Czy w świecie, w którym każda treść może być zmanipulowana pod konkretną narrację, a obraz wygenerowany przez algorytm, można jeszcze mówić o wiarygodnych źródłach wiedzy? Weronika Gęsicka swoją książką stawia pytania o granice zaufania, autentyczności i fikcji – i odpowiada na nie za pomocą obrazów balansujących między humorem a niepokojem.
W rzeczywistości przeładowanej informacjami, gdzie granice między wiadomością, reklamą a fikcją coraz częściej się zacierają, trudno wskazać źródła, którym można bezwarunkowo zaufać. Tradycyjne formy przekazywania wiedzy, takie jak encyklopedie, wydają się tracić swój niegdyś pewny status. Jednocześnie współcześnie rośnie potrzeba oparcia się na treściach sprawdzonych i wiarygodnych. To właśnie w tym napięciu zakorzeniony jest projekt Gęsickiej.
Fałsz w służbie prawdy
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Weronika Gęsicka, "Jungftak", z cyklu "Encyklopedia", kolaż, fotografia, 2023 - 2025, fot. Galeria Jednostka
Obrazek
jungftak_gesicka_weronika_27_1.jpg
Podstawą projektu Gęsickiej jest fascynujące i mało znane zjawisko: celowe umieszczanie w encyklopediach, słownikach i leksykonach fikcyjnych haseł. Ta praktyka, sięgająca XIX wieku, służyła redaktorom jako "pułapka" na nieuczciwych wydawców. Jeśli konkurencyjna publikacja bezprawnie kopiowała treść, powielając również wymyślone hasło, stanowiło to niepodważalny dowód plagiatu przed sądem. Te fałszywe wpisy były często mistrzowsko zakamuflowane – stylistycznie nieodróżnialne od prawdziwych, mieszające elementy prawdopodobne z całkowicie fantastycznymi.
Gęsicka, korzystając z tych fikcyjnych definicji, stworzyła własną "encyklopedię" – zbiór kilkuset haseł, które zilustrowała zmanipulowanymi fotografiami z banków zdjęć i obrazami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję.
Obrazy i paradoksy
W informacji prasowej o książce można wyczytać, że artystka sięgnęła po konkretne publikacje – często zdobywane na internetowych aukcjach – by dotrzeć do źródeł fałszywych haseł. Następnie przekształciła je w wizualne opowieści. Każda stworzona przez nią ilustracja jest swoistym fotograficznym "dowodem" na istnienie.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Wykreowane obrazy balansują między pastiszem a dokumentem. Często są utrzymane w estetyce retro, przypominają kadry ze starych podręczników szkolnych. Ich siła polega właśnie na tym, że wyglądają "zbyt prawdziwie", by mogły być zmyślone, a jednocześnie niejednokrotnie zawierają elementy absurdu, które pozbawiają ich wiarygodności.
Przykłady? Fikcyjny ptak Jungftak, którego samiec miał tylko jedno prawe skrzydło, a samica lewe, i który mógł latać wyłącznie w parze. Albo katastrofa piwna w Baldock – rzekome wydarzenie z 1904 roku, kiedy to beczki z piwem zniszczyły ulice miasta i zabiły psa. Gęsicka każdą z tych historii traktuje jako punkt wyjścia do tworzenia obrazów tak przekonujących, że odbiorca zaczyna się gubić w tym, co realne, a co fikcyjne.
W wywiadzie z Anną Diduch w "Przekroju" artystka tak opisała swoją twórczą metodę:
Text
Hasła znalezione w dawnych encyklopediach stawały się tzw. promptami dla sztucznej inteligencji. Proces przebiegał tak, że analizowałam efekty kreacji AI na zadane jej przeze mnie tematy, po to, aby z kilkunastu tysięcy różnych zaproponowanych obrazów wybierać kilkadziesiąt najtrafniejszych. Rozdźwięk między opisem encyklopedycznym a propozycją AI był nieraz ogromny. Najlepszym przykładem jest chyba hasło zmyślonego gatunku ptaków, które znalazłam w słowniku Webstera "New Twentieth Century Dictionary", wydanym w 1943 roku. Według tamtejszej definicji samica i samiec mają po jednym skrzydle i dopiero po sczepieniu swoich ciał odpowiednią kością są w stanie latać. Sztuczna inteligencja nie potrafiła poradzić sobie z tak abstrakcyjną wizją.
Autor cytatu
Anna Diduch, "Prawda i fikcja encyklopedii", Przekroj.org, data publikacji: 13.06.2024
Sztuczna inteligencja i nowe formy narracji
"Encyklopedia" to najnowszy rozdział twórczości Weroniki Gęsickiej dotyczący reinterpretacji historii fotografii i archiwów wizualnych. Charlotte Cotton, kuratorka i teoretyczka fotografii, podkreśla w tekście towarzyszącym zdjęciom, że artystka od lat pracuje na materiałach pozornie niewinnych, ujawniając ich ukryte napięcia i mechanizmy kontroli. Tak było m.in. w cyklach "Traces" (2015-2017) i "Smash" (2019-2021).
W "Traces" artystka korzystała z amerykańskich zdjęć reklamowych z lat 50. i 60., ingerując w nie w subtelny, często surrealistyczny sposób. Zdjęcia idealnych rodzin czy sielankowych scen domowych zyskiwały metaforyczne i dosłowne załamania, które sugerowały pęknięcia w społecznych narracjach normy. W "Smash" pracowała z obrazami katastrof, przyglądając się estetyzacji tragedii w mediach.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
W "Encyklopedii" Gęsicka poszła o krok dalej – nie tylko manipuluje obrazami z archiwów, lecz także wielokrotnie tworzy je od podstaw. Artystka z pomocą narzędzi AI zobrazowała zjawiska, które wcześniej były niemożliwe do zobaczenia. "Encyklopedia" jest więc też opowieścią o kreatywności (w erze) maszyn.
Cotton wskazuje, że "Encyclopedia" to wizja przyszłości, w której artyści stają się twórcami alternatywnych rzeczywistości, a nowe technologie pozwalają im odzyskiwać narracje dotąd przemilczane. Z drugiej strony, ta wizja nie jest pozbawiona niepokoju. Książka Gęsickiej jest ostrzeżeniem przed utratą stabilności wiedzy i faktów w świecie, w którym wszystko może zostać sfabrykowane.
Pokazy i uznanie
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Weronika Gęsicka, "Encyklopedia", fot. Galeria Jednostka
Obrazek
encyclopaedia_jpg-8.jpg
Projekt "Encyklopedia" w marcu 2024 roku był prezentowany w Madrycie w ramach wydarzeń związanych z obchodami polskiej Prezydencji w Radzie UE w 2025 roku. Wystawa odbyła się w madryckiej galerii i23 w ramach festiwalu Ellas Crean i przyciągnęła uwagę hiszpańskiej publiczności. Wystawę zorganizowano we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza.
W czerwcu 2025 roku podczas Fotofestiwalu w Łodzi książkę uznano za Fotograficzną Publikację Roku. Jury tak uzasadniło ten wybór:
Text
Za opowieść niezwykle potrzebną w dzisiejszym świecie – opowieść, która uwidacznia siłę i odpowiedzialność słowa oraz ulotność obrazu i potrzebę kotwiczenia jego znaczeń we wspólnocie doświadczeń; za znakomitą edycję i lekkość w podejmowaniu zasadniczych tematów. Artystce należą się dodatkowe brawa za pionierskie podejście oraz konsekwencję w swoich działaniach artystycznych: za stworzenie publikacji, która zdaje się wyczerpywać temat wykorzystania obrazów generatywnych.
Oprócz samych obrazów i pomysłu na książkę warto docenić również projekt publikacji wykonany przez Anetę Kowalczyk. Podobnie jak "Traces", poprzednia książka Gęsickiej, "Encyklopedia" jest atrakcyjnym, frapującym przedmiotem. Uwagę zwracają detale, takie jak przetłoczenia w okładce czy kolorowa wyklejka. Całość, m.in. za sprawą większego rozmiaru, przypomina stary podręcznik lub atlas.
W poszukiwaniu oparcia
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Weronika Gęsicka, "Encyklopedia", fot. Galeria Jednostka
Obrazek
encyclopaedia_jpg-3.jpg
Projekt Gęsickiej to coś więcej niż artystyczna zabawa z formą – to krytyczne spojrzenie na mechanizmy, które kształtują naszą wiedzę i próba odpowiedzi na pytanie: czy możliwe jest dziś wiara w jakiekolwiek źródło wiedzy?
W świecie, w którym każda informacja może być zmanipulowana, a obraz może zostać wygenerowany na potrzeby konkretnej narracji, "Encyklopedia" Gęsickiej jest przestrogą i zaproszeniem do refleksji. To artystyczna propozycja nowej epistemologii – opartej na świadomości fikcji, ironii i nieustannej weryfikacji prawdy. Kto wie, może za kilkanaście lat tak będą wyglądały podręczniki dla pokolenia wychowanego przez algorytmy?
Obrazy: Weronika Gęsicka
Esej: Charlotte Cotton
Projekt książki: Aneta Kowalczyk
Edycja zdjęć: Weronika Gęsicka, Katarzyna Sagatowska, Aneta Kowalczyk, Grzegorz Kosmala
Format: 225x300 mm
Strony: 252
Język: angielski
Nakład: 1500