W centrum obiegu. Polskie galerie i wydawcy na Paris Photo 2025
W rozległej przestrzeni paryskich targów polska obecność była wyraźna – choć rozproszona. Między stoiskami Jednostki, lokalu_30, Monopolu, Rastra i wydawnictwa Blow Up Press rozwijała się opowieść o tym, jak polscy artyści pracują dziś z obrazem – osobistym, społecznym i historycznym. Ten wielogłos pokazał różnorodność praktyk i dojrzałość polskiej sceny fotograficznej.
Tegoroczne targi Paris Photo, zorganizowane w dniach 13–15 listopada w Grand Palais, po raz kolejny były miejscem, w którym można było przyjrzeć się zmianom w globalnym obiegu fotografii. Przy tak dużej skali – 139 galerii w sektorze głównym i 43 wydawnictwa w sektorze książkowym – nie można było przez wydarzenie przejść jedną, odgórnie wytyczoną ścieżką. Uczestnicy wybierali więc własne szlaki podziwiania prac i prowadzenia rozmów. A żywy obraz złożony z wystaw, stoisk oraz tysięcy widzów, artystów i galerzystów można było podziwiać z antresoli spektakularnego Grand Palais.
Książka – medium dla zdjęcia
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Paris Photo 2025, Grand Palais, Paryż, fot. M. Dąbrowski
Obrazek
20251114-img_7214-s.jpg
Wyraźnym zjawiskiem tegorocznej edycji była fotoksiążka. To na niej koncentrowała się uwaga. W strefie wydawniczej widać było, że jest ona narzędziem negocjowania znaczeń w innym rytmie niż oglądanie odbitek i wydruków na ścianie.
Książka to medium pozwala na spokojniejsze i głębsze zanurzenie się w projekcie, na dłuższy kontakt z autorem, na uważne wertowanie stron. Spowalnia odbiór i wzmacnia relację między twórcą a widzem. Poza tym nie ma co tu kryć – jest też zdecydowanie tańsza niż kolekcjonerska odbitka lub wydruk. Tłumy gromadzące się na antresoli Grand Palais, gdzie usytuowane były wydawnictwa fotograficzne, były dowodem rosnącej popularności publikacji. Odbywające się w tym samym czasie co Paris Photo targi publikacji artystycznych Polycopies, tylko to wrażenie wzmacniały.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Michael Ackerman, „Homesick New York”, fot. Blow Up Press
Obrazek
homescik_new_york_michael_ackerman.jpg
Wpływ na to zaangażowanie miała też obecność na targach wielu autorów – spacerując między stoiskami, mijałem osoby o ugruntowanej pozycji w świecie fotografii, m.in. Marka Powera, Jungjin Lee czy Pennti Sammallahtiego. Tylko na stoisku polskiego wydawnictwa Blow Up Press swoje książki podpisywało kilkanaście twórców. Wśród nich chyba największe zainteresowanie wzbudziła nowa publikacja Michaela Ackermana, twórcy ze średniego pokolenia, z rozpoznawalnym stylem i dorobkiem. Jego książkę Homesick New York – będącą rodzajem medytacji nad pamięcią i poszukiwaniem swojego miejsca w świecie – zaprojektowano jako leporello, czyli harmonijkę o długości 28 metrów. Charakterystyczne jest w niej także wykorzystanie pasków testowych – fotograficznych pozostałości po procesie wykonywania odbitek, pozostawionych na tygodnie w roztworach chemicznych. Po wyschnięciu noszą one ślady rozkładu i transformacji, echa oryginalnego obrazu. Te fragmenty, a właściwie ich wydrukowane, a następnie ręcznie wydzierane kopie, zostały ręcznie wklejone już po wydrukowaniu książki.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Nastasiia Leliuk, Natalia Wiernik, „once a year the stick shoots”, fot. Blow Up Press
Obrazek
once_a_year_the_stick_shoots_nastasiia_leliuk_natalia_wiernik.jpg
Zupełnie innym, ale równie ciekawym doświadczeniem było obcowanie z książką młodych twórczyń, Nastasiią Leliuk i Natalią Wiernik, autorkami książki once a year the stick shoots. Innym – bo tu mieliśmy do czynienia z publikacją artystek dopiero budujących swój język fotograficzny. Fotografki wspólnie sprawdzały, jak wojna w Ukrainie kształtuje postrzeganie obrazów, języka i symboli. Prostym, ale wymownym gestem Anety Kowalczyk, projektantki książki, jest pojedyncza dziura przebijająca całą publikację – niczym kula wystrzelona z pistoletu. Ten symboliczny akt przemocy jest zapisany nie tylko na fotografiach – jest częścią fizycznej formy książki. W tekście opisującym książkę wydawca stwierdza, że projekt Leliuk i Wiernik wpisuje się w to, co amerykański krytyk sztuki Hal Foster określił mianem traumatycznego realizmu – próby symbolicznego przekazania traumy, która wymyka się reprezentacji.
Widoczny był również wzrost znaczenia edycji kolekcjonerskich oraz eksperymentów książkowych, które były bliskie obiektom artystycznym – dla wielu twórców i wydawców Paris Photo nie było tylko miejscem sprzedaży, ale też okazją do sprawdzania, jak publiczność zareaguje na mniej typowe formy publikacji. Wśród kilkunastu wydawnictw prym w tym wiódł wspomniany Blow Up Press – i oficyny japońskie.
Fotografia japońska
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Prace Rinko Kawauchi, fot. M. Dąbrowski
Obrazek
20251115-img_7313-rinko-kawauchi-fot-mdabrowski.jpg
Rozbudowana reprezentacja fotografii japońskiej była zdecydowanie jednym z najbardziej widocznych trendów programowych. Uwagę przyciągała zarówno twórczość klasyków lat 60. i 70., do których należą Masahisa Fukase czy Takuma Nakahira, jak i nowsze projekty Masao Yamamoto czy Rinko Kawauchi.
Charakterystyczne były dwie równoległe tendencje: powrót do historycznych materiałów, m.in. fotografie związane z ruchem Provoke, a także egzemplarze książek i magazynów sprzed lat, ale też nowe interpretacje estetyki ciszy i ulotności, tak silnie kojarzonej z japońską fotografią współczesną. Widać było, że dla wielu galerii i odbiorców ten obszar nadal stanowi ważne odniesienie kulturowe i wizualne.
Polskie strategie obecności
Polska reprezentacja, obejmująca cztery galerie i jedno wydawnictwo, stworzyła przekrojowy obraz tego, jak fotografia funkcjonuje w naszym obiegu artystycznym. Każda z instytucji zaprezentowała się inaczej: od typologii archiwalnych, przez projekty konceptualne, aż po zaangażowane politycznie kolaże i eksperymenty materiałowe. Dzięki temu polska obecność nie układała się w jednolity blok estetyczny, lecz w zestaw strategii odpowiadających na różne potrzeby współczesnych odbiorców.
Jednostka – między klasyką a współczesnością
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Stoisko galerii Jednostka i lokal_30, fot. Jednostka
Galeria Jednostka zaprezentowała prace Wojciecha Plewińskiego i Marty Zgierskiej oraz edycję specjalną Encyclopaedii Weroniki Gęsickiej. Program łączył materiał archiwalny z fotografią współczesną. Stoisko funkcjonowało jako miejsce rozmów z publicznością o praktykach edytorskich, historii fotografii i roli książki w budowaniu widoczności artystów.
Kuratorka i założycielka Jednostki Katarzyna Sagatowska zauważyła:
Text
Publiczność była bardzo różnorodna. Rano pojawiali się kolekcjonerzy i kuratorzy, którzy oglądali wszystko w sposób uważny i metodyczny. Popołudniami i wieczorami przychodzili miłośnicy fotografii – często osoby, które kończyły pracę i wpadały na targi po drodze do domu. Dla części z nich byliśmy znani, ale dla wielu stanowiliśmy odkrycie. Duże zainteresowanie wzbudzał Wojciech Plewiński. W Polsce jego pozycja jest oczywista, natomiast we Francji dopiero zaczyna się go poznawać. Dwujęzyczna książka przygotowana z MuFo [Muzeum Fotografii w Krakowie] okazała się dla nas dobrym narzędziem, bo większość prac prezentowanych na targach została w niej ujęta. Targi to nie tylko sprzedaż – często to, co najważniejsze, wydarza się później. W zeszłym roku właśnie dzięki Paris Photo Weronika Gęsicka została zaproszona do Arles i została zauważona przez organizatorów konkursu fotograficznego Deutsche Börse.
Lokal_30 – polityczne obrazy i praca z materiałem
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Joanna Rajkowska, „Birds in Gaza IV”, 2024, fot. lokal_30
Obrazek
3._joanna-rajkowska-birds_in_gaza_iv_2024.jpg
Galeria Lokal_30 przywiozła zestaw projektów, które łączyła refleksja nad historią, kryzysem i zmianą społeczną. Prace Zuzanny Janin z lat 80., kolaże Joanny Rajkowskiej odnoszące się do sytuacji w Gazie oraz cyjanotypie Diany Lelonek dotyczące lodowców funkcjonowały jako trzy różne odpowiedzi na pytanie o to, jak sztuka może komentować rzeczywistość, nie tracąc jednocześnie własnej struktury formalnej.
Joanna Rajkowska w nagraniu dla mediów społecznościowych Instytutu Adama Mickiewicza powiedziała:
Text
Prace obecne na Paris Photo są wyborem Agnieszki Rayzacher, kuratorki galerii lokal_30. „Ptaki w gazie” to bezpośredni następca projektu o nazwie „Plac Pięciu Rogów”. Elementem łączącym te dwa cykle są ptasie oczy albo ptasie oko, które jest takim niemym świadkiem historii. Jest ono w pewnym sensie nie tyle rozumiejącym, co właśnie widzącym świadkiem mimowolnym, zmuszonym do świadkowania. Chciałam ten element bardzo podkreślić, że tragedie, które się dzieją na świecie, a których jesteśmy bardzo często sprawcami, sprawczyniami, uderzają zarówno w ludzi, jak i w nieludzi.
Monopol – archiwum jako narzędzie analizy rzeczywistości
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Maria Michałowska, „Okna - Nowy Jork (Windows - New York)”, 1976, fot. Galeria Monopol
Obrazek
maria_michalowska_okna_-_nowy_jork_windows_-_new_york_1976.jpg
Monopol postawił na fotografie Marii Michałowskiej z lat 70.: projekty Topografia pejzażu i Morfologia pejzażu. Obie serie wpisują się w tradycję fotografii konceptualnej i typologii, która pozwalała artystce badać relacje między naturą, architekturą i sposobami widzenia. W odróżnieniu od programów innych galerii prezentujących archiwa, prace Michałowskiej precyzyjnie analizują świat, zamiast opowiadać go wprost.
Raster – natura jako pole konfliktu i obserwacji
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Prace Łukasza Rusznicy, Zofii Rydet, Anety Grzeszykowskiej i Krzysztofa Pruszkowskiego (na stole), fot. Raster
Prezentacja Rastra dotyczyła przejść między środowiskiem człowieka a środowiskiem naturalnym, obejmując zarówno prace historyczne (Zofia Rydet, Krzysztof Pruszkowski), jak i współczesne (m.in. Aneta Grzeszykowska, Michał Łuczak, Łukasz Rusznica). W tym zestawie pojawiały się pytania o antropocen, kryzys ekologiczny, ale też o sposób, w jaki fotografia opisuje procesy rozpadu, nawarstwiania i transformacji.
Michał Łuczak tak opisał swoje prace:
Text
Prace, które zaprezentowałem w Paryżu, pochodzą z mojego najnowszego cyklu fotografii pod tytułem „Habitat” i dotyczą, mówiąc czysto geograficznie, warszawskiego odcinka Wisły, szczególnie prawego brzegu, gdzie nocami chodzę z aparatem i szukam tzw. dzikich zwierząt. Staram się je uchwycić w szerszym kontekście natury, która jest częścią największego polskiego miasta, co jest swego rodzaju paradoksem.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Prace Michała Łuczaka i Krzysztofa Pruszkowskiego, fot. Raster
Łukasz Rusznica, który na stoisku Rastra pokazał trzy prace z cyklu Wszystkie imperia upadną, był także obecny na targach Polycopies jako wydawca (Sun Archive Books). W rozmowie z Culture.pl podzielił się swoimi wrażeniami:
Text
Trudno mi jeszcze opowiedzieć o tym doświadczeniu, bo wciąż je „trawię”. Było intensywne, nawarstwione zmęczeniem, ale też pełne nadziei, fantazji o „sukcesie” i wszystkich tych emocji, które są nieodłączną częścią takich sytuacji. Kiedy jednak próbuję jakoś to zebrać, przede wszystkim uświadamiam sobie, jak ogromne mam szczęście – że ktoś mi zaufał, że znalazłem się w otoczeniu ludzi, których lubię i szanuję. Myślę o Paris Photo także przez pryzmat tego, jaką wystawę przygotował Łukasz Gorczyca [współzałożyciel Galerii Raster – przyp. red.]. Bo można było traktować stoisko Rastra nie tylko jako prezentację, lecz jako rodzaj mikrowystawy – i to bardzo mi się podobało.
Ogromną radością były też spotkania z innymi Polakami obecnymi na targach – ciągle wpadaliśmy na siebie nawzajem i było w tym coś pięknego. Wszyscy cieszyliśmy się na swój widok i mieliśmy poczucie, że ta wspólna obecność jest ważna, że jesteśmy tam razem. W takim miejscu, z dala od codzienności, nagle mocniej widać, że stanowimy wspólnotę.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Fragment stoiska Blow Up Press, fot. BUP
Pierwsze polskie wydawnictwo zaproszone do udziału w tym prestiżowym wydarzeniu przygotowało w Grand Palais wspomnianą wcześniej premierę książki Michaela Ackermana. Obok niej znalazły się kolekcjonerskie edycje uznanych tytułów: Deceitful Reverence Igora Pisuka, Swell Mateusza Sarełło, Land Lorenza Castorego i Undertow Damiena Daufresne’a, a także Encyclopaedia Weroniki Gęsickiej, Est et non est Pawła Żaka, Eternal U Huberta Humki, once a year the stick shoots Natalii Wiernik i Nastasii Leliuk oraz viridescent, afire Małgorzaty Stankiewicz. Każdego dnia targów odbywały się spotkania autorskie.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Obecność Blow Up Press na Paris Photo jest kolejnym etapem konsekwentnie rozwijanego programu wydawniczego, który od lat promuje fotografię osobistą, nierzadko emocjonalnie zaangażowaną i opowiadaną w formie dopracowanej w najmniejszym detalu. Jak mówili założyciele wydawnictwa Grzegorz Kosmala i Aneta Kowalczyk w wywiadzie dla Culture.pl przed paryską imprezą:
Text
Nasza misja od początku pozostaje taka sama. Nasze motto brzmi: When the story matters. Niezależnie od tego, czy chodzi o magazyn, czy o monografie, szukamy inspirujących, prowokujących do myślenia historii, które opowiadają o współczesnym świecie, człowieku i wyzwaniach, z jakimi musi się mierzyć.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Paris Photo 2025, Grand Palais, Paryż, fot. Kuba Celej / IAM
***
Targi Paris Photo 2025 nie były wyłącznie przeglądem fotografii aktualnej i historycznej. To miejsce, w którym można było zaobserwować, jak działa międzynarodowy obieg sztuki – z jego rytmem, relacjami i negocjacjami. Polskie galerie i wydawnictwo pokazały, że są pełnoprawnymi uczestnikami tej rozmowy: świadomymi, przygotowanymi i obecnymi w wielu kluczowych obszarach. Jeśli coś wyróżniało w tym roku polską obecność w Paryżu, to zdolność prowadzenia dyskusji na wielu poziomach, znaczeniowych i formalnych. Ta wielowątkowość najlepiej pokazywała, jak polska fotografia funkcjonuje dziś na scenie międzynarodowej – nie jako wyjątek, lecz jako równorzędny element globalnego pola.