wkrótce na wokalistki uwagę zwrócił Leopold Nowosad, szef prywatnej agencji koncertowej, i zaangażował obie artystki. Odtąd Majewska śpiewanie, już zarobkowe, łączyła z nauką, bo w międzyczasie zdała maturę i w ślad za rodzicami poszła na studia pedagogiczne na Uniwersytecie Warszawskim, które zresztą skończyła, w 1972 roku obroniła pracę magisterską z andragogiki i nawet krótko pracowała w zawodzie jako kuratorka społeczna.
Razem z Pietrzak i we współpracy z agencją Nowosada Majewska występowała w Polsce i dwukrotnie odbyła trasy koncertowe po ZSRR. Dzięki licznym występom o obu artystkach dowiedział się Antoni Kopff, ówczesny kierownik funkcjonującego od 1966 roku zespołu Partita. Majewska i Pietrzak dołączyły do grupy w 1971 roku. „To był początkowo żeński zespół wokalny. Była wtedy taka moda. Zaczęło się od Filipinek, potem powstały choćby Alibabki, a potem Partita” – mówi mi Andrzej Frajndt, obecny lider Partity, która w 2026 roku świętuje sześć dekad działalności. W pierwszych latach zespół towarzyszył przede wszystkim nagraniom i koncertom innych artystów. Majewską zobaczyć można choćby w chórku w telewizyjnym teledysku do przeboju Zbigniewa Wodeckiego Znajdziesz mnie znowu.
Andrzej Frajndt dołączył do zespołu w 1972 roku, razem z Andrzejem Zawadzkim i Bronisławem Karnausem. Tym samym Partita stała się, jak mówi Frajndt, „pierwszym zespołem wokalnym o składzie mieszanym w Polsce”. Razem z tą zmianą nastąpiła też zmiana w brzmieniu zespołu i zwrot w stronę autorskiego repertuaru. W następnych latach Partita, razem z Majewską w składzie, wypromowała parę przebojów, choćby piosenki Pytasz mnie, co ci dam, Mamy tylko siebie czy Kiedy wiosna buchnie majem. Zresztą z tą ostatnią piosenką Majewska (razem z Partitą) wystąpiła na Festiwalu w Opolu, tym samym debiutując na święcie polskiej piosenki, którego ikoną stała się w kolejnych latach.
W roku 1974 Partita wyruszyła z kolei w koncertową trasę towarzyszącą kolarskiemu Wyścigowi Pokoju. „Po prostu jechaliśmy z wyścigiem. Warszawa, Berlin, Praga i tak dalej” – wspomina Frajndt. „Partita miała solowe numery i śpiewała wszystkie chórki. A ja zaczęłam chrypieć. Zresztą głos zaczął mi wysiadać coraz częściej” – opowiadała z kolei sama Alicja Majewska. W związku z tym, za namową ówczesnego męża, konferansjera Janusza Budzyńskiego, przerwała trasę i wróciła do Polski. „Kiedy wróciliśmy, Ala już zaczynała karierę solową”, dodaje Frajndt, konstatując, że odtąd drogi Majewskiej i Partity się rozeszły, ale do dziś pozostają w przyjacielskich stosunkach. „Particie bardzo wiele zawdzięczam. To była szkoła umuzykalnienia, nagrania w radiu, próby, występy w telewizji, rozpoznawalność, pierwsze autografy…” – wymieniała po latach artystka.
Majewska dostała wówczas angaż w Teatrze Muzycznym na Targówku, dzisiejszym Teatrze Rampa (z którym współpracowała do 1977 roku). Wystąpiła też w programie z piosenkami Hanki Ordonówny, Miłość ci wszystko wybaczy, w którym po raz pierwszy zaprezentowała się szerszej publiczności w wydaniu solowym. Po tym występie Mariusz Walter zaproponował Majewskiej przygotowanie programu w stylu retro dla Studia 2.
Alicja Majewska, XIII Krajowy Festiwal Muzyki Polskiej w Opolu, 1975, fot. Ryszard Okoński/PAP
W roku 1975 Majewska zadebiutowała solowo na Festiwalu w Opolu, co ostatecznie przypieczętowało początek jej samodzielnej muzycznej kariery. Przy tej też okazji narodziła się twórcza współpraca ze znanym już wtedy kompozytorem Włodzimierzem Korczem, która ukształtowała późniejsze pięćdziesiąt lat działalności piosenkarki. Po raz pierwszy Majewska i Korcz spotkali się, jak wspominają, 22 lipca 1971 roku. Datę można tak precyzyjnie określić, bo był to dzień narodzin syna kompozytora. „Studio radiowe na Myśliwieckiej. Czekamy na nagranie. Chórki do piosenki Mieszkał w lesie Rudy, mieszkał w lesie Złoty [Igi Cembrzyńskiej – przyp. aut.]. Włodek się spóźnił. […] I przeprosił za spóźnienie, mówiąc, że właśnie mu się urodził syn” – wspominała w Koneserach kolejnego dnia Alicja Majewska. Potem z Korczem spotykała się wielokrotnie przy różnych okazjach – zawodowych i towarzyskich – współpracowała też z nim w Teatrze na Targówku, nigdy jednak ściślej. W końcu w 1975 roku, przygotowując się do debiutu solowego w Opolu, Majewska poprosiła go o aranż. Tym sposobem nie tylko zadebiutowała na Festiwalu, ale także zainaugurowała działalność duetu Majewska-Korcz.
W koncercie Debiutów na Festiwalu w Opolu Majewska wykonała piosenkę Bywają takie dni z muzyką Jerzego Derfla i słowami Ireneusza Iredyńskiego. Artystka wspomina wielką tremę towarzyszącą jej przed występem: „tu pojawia się moja legendarna wiara w siebie – tak samo wierzyłam, że mój występ na festiwalu zakończy się sukcesem, jak i kompletną klapą”. Okazał się oczywiście tym pierwszym. Publiczność czterokrotnie wywoływała piosenkarkę na scenę, a za piosenkę przyznano jej nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. Jeden z recenzentów tamtego Festiwalu, Stefan Drabarek, pisał „Z blisko dwudziestu solistów i zespołów w pamięci została przede wszystkim Alicja Majewska, która wprawdzie nie otrzymała nagrody za debiut, ale piosenka w jej wykonaniu zdobyła jedną z głównych nagród. Splendor spada niewątpliwie na wykonawczynię, której wróżę estradową karierę…”. Na spełnienie wróżby nie trzeba było długo czekać, bo od razu po Opolu posypały się nowe propozycje. Majewska wystąpiła choćby w wówczas ogromnie popularnym programie Tele-Echo Ireny Dziedzic. W tym samym czasie też, a więc w 1976 roku, wydała swoją pierwszą solową płytę długogrającą, Bywają takie dni.
Mniej więcej wtedy też powstaje piosenka Być kobietą, jeden z największych hitów Majewskiej. Jego historia zaczęła się od tego, że w Teatrze na Targówku, gdzie Majewska jeszcze pracowała, planowano muzyczny spektakl na Dzień Kobiet. Miała to być historia trzech bohaterek przepleciona piosenkami z muzyką Włodzimierza Korcza i słowami Magdy Czapińskiej, wówczas początkującej autorki tekstów i świeżo upieczonej absolwentki psychologii na UW. Czapińska po latach opowiadała:
Text
Miałam pomysł na żartobliwy tekst, troszkę oddający mój ówczesny stan ducha. Z jednej strony skończona psychologia, ja młoda dziewczyna niosąca pomoc zagubionym, opuszczonym ludziom. W głowie idee i poezja, z drugiej nagłe zderzenie z rzeczywistością, prozaicznymi zajęciami związanymi z prowadzeniem domu i wspomaganiem mojego męża, obiecującego pracownika nauki. No i tak powstało „Być kobietą”. Włodek, jak to Włodek, dostał tekst i następnego dnia przyniósł muzykę. Bardzo przebojową muzykę.
Spektakl ostatecznie nie doszedł do skutku, ale piosenki pozostały, a wśród nich właśnie Być kobietą, nagrane później dla Polskiego Radia, jeden z pierwszych wielkich przebojów Majewskiej. Rozpoznawalny tym bardziej, że powstał do niego teledysk, wyreżyserowany przez Barbarę Borys-Damięcką.
Kolejnym przedsięwzięciem na pograniczu telewizji i muzyki był serial 07 zgłoś się, emitowany w Telewizji Polskiej od 1976 do 1989 roku. Włodzimierz Korcz skomponował muzykę do serialu, włącznie z charakterystycznym motywem przewodnim. „Elżbiety [Starosteckiej, żony Korcza – przyp. aut.] nie było w domu, kręciła Trędowatą, a to zajmowało wiele dni zdjęciowych. Siedziałem sam w domu, tęskniłem. Więc to był zapis mojego stanu psychicznego w tym momencie” – wspominał powstanie melodii Korcz w Koneserach kolejnego dnia. Początkowo motyw jako wokalizę wykonywał Grzegorz Markowski, którego z Korczem i Majewską łączył Teatr na Targówku, gdzie ten również pracował. Potem do kompozycji Zbigniew Stawecki dopisał tekst i tak powstała piosenka Przed nocą i mgłą, wykonywana przez Alicję Majewską. Utwór pojawił się w 13. odcinku serialu, noszącym tytuł Strzał na dancingu i do dziś pozostaje jedną z najpopularniejszych piosenek w repertuarze Majewskiej.
Alicja Majewska i Wojciech Młynarski podczas benefisu 25-lecia pracy artystycznej Wojciecha Młynarskiego, Poznań, 1988, fot. Zbigniew Staszyszyn /PAP
Z biegiem lat wielkich przebojów było coraz więcej. Rok 1980 przyniósł piosenkę Jeszcze się tam żagiel bieli, owoc współpracy Włodzimierza Korcza z Wojciechem Młynarskim. Utwór powstał na potrzeby festiwalu Ludzie i Morze (Menschen und Meer) w Rostocku w NRD. Korcz, na prośbę Majewskiej, napisał typowy festiwalowy utwór, a Młynarski dopisał odpowiedni, tematyczny tekst. „Autor, wykorzystując swoją słabość do morza, a także zaobserwowane podczas swoich corocznych wakacji w Jastarni obrazki, napisał Jeszcze się tam żagiel bieli. Utwór będący hołdem dla marynarzy, na których powrót czekają żony i dzieci”, pisał Michał Ostrowski w książce Młynarski. Światowe życie. „Wojtek Młynarski na pewno nie miał na myśli tego, że mężczyzna może sobie wyruszać w świat, bo mu się tak podoba, a kobieta musi na niego czekać, bo taka jej dola […]. To był konkretny obrazek dotyczący rybaków, którzy wypływali w morze, i ich żon”, tłumaczyła w Koneserach kolejnego dnia Majewska, odnosząc się zapewne do wersów: „Bo męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać”. Tak czy inaczej piosenka stała się przebojem, a Majewska zgarnęła dwie nagrody: grand prix Festiwalu w Rostocku i II nagrodę w koncercie Premier w Opolu.
Współpraca tandemu Majewska-Korcz-Młynarski przyniosła wiele popularnych piosenek. Poza wspomnianym Żaglem choćby Żal nowej miłości, Piosenki, z których się żyje, Marsz samotnych kobiet, czy Odkryjemy miłość nieznaną. Ta ostatnia piosenka, jeden z najpopularniejszych przebojów Majewskiej, pierwotnie została napisana z myślą o Danucie Błażejczyk. Od pewnego czasu Majewska na koncertach jubileuszowych śpiewa dodatkową zwrotkę o historii tego utworu, która dość celnie streszcza jego dzieje:
Text
Napisał Korcz melodyjkę
Młynarski tekścik dorzucił
– Musisz Danusiu zaśpiewać to pięknie –
A ona na to, że wcale nie musi
To mógł piosenki być koniec
Lecz temat śliski poruszę
Na festiwalu ją raz zaśpiewałam
Teraz do końca już życia, na każdym koncercie
Ostatkiem sił śpiewać ją muszę
Wspomnianym festiwalem jest oczywiście Opole 1986 roku, na którym Odkryjemy miłość nieznaną zdobyło wyróżnienie. Piosenka stała się hitem, zwłaszcza że niedługo potem ukazała się płyta Majewskiej Piosenki Korcza i Młynarskiego, która zebrała tworzony latami materiał.
Połowa lat 80. to okres największych triumfów Alicji Majewskiej. Potwierdzeniem są nie tylko liczne, chętnie słuchane piosenki, ale także nagrody na festiwalach i propozycje zagraniczne. W roku 1985 piosenkarka została nagrodzona na Festiwalu w kubańskiej Hawanie. Wykonała na nim utwór Jaka róża, taki cierń z repertuaru Edyty Geppert, do którego muzykę stworzył Włodzimierz Korcz, a tekst Jacek Cygan. „To był taka historia, że jednego, tego samego dnia Róża została nagrodzona na dwóch różnych festiwalach, na dwóch różnych kontynentach. Edyta wygrała Złotą Lirę w Bratysławie, a Alicja nagrodę w Hawanie” – mówi mi Jacek Cygan. Gdy dopytuję, jak to się stało, że Majewska wykonała utwór tak nierozerwalnie związany z Geppert, tekściarz odpowiada: „Alicja miała jechać do Hawany, ale nie miała piosenki. Ktoś poradził jej, żeby zaśpiewała Różę i tak się stało. Wygrała, chociaż faworytem był jakiś Rosjanin”.
Kolejne miesiące przyniosły nowe przedsięwzięcie:
Text
Irena Dziedzic zwróciła się do mnie, żebym w jej programie zaśpiewała kolędy. A ja wtedy nie miałam żadnych kolęd przygotowanych na scenę. Dowiedziałam się, że redakcja z podobną prośbą zwróciła się do Łucji Prus i Jurka Połomskiego. Opowiedziałam o tym Włodkowi, a on na to, „To nie odmawiaj, powiedz, że w trójkę coś przygotujecie”
– opowiadała Alicja Majewska. Tak powstały dwa telewizyjne programy i płyta Alicja Majewska, Łucja Prus, Jerzy Połomski – Kolędy. Potem Korcz, spiritus movens tych świątecznych projektów, dostał kolejną propozycję, tym razem na program z autorskimi piosenkami bożonarodzeniowymi. „Do śpiewania tych nowych kolęd w 1989 roku Włodek zaprosił Halinę Frąckowiak, Andrzeja Zauchę, no i ja się ostałam z poprzedniego składu” – wspominała Majewska. Z tym nowym personelem powstały dwa kolejne telewizyjne programy. Drugi powstawał w wyjątkowo trudnych okolicznościach, bo w 1990 roku Halina Frąckowiak i Alicja Majewska, jadąc na koncert, uległy poważnemu wypadkowi samochodowemu. Kiedy widowisko rejestrowano, pierwsza z artystek poruszała się jeszcze o kulach. Podobnie było też podczas podróży do Kanady, bo program z kolędami postanowiono wyeksportować na Zachód.
Po powrocie zza oceanu program świąteczny zaprezentowano w krakowskim Teatrze STU. Wtedy też narodził się pomysł zarejestrowania piosenek i umieszczenia ich na longplayu, który nagrano 8 października 1991 roku w siedzibie teatru. Następnego dnia trójka wykonawców spotkała się w studiu, żeby odsłuchać miksu. Nazajutrz realizator, Jacek Mastykarz, montował sam. Wtedy też do twórców dotarła informacja o śmierci Zauchy, zastrzelonego w Krakowie wieczorem 10 października 1991 roku. Jego tragiczne odejście wstrząsnęło środowiskiem, opinią publiczną i cieniem rzuciło się na wydaną niedługo potem płytę Kolędy w Teatrze STU. Program postanowiono kontynuować mimo początkowych wątpliwości. Ostatecznie zadecydowało zdanie dyrektora Teatru, Krzysztofa Jasińskiego, który miał powiedzieć: „Nie może śmierć zwyciężyć życia”. Miejsce Andrzeja Zauchy zajął Zbigniew Wodecki, a recital wykonywany jest do dziś. Z biegiem lat trio zmieniało swój skład. Miejsce Haliny Frąckowiak z czasem zajęła Olga Bończyk, a po śmierci Wodeckiego w 2017 roku, zastąpił go Łukasz Zagrobelny.
Z Andrzejem Zauchą Alicja Majewska poza programem świątecznym stworzyła też pamiętny duet w piosence Sunrise, sunset z musicalu Skrzypek na dachu. Utwór znalazł się na płycie artystki For New Love (1989) z anglojęzycznymi piosenkami w aranżacjach Włodzimierza Korcza.
Alicja Majewska w dekadę lat 90. weszła z nową energią. Kolejne lata to choćby płyta Świat w kolorze nadziei (1997) z piosenką To nie sztuka wybudować nowy dom, album Majewska-Korcz-Live (2006), ale także udział w oratoriach Korcza, Woła nas Pan i A kto się odda w radość do tekstów Ernesta Brylla, Sanctus, Rapsod o cudzie nad Wisłą, Kazimierz Pułaski do słów Moniki Partyk czy Święty i Golgota Polska. Artyści polscy Janowi Pawłowi II w hołdzie, przy których Korcz współpracował z Zygmuntem Koniecznym i Andrzejem Zaryckim. Pieśni z niektórych z tych oratoriów i programów znalazły się na wydanej w 2011 roku płycie Pieśni sakralne. „Jest to ważny, odświętny kolor w moim repertuarze” – możemy wyczytać w wypowiedzi piosenkarki zamieszczonej w opisie publikacji.
W roku 2016 Alicja Majewska podpisała kontrakt na trzy płyty z wytwórnią Sony. To sytuacja rzadko spotykana, bo podobne kontrakty w Polsce zawierane są głównie z młodymi, debiutującymi wykonawcami i wykonawczyniami. W wyniku tej współpracy ukazały się płyty, Wszystko może się stać (2016, status złotej płyty), Żyć się chce (2019) i Piosenki Korcza i Andrusa (2022), wydane równolegle z wywiadem-rzeką z Majewską i Korczem, autorstwa Artura Andrusa.
W latach 2020–2022 i od początku 2026 roku Alicja Majewska zasiada w jury programu Telewizji Polskiej The Voice Senior. Pod koniec 2025 roku TVP wyemitowało program Żyć się chce – jubileusz Alicji Majewskiej i Włodzimierza Korcza, celebrujący pięć dekad twórczej współpracy artystów. Koncert, zarejestrowany w Teatrze Wielkim w Warszawie, był zwieńczeniem wielomiesięcznej jubileuszowej trasy koncertowej, jaką Korcz i Majewska odbyli w 2025 roku.
Na przestrzeni lat Alicja Majewska otrzymała szereg wyróżnień i odznaczeń. W 2020 roku została odznaczona Złotym (a wcześniej Brązowym (2005) i Srebrnym (2018)) Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. W 2024 roku z kolei Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Doceniał ją także Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu, z którym związana jest od przeszło pięćdziesięciu lat. Już w 1989 roku uhonorowano ją nagrodą specjalną Przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego Festiwalu za indywidualność artystyczną. Na Festiwalu w 2015 roku z kolei Zarząd Polskiego Radia przyznał jej honorowy Złoty Mikrofon.
Opole 2015 roku było zresztą wyjątkowe. Kultowy stał się duet Alicji Majewskiej ze Zbigniewem Wodeckim w piosence Lubię wracać tam, gdzie byłem, na zaledwie dwa lata przed przedwczesnym odejściem muzyka. Ponadto Majewska i Korcz świętowali wtedy czterdziestolecie współpracy twórczej. Jak przywołuje w książce Koneserzy kolejnego dnia Andrus:
Text
Następnego dnia wszyscy piszą o fantastycznym występie Majewskiej i Korcza. Zachwycają się głosem, wychwalają świetną formę, doskonały wygląd artystki. Karolina Korwin-Piotrowska na stronie Onetu publikuje tekst pod tytułem: Alicja Majewska jest królową. I basta!. Wyznaje artystce uwielbienie, pisze między innymi tak: „W tych szalonych czasach, kiedy definicje tracą sens, kiedy kryteria oceny brutalnie wyrzucane są za okno w imię krótkotrwałej popularności paru fotek i lajków, Pani po prostu wychodzi na scenę i pokazuje wszystkim, co to znaczy, nie boję się użyć tego słowa, sztuka”.
I te słowa trafnie określają pozycję, jaką zajmuje w polskiej branży muzycznej Alicja Majewska już od ponad pięćdziesięciu lat.