Czy kolekcjonerstwo książek fotograficznych staje się coraz bardziej świadome? Ludzie kupują już nie tylko „ładne obiekty”, ale rozumieją wartość edycji i narracji?
My zawsze sprzedajemy historię. Opowiadamy, o czym jest książka – i dopiero wtedy ludzie często decydują się na zakup. Na przykład w przypadku Eternal U, jeśli ktoś po prostu ją otworzy, zobaczy lasy, drzewa, negatywy i tekst. Bez kontekstu trudno byłoby ją zrozumieć.
Po nominacji Weroniki Gęsickiej do nagrody Deutsche Börse zauważyliśmy wzrost zainteresowania jej Encyklopedią. Podejrzewamy, że kolekcjonerzy czekają na takie informacje – gdy artysta zostaje nominowany do prestiżowej nagrody, decydują się na zakup.
Jak różnią się czytelnicy i kolekcjonerzy książek fotograficznych w zależności od kraju?
Najlepszym rynkiem dla nas jest Francja. Tam nikomu nie trzeba tłumaczyć, czym jest książka fotograficzna i jakie ma znaczenie. To kolebka fotografii – ludzie mają obycie i świadomość wizualną. Na festiwalach nawet dzieciom opowiada się o tym, czym jest dana historia czy zdjęcie.
Jakie są wasze doświadczenia na rynku azjatyckim?
Byliśmy w Chinach, Japonii i Hongkongu – i mamy bardzo pozytywne doświadczenia. Tam również rośnie zainteresowanie książką fotograficzną jako medium i historiami, które opowiadamy.
W Japonii w zeszłym roku zauważyliśmy, że lepiej sprzedawały się wersje podstawowe, nie kolekcjonerskie – pewnie z powodów ekonomicznych. Natomiast w Hongkongu obie kategorie były równie popularne, więc wszystko zależy od zasobności portfela.
Byliśmy też w Nowym Jorku i baliśmy się, że nasze książki się tam nie przyjmą, bo amerykańskie podejście do książki fotograficznej jest bardziej klasyczne – fotografia na białym tle, jedna za drugą. Tymczasem odbiór był bardzo dobry.
Rozmawialiśmy o mrocznym języku wizualnym – co was ukształtowało? Co lubicie czytać, oglądać?
Myślę, że nieustanne obcowanie ze sztuką – podróże, festiwale, spotkania z ludźmi, którzy sztukę tworzą – cały czas nas kształtuje.
Blow Up Press, nazwa wydawnictwa, pochodzi z filmu Michelangelo Antonioniego. Nasze początki to była pasja do filmu – Kurosawa, Aronofsky… znów ciężkie tematy! Staramy się czasem spojrzeć w jasne miejsca, ale ciągle wracamy do mroku.