Śpiewogra Wojciecha Bogusławskiego z muzyką Jana Stefaniego, uznawana za najdoskonalsze artystycznie polskie dzieło operowe okresu stanisławowskiego. W swojej lekkiej i dowcipnej formie zawierała wyraźne przesłania niepodległościowe – dość powiedzieć, że miesiąc po premierze wybuchło powstanie kościuszkowskie.
Z ziemi włoskiej
Warszawa była pierwszym miastem poza Italią, w którym pojawiła się opera. Sprowadził ją do Polski Władysław IV, oczarowany występami, które oglądał podczas swoich podróży po Włoch. Następnymi ambasadorami sztuki operowej na ziemiach polskich byli Sasi – twórcy teatru publicznego – i wreszcie król Stanisław August Poniatowski.
Choć za czasów stanisławowskich prym wciąż wiodły włoskie spektakle, nastąpił wreszcie rozkwit dzieł tworzonych przez Polaków, po polsku. Jak o tej epoce pisze Małgorzata Komorowska, powstało wówczas pięćdziesiąt polskich oper trzynastu kompozytorów, jednak zachowało się jedynie osiem z nich. Pierwszą zaprezentowaną publicznie była "Nędza uszczęśliwiona" z 1778 roku z librettem Wojciecha Bogusławskiego opartym na tekście autorstwa Franciszka Bohomolca i z muzyką Macieja Kamińskiego. Bogusławski, wszechstronny artysta: aktor, śpiewak, reżyser, pisarz i tłumacz, a także dyrektor teatrów, był wówczas jedną z ważniejszych postaci sceny kulturalnej – do tego stopnia, że doczekał się przydomka "ojca polskiego teatru".
Pobudka do powstania?
Najsławniejsze dzieło Bogusławskiego miało premierę 1 marca 1794 roku w warszawskim Teatrze Narodowym – zaledwie miesiąc przed wybuchem powstania kościuszkowskiego. Muzykę do śpiewogry napisał Jan Stefani, z pochodzenia Czech, zaś scenografię "Cudu…" stworzył Antoni Smuglewicz. W rolę Bardosa, mocno zindywidualizowanej postaci, wcielił się sam autor libretta, zarówno na trzech pierwszych, jak i późniejszych pokazach (Zbigniew Raszewski pisał: "Bogusławski grał go chyba ponad sto razy").
Premiera przedstawienia uznawana jest za apogeum okresu stanisławowskiego. Choć "Cud mniemany" bywa nazywany operą (mówił tak o nim choćby sam twórca), częściej określa się go mianem śpiewogry, czyli dramatu z partiami śpiewanymi. Gatunek ten przyrównywany jest do włoskiej opera buffa czy francuskiej opéra comique, a także do wodewilu – przedstawienia dramatyczno-muzycznego o charakterze lekkiej komedii, z przeważającą liczbą partii mówionych nad muzycznymi, jak też to miało miejsce w przypadku "Krakowiaków i Górali". Dzieło zawierało liczne patriotyczne i polityczne akcenty, uświetniały je polskie rytmy i tańce ludowe, takie jak polonez, krakowiak i mazur, zaś pierwsze przedstawienia kończyło wykonanie baletu "Werbunek". Arie bohaterów w swej przenośnej wymowie niewątpliwie były aktualne. "Sztuka Bogusławskiego nie była rewolucyjna, ale wyrażała sympatię dla rewolucji" – pisał Raszewski. W Góralach dostrzegano Moskali najeżdżających polskie ziemie, a w dialogach – pobudki do insurekcji. Raszewski pisał:
Text
Publiczność puściła humanitaryzm Bardosa mimo uszu. Na każdą wzmiankę o walce z Góralami "cały parter, loże, galerie, paradyz huczały od oklasków, trzęsły się od tupania". Czterokrotnie wywoływano wszystkich aktorów. Napływ publiczności był niesłychany. Grano w sobotę, niedzielę, a nawet w poniedziałek, choć zwykle w poniedziałki, środy i piątki nie grywano. […]. Tego było za wiele. Nazajutrz po premierze zaczęły się aresztowania.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Scena z przedstawienia "Cud albo Krakowiaki i Górale" w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, 2015, reżyseria: Jarosław Kilian, fot. Krzysztof Bieliński/Teatr Wielki-Opera Narodowa, Warszawa
Obrazek
krakowiaki_3_k._bielinski_tnw_copy.jpg
Po trzecim przedstawieniu sztuka została zdjęta z afisza. Bogusławskiemu udało się uniknąć aresztowania – zapewne sztukę wystawił anonimowo i mógł się jej wyprzeć, obarczając winą emigrantów. Być może także pomogły mu znajomości.
Premiera zachwyciła publiczność, zarówno Polaków, jak i przebywających w Warszawie Rosjan, jednak po trzech przedstawieniach ambasador rosyjski i zarazem dowódca wojsk rosyjskich w Polsce Osip Igelström zabronił dalszych przedstawień. "Cud mniemany" został wznowiony przez Bogusławskiego we Lwowie w 1796 roku i wrócił na polskie afisze, grany nieprzerwanie do połowy XIX wieku, wzbogacany o aktualne wstawki.
Treść dzieła
Przedmiotem historii jest spór Krakowiaków z Góralami. Akcja dzieła rozgrywa się pod koniec XVIII wieku nieopodal Krakowa, w małopolskiej wsi Mogiła, a głównymi bohaterami są młodzi zakochani: Stach i Basia. Na przeszkodzie ich związku stoi macocha Basi, Dorota, która sama zaleca się do wybranka pasierbicy, zaś ojciec Basi, stary młynarz Bartłomiej, obiecał swoją córkę Góralowi Bryndasowi. Sztuka rozpoczyna się w momencie, gdy Stach dostrzega zbliżające się Wisłą łodzie z Góralami, wśród których jest zmierzający na zaręczyny Bryndas. Stach stawia wszystko na jedną kartę – idzie do Doroty i prosi o rękę młodej dziewczyny. Macocha jest nawet gotowa się zgodzić, ale pod warunkiem, że po ślubie młodych dalej będzie zalecać się do Stacha, a on nie pozostanie wobec niej oziębły. Chłopak nie może się na to zgodzić. Gdy rozmawia z Basią o kłopotach, przysłuchuje im się Bardos, ubogi student z Krakowa, w którego posiadaniu są jedynie książki i elektryczna machina. Wysłuchuje rozterek młodych i postanawia im pomóc.
Gdy Górale świętują tańcami rychłe zaręczyny Bryndasa, zgodnie z radą Bardosa młodzi otwarcie mówią przy wszystkich zebranych o swojej miłości i że wolą Basi jest wyjść za Stacha. Ta wiadomość doprowadza Górali do wściekłości. Bryndas przyrzeka zemstę za zniewagę i wraz z przyjaciółmi odpływają łodziami. Stach dalej wypełnia plan Bardosa – idzie do Doroty i oświadcza jej, że przystaje na postawione przez nią warunki i po ślubie z Basią będzie przyjmował jej zaloty. Kiedy macocha wydaje zgodę na ślub i wydaje się, że wszystko pójdzie po myśli bohaterów, nadchodzi wieść o zemście Górali, którzy zabrali całe bydło z pastwisk i pędzą je w stronę Krakowa, by tam na zrabowanym bydle zarobić. Krakowiacy, chcący się bronić i odebrać co swoje, chwytają kije, cepy i inne przypadkowe narzędzia, po czym pędzą za Góralami na bijatykę.
W tym czasie Bardos głowi się, jak nie dopuścić do walki i rozlewu bratniej krwi – postanawia użyć swojej elektrycznej maszyny. Kiedy ubogi student uruchamia ją, przeciągnąwszy przez pole drut, uciekający przed Krakowiakami Górale zostają porażeni prądem i padają na ziemię. Bardos powstrzymuje Krakowiaków przed biciem leżących, zaś Góralom rozkazuje wstać i oddać bydło. Niepokorni Górale chcą uciec, znów jednak padają porażeni prądem. "Cud! Cud! Cud!" – wołają, przypisując Bardosowi magiczne umiejętności. Student nakazuje Krakowiakom i Góralom pogodzić się, co też ci czynią.
Bardos objaśnia później Krakowiakom, że nie był to żaden cud i racjonalnie tłumaczy wydarzenia. Do szczęśliwego zakończenia potrzeba już tylko, by Dorota zostawiła młodych i raz na zawsze zapomniała o amorach ze Stachem. W porozumieniu z młodym Bardos każe Basi schować się w starej wierzbie, pod którą przychodzą Stach i Dorota. Macocha, jak zwykle, zaleca się do chłopaka. Ten zaś odrzuca jej zaloty i wzbrania przed pocałunkami. Na to Bardos prowadzi Bartłomieja. Przestraszona odkryciem romansu Dorota każe Stachowi schować się w starym ulu w wierzbie. Bartłomiej, choć nie przyłapał żony, przeczuwa, że ta przed chwilą z kimś się spotkała. Dorota tłumaczy się i broni, przysięga sobie odpuścić już amory ze Stachem, przerażona, że młynarz odkryje młodego. Bardos, ku rozpaczy młynarzowej, namawia Bartłomieja, by sprawdził kryjówkę w wierzbie. Znajdują tam Stacha – ale z Basią, więc wszelkie podejrzenia zostają rozwiane, zaś Basia po tym, co widziała, jest pewna szczerej miłości swojego wybranka.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Scena z przedstawienia "Cud albo Krakowiaki i Górale" w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, 2015, reżyseria: Jarosław Kilian, fot. Krzysztof Bieliński/Teatr Wielki-Opera Narodowa, Warszawa
Obrazek
krakowiaki_7_k._bielinski_copy.jpg
Nowe Krakowiaki
Sukces "Cudu" spowodował, że historia doczekała się kontynuacji – która nad długie lata wręcz przyćmiła oryginał. 16 czerwca 1816 roku w warszawskim Teatrze Narodowym miała miejsce premiera wodewilu "Zabobon, czyli Krakowiacy i Górale", nazywanego także "Nowymi Krakowiakami", z muzyką Karola Kurpińskiego i tekstem Jana Nepomucena Kamińskiego. Autor libretta tłumaczył:
Text
Do napisania tej opery zniewolił mię niedostatek dzieł dramatycznych szczerze narodowych. Wzorem dla mnie były powszechnie lubiane "Krakowiaki" Wojciecha Bogusławskiego. Chcąc ich treść przedłużyć, zacząłem przy nowej plancie snuć wątek, gdzie on go uszczknął.
Bohaterami są zatem znani już nam narzeczeni Basia i Stach, Młynarz Bartłomiej i jego żona Dorota, Bardos i Górale, pojawia się także ważna nowa postać: Ekonom. Schemat dzieła właściwie powtarza akcję pierwszej części. "Zabobon…" rozpoczyna się w trzy dni po zakończeniu "Cudu…", gdy Górale przebywają jeszcze w Mogile, dla potwierdzenia panującego pokoju. Bryndas jednak nie zrezygnował jeszcze do końca z Basi i wprowadza w życie uknutą z Dorotą intrygę przekupienia Ekonoma, by ten nie dopuścił do ślubu dziewczyny ze Stachem. Znów bohaterem staje się Bardos, który demaskując zamiary Bryndasa i Ekonoma, ponownie doprowadza do szczęśliwego zakończenia. Co więcej, zostaje dziedzicem wsi Mogiła, ujawniając, że jest nie włóczęgą, lecz Janem Cnotliwskim, bratankiem kanonika Cnotliwskiego, który zapisał mu te ziemie. Bardos zaprowadza nowy porządek ("Raczcież przyjąć ode mnie cokolwiek, me dziatki. Wszystkie wam, na lat cztery, daruję podatki!"), zwalnia ze służby Ekonoma, jednak daruje mu winy, zaś Basi i Stachowi udziela zezwolenia na małżeństwo i zamierza przenieść na nowe gospodarstwo do innej wsi – by pozbawić Dorotę jakichkolwiek pokus.
Akcja "Nowych Krakowiaków" dzieje się między innymi przy smoczej jamie i odwołuje się do legendy o Smoka Wawelskim. Pojawiają się także inne elementy związane z ludowymi wierzeniami, jednak wszystkie zostają racjonalnie wytłumaczone, jak na przykład czarnoksiężnik, którym okazuje się Bardos w przebraniu Bachusa. Muzyka Kurpińskiego była prosta, melodyjna, taneczna i bardzo polska. Po premierze warszawskiej odbyły się premiery we Lwowie, Krakowie, Poznaniu, Wilnie, a także – w niemieckim tłumaczeniu – w Wiedniu (1829).
I znów powstały kontynuacje historii – "Zemsta pana ekonoma" (1860) z muzyką Jana Krzesińskiego i tekstem Ignacego Leszczyńskiego, a także "Skarby i upiory" (1872) z muzyką Kazimierza Hofmana i tekstem Aleksandra Landowskiego. Utwory te nie zyskały jednak powodzenia i dziś są już zapomniane. "Zabobon" natomiast powrócił na sceny, m.in. w opracowaniu i reżyserii Ludwika René wystawianym w warszawskim Teatrze Dramatycznym (1977). Muzykę Kurpińskiego opracował Jerzy Dobrzański, zaś tekst Kamińskiego – Wojciech Młynarski.
Od śpiewogry do opery narodowej
Rękopis oraz pierwodruk "Cudu mniemanego" nie zachowały się, przez pewien czas uważano za zaginioną także partyturę Stefaniego. Śpiewogra, przyćmiona kontynuacjami, powróciła jednak w XX wieku na afisze dzięki Leonowi Schillerowi, zafascynowanemu twórczością Bogusławskiego. Ożywił ją na nowo wpierw w 1929 roku, wystawiając "Cud mniemany" w stulecie śmierci librecisty na Rynku Starego Miasta w Warszawie, następnie w 1946 roku miała miejsce premiera w Teatrze Wojska Polskiego w Łodzi. Wersja Schillera była rozbudowana, nabierała monumentalnych kształtów, przyrównywana była do pełnoprawnych oper. Po II wojnie światowej "Cud mniemany" grany był m.in. w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. J. Słowackiego w reżyserii Andrzeja Ziębińskiego (1968) oraz w teatrze Narodowym w Warszawie w reżyserii Jerzego Kraskowskiego (1982). Jedna z najnowszych inscenizacji prezentowana była w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w reżyserii Jarosława Kiliana (premiera w 2015 roku). "Cud mniemany" pozostaje znany jako dzieło wielkiej wagi w polskiej twórczości operowej i nie przestaje zachwycać folklorem, tańcami, strojami i staropolskim językiem stylizowanym na gwarę.
Źródła:
Frankowska, B. (2003). "Encyklopedia Teatru Polskiego" Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Komorowska, M. "Opera Narodowa w Warszawie": https://teatrwielki.pl/teatr/historia/opera-narodowa-w-warszawie/.
Kydryński, L. (1994). "Przewodnik operetkowy". Kraków: Polskie Wydawnictwo Muzyczne.
Raszewski, Z. (1963). "Staroświecczyzną i postęp czasu. O teatrze polskim 1765–1865". Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.