Szkoła w mieście
Czy szkoła powinna być wydzieloną przestrzenią dostępną tylko dla uczniów, czy może warto takie obiekty budować jako ogólnodostępne? Są projekty, które czynią szkoły integralnymi częściami miast, z pożytkiem dla urbanistyki i użytkowników.
Od pierwszego września 2025 roku nawet 450 dzieci będzie mogło rozpocząć naukę w nowej szkole podstawowej przy ulicy Konstruktorskiej na warszawskim Służewcu. Jest ona dość nietypowa: to pierwsza publiczna placówka edukacyjna zbudowana w całości przez prywatnego inwestora. To skutek zapisów tzw. lex deweloper, specustawy mieszkaniowej z 2018 roku, pozwalającej – po wyrażeniu zgody przez radę miasta – na budowanie obiektów niezgodnych z planami miejscowymi. W przypadku warszawskiego Służewca, dzielnicy, która w latach 90. z przemysłowej zamieniła się w biurową, a teraz przechodzi kolejną metamorfozę, zyskując osiedla mieszkaniowe, zastosowanie lex deweloper poskutkowało budową szkoły. W zamian za możliwość wzniesienia osiedla mieszkaniowego w miejscu wyburzonych biurowców deweloper sfinansował powstanie również placówki edukacyjnej dostępnej dla wszystkich dzieci z okolicy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Szkoła podstawowa przy ul. Konstruktorskiej na Mokotowie, Warszawa, projekt: WWAA, fot. Urząd Dzielnicy Mokotów
Obrazek
2_nowa-szkola-podstawowa-przy-ul-konstruktorskiej-n.jpg
Projekt szkoły przygotowali architekci z pracowni WWAA, uwzględniając w nim wiele nowych rozwiązań dotyczących architektury szkolnej. Współtwórczyni biura WWAA, Natalia Paszkowska, w 2021 roku była współautorką opracowanego przez władze Warszawy przewodnika Szkoła dobrze zaprojektowana. To zbiór standardów architektonicznych, porad i wskazówek, który ma pomagać inwestorom, urzędnikom, architektom w projektowaniu nowoczesnych, wygodnych, funkcjonalnych szkół. Bo tych w stolicy powstaje sporo, ale wraz z rozwojem nowych terenów mieszkaniowych wciąż potrzebne są kolejne.
Poradnik Szkoła dobrze zaprojektowana dotyczy szczegółowych rozwiązań, takich jak układ pomieszczeń, ich niezbędne funkcje, dostęp świtała, materiały wykończeniowe, kolorystyka. Ale autorzy tomu widzą placówki edukacyjne szerzej, jako część miasta. „Szkołę należy projektować w relacji do otoczenia jako część szerszego zespołu urbanistycznego, by wzmocnić jej rolę jako istotnego elementu lokalnego centrum publicznych usług społecznych, kulturalnych i sportowych” – piszą. Bo choć szkoły istnieją przecież w każdym mieście, rzadko stanowią część przestrzeni urbanistycznej. Często projektowane były „do wnętrza”, ogrodzone, odseparowane od otoczenia (tak przestrzennie, jak pod względem formy architektonicznej), niedostępne po godzinach nauki. Dziś obecność szkoły w mieście widzi się inaczej.
Architektura obiektu, przez rozwiązania funkcjonalne umożliwiające dostęp do wybranych części placówki, powinna wspierać wykorzystanie obiektu i jego infrastruktury wewnętrznej i zewnętrznej przez lokalną społeczność. Samorząd będzie mógł wykorzystać po godzinach pracy szkoły jej teren do realizacji zadań własnych związanych z edukacją, kulturą i sportem oraz rozwijania współpracy między jednostkami miejskimi i innymi organizacjami działającymi na rzecz lokalnej społeczności
– wskazują autorzy poradnika.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Szkoła podstawowa przy ul. Konstruktorskiej na Mokotowie, Warszawa, projekt: WWAA, fot. Urząd Dzielnicy Mokotów
Obrazek
nowa-szkola-podstawowa-przy-ul-konstruktorskiej-n.jpg
Oddana do użytku w sierpniu 2025 roku szkoła na warszawskim Służewcu ma spełniać te postulaty. Rozbita na kilka mniejszych brył budowla została skomponowana tak, aby przed wejściem powstał ogólnodostępny plac, przystosowany do spotkań czy wydarzeń plenerowych poza godzinami działania placówki. Także niektóre pomieszczenia, jak biblioteka czy stołówka, zostały wyposażone w niezależne wejścia, dające szansę dostępu z zewnątrz. Choć to drobne rozwiązania, czynią budynek szkolny lepiej wpisanym w przestrzeń osiedla, atrakcyjny i przydatny dla większej grupy użytkowników.
Szukanie mniej znormalizowanych form dla placówek szkolnych, wkomponowywanie ich w przestrzeń miasta i czynienie dostępnymi dla każdego nie jest jednak czymś zupełnie nowym. Choć szkoły zawsze projektowano w oparciu o pewne standardy i schematy, istnieje kilka obiektów, które poza nie wykraczają.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Publiczna Szkoła Podstawowa nr 5 z Oddziałami Integracyjnymi im. Karola Musioła, Opole, Osiedle Armii Krajowej/ZWM, fot. Anna Cymer
Obrazek
01_karola_musiola_opole_szkola_ac.jpg
Wyróżnia się wśród nich Szkoła Podstawowa nr 5, zbudowana przy ulicy Majora „Hubala” na osiedlu Związku Walki Młodych (ZWM, dziś – Armii Krajowej) w Opolu. Osiedle wraz z obiektami infrastruktury zaprojektował w latach 70. zespół pod kierunkiem Janusza Grzegorzaka; ich koncepcja została wybrana w drodze konkursu architektonicznego na duży zespół mieszkaniowy we wschodniej części Opola. Bloki budowano od końca lat 70., razem z nimi powstawały także dwie placówki oświatowe, które architekci wkomponowali w modernistyczną przestrzeń mieszkaniową. Szkoła nr 5 została zlokalizowana w północnej części osiedla, przy jednym z głównych pieszych traktów komunikacyjnych. Osiedle – jak to było wówczas przyjęte – zostało pomyślane jako obszar pozbawiony ruchu kołowego, otoczono je ulicami, jednak wewnątrz, pomiędzy blokami, powstały tylko ciągi piesze.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Publiczna Szkoła Podstawowa nr 5 z Oddziałami Integracyjnymi im. Karola Musioła, Opole, Osiedle Armii Krajowej/ZWM, fot. Anna Cymer
Obrazek
04_karola_musiola_opole_szkola_ac_3.jpg
Osiedlowa podstawówka została skomponowana z kilku różnej wielkości brył, ustawionych tak, żeby pomiędzy nimi powstał plac-dziedziniec. Tym bardziej atrakcyjny, że każdy z pawilonów szkolnych, tworzących pierzeje tego placu, został nieco inaczej ukształtowany. Jeden wyposażono w podcienia (jakże przydatne w czasie deszczu czy upału), drugi nieco uniesiono i poprzedzono szerokimi schodami. Co jednak najważniejsze: szkolny plac z trzech stron przecinają ogólnodostępne trakty piesze. Rozległa szkoła nie jest więc wygrodzonym terenem, który trzeba omijać, ale integralną częścią osiedla. Nad ciągami pieszymi architekci na wysokości pierwszego piętra rozpięli łączniki, dzięki którym uczniowie mogą swobodnie przemieszczać się pomiędzy poszczególnymi częściami kompleksu bez konieczności wychodzenia na zewnątrz. Przy szkolnym placu powstał także wyniesiony, zielony taras, a wspierające podcień słupy architekt ponacinał tak, aby i w nich można było umieścić rośliny. W ten sposób szkolny dziedziniec, który w większości placówek byłby dostępny wyłącznie dla uczniów, zamienił się w kameralną przestrzeń publiczną, atrakcyjną dla mieszkańców osiedla, a zarazem niezakłócającą bezpieczeństwa i komfortu nauki dzieci w szkole.
Nie jest łatwo wskazać inne przykłady placówek szkolnych w Polsce,
Ursynów Północny, Warszawa, projekt rozbudowy i dobudowy, 1972-1977, autorzy: Marek Budzyński (generalny projektant), Andrzej Szkop, Jerzy Szczepanik-Dzikowski z zespołem, fot. dzięki uprzejmości artysty
tak dalece zintegrowanych z miejską czy osiedlową przestrzenią, poprzecinanych ciągami komunikacyjnymi, dostępnymi dla wszystkich mieszkańców. Ale architektów przekonanych, że warto, by szkoła była otwarta nie tylko dla uczniów, było więcej. Bardzo dużo uwagi kształtowaniu placówek szkolnych służących także celom społecznym poświęcali projektanci Ursynowa Północnego pod wodzą Marka Budzyńskiego. Do projektowania osiedla w latach 70. zaproszono bardzo duży zespół ekspertów z różnych dziedzin, także psychologii czy edukacji, którzy wspólnie szkicowali założenia urbanistyczne.
Naszym głównym celem jest kształtowanie otoczenia człowieka w ten sposób, aby można mu było zapewnić najlepsze warunki życia. Drogą do tego celu jest ARCHITEKTURA traktowana nie jako wyłącznie sztuka formowania budynku, ale jako kompleksowy proces organizacji przestrzeni, oparty o najnowsze osiągnięcia wiedzy o społeczeństwie, przyrodzie i technice
– tłumaczył Marek Budzyński.
Na Ursynowie szkoły (niestety nie wszystkie zaprojektowane zrealizowano) ulokowano pomiędzy blokami, rozczłonowano na mniejsze bryły, przed wejściem zaplanowano ogólnodostępne placyki z miejscami do siedzenia (zwykłe murki, otaczające plac przed wejściem do szkoły stawały się centrum życia osiedlowej społeczności). Budynki pomyślano tak, by niektóre ich pomieszczenia były dostępne z zewnątrz, po godzinach lekcji. Dla mieszkańców miałyby być otwarte m.in. biblioteka, świetlica, hala sportowa, stołówka. W projektach architekci dookoła szkół rysowali amfiteatry, place zabaw, otwarte tereny sportowe, nawet kąpieliska. Niestety nie wszystkie te założenia udało się zrealizować, głównie z powodu kryzysu lat 80. i konieczności okrajania planów). Mimo to do dziś dzielnica wydaje się spełniać cel, jaki jej postawił w latach 70. Marek Budzyński: „Ursynów nie może stać się osiedlem-sypialnią, musi być nowym żywotnym fragmentem Warszawy. […] Chcemy, by Ursynów był nie tylko anonimową jednostką rozliczeniową dla planistów, ale dzielnicą miasta o swoim własnym obliczu”.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Szkoła (zespół szkół nr 59), Warszawa, ul. Sobieskiego 68, proj. Halina Skibniewska, Andrzej Małek, fot. Emptywords/Wikipedia.org
Obrazek
68_sobieskiego_street_school_warsaw_2021.jpg
Pionierką rozumienia architektury jako dziedziny reagującej na potrzeby społeczne była Halina Skibniewska. To ona w swoich osiedlach projektowała mieszkania dla osób z niepełnosprawnościami i tak aranżowała mieszkania, by dały się adaptować do zmian w trybie życia ich mieszkańców. Nie mniej innowacyjna była szkoła na Sadybie w Warszawie, którą w 1971 roku zaprojektowała razem z Andrzejem Małkiem. I tu niski, rozległy budynek wpisano w zielony teren rozwijającego się osiedla mieszkaniowego, część pomieszczeń przeznaczono także dla mieszkańców, wszystkie zaś uczyniono dostępnymi dla osób z niepełnosprawnościami. Podobnie jak wiele innych szkół wznoszonych w tamtych latach, i ta na Sadybie odseparowana była od ulic, położona wśród bloków tak, aby dzieci bezpiecznie mogły same chodzić na lekcje czy na boisko.
Od tysiąclatki do szkoły jak miasteczko
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Szkoła Podstawowa nr 28 w Wodzisławiu Śląskim, fot. Szkoła Podstawowa nr 28 w Wodzisławiu Śląskim, ul. Mieszka 10, https://sp28-wodzislaw.edupage.org/
Obrazek
szkola_podstawowa_nr_28_w_wodzislawiu_slaskim.jpg
W latach Polski Ludowej budownictwo wiązały normatywy, wymogi standaryzacji czy sięgania po gotowe prefabrykaty, ale nawet z ich użyciem udawało się kształtować bardziej autorskie bryły. W latach transformacji ustrojowej te ograniczenia zniknęły. Powszechne także stało się odchodzenie od modernistycznych form architektury, które projektanci uznali za pozbawione indywidualizmu, zbyt surowe, zimne, nieprzyjazne dzieciom. Choć zmienił się architektoniczny paradygmat, nadal wyjątkami były obiekty zintegrowane, a nie odseparowane od otaczającej przestrzeni. Swoją epokę nieco wyprzedzili Ryszard Jurkowski, Janusz Kapitoński i Jan Pallado, którzy w 1988 roku zaprojektowali szkołę podstawową w Wodzisławiu Śląskim. Posadowiony na szczycie pagórka, w parkowym otoczeniu budynek ma nieregularną bryłę; kolejne sale lekcyjne kaskadowo ułożono na pochyłym terenie, zaś strefę wejściową do szkoły poprzedzono szerokimi schodami i wyróżniono wieżyczką. W ten sposób szkoła stała się znakiem rozpoznawczym w przestrzeni, centralnym punktem całej okolicy, jednocześnie wyróżniającym się i skrytym wśród zieleni.
O tym, jak bardzo szkoła może być przydatna całej lokalnej społeczności, a nie tylko uczniom, widać szczególnie na przykładzie placówek na wsiach i w małych miejscowościach. 25-letnia Halina Skibniewska, będąc jeszcze asystentką Romualda Gutta, zaprojektowała szkołę w miejscowości Radkowice-Kolonia w powiecie starachowickim. W trudnych, powojennych czasach (budowa szkoły rozpoczęła się w 1946 roku, zakończyła trzy lata później) powstał tam murowany z cegły budynek o prostej formie, wyposażony jednak w ogromne okna doskonale doświetlające klasy oraz poza salami lekcyjnymi oferujący także przestrzenie od razu zaplanowane jako ogólnodostępne. Architektka część dydaktyczną wyraźnie oddzieliła od tej przeznaczonej na miejscowy dom kultury.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Szkoła w Książenicach, projekt: Piotr Hardecki (główny projektant), PALK Architekci, 2011/2012, fot. Bartek Makowski/PALK Architekci
Obrazek
szkola-podstawowa-w-ksiazenicach.jpeg
Choć takie rozwiązanie nigdy nie stało się standardem, dziś coraz częściej się do niego wraca. Przykładem może być szkoła w Książenicach niedaleko Grodziska Mazowieckiego, oddana do użytku w 2012 roku. To wybrany w ogólnopolskim konkursie architektonicznym wspólny projekt Piotra Hardeckiego i pracowni PALK architekci. Autorzy koncepcji zadbali o wygodę uczniów, ale pomyśleli także o potrzebach lokalnej społeczności, a także o mało przyjaznej urbanistyce. Szkołę posadowiono u zbiegu dwóch dróg, założono na planie litery „V”, wyraźnie eksponując narożnik, czyniąc z niego rozpoznawalną w okolicy przestrzeń publiczną (wejście do szkoły poprzedza duży plac z zielenią i miejscami do siedzenia). W projekcie przyjęto, że po zajęciach lekcyjnych sala gimnastyczna, biblioteka, jadalnia, świetlice i wybrane pracownie dydaktyczne (m.in. pracownia komputerowa i sale językowe) będą dostępne także dla innych mieszkańców. Ponadto wokół szkoły zaplanowano park – za jego projekt odpowiadała pracownia topoScape (dziś znana jako współautorzy, razem z biurem Archigrest, szeroko nagradzanego stołecznego parku pod Kopcem Powstania Warszawskiego), nadając mu atrakcyjną i zróżnicowaną formę m.in. z sadzawkami wykorzystującymi wodę opadową.
Od zakończenia II wojny światowej wciąż zmienia się pojęcie wygodnej, funkcjonalnej szkoły. Przemiany społeczne, technologiczne, nowe wizje edukacji wpływają na kształt budynków i ich układy przestrzenne. Obok tego jest jeszcze kwestia zlokalizowania budynków edukacyjnych w przestrzeniach miast i wsi, ich znaczenie urbanistyczne, wpisanie w kontekst i tkankę terenów mieszkalnych. To wyzwanie trudniejsze, szczególnie że przyzwyczailiśmy się, że szkoła jest bytem raczej od otoczenia odseparowanym. Tymczasem wiele wyłamujących się z tego schematu realizacji pokazuje pożytki płynące z uczynienia placówki edukacyjnej integralną częścią osady czy osiedla. Tym bardziej, że w niektórych regionach dzieci jest coraz mniej, szkoły pustoszeją i są likwidowane, a mogłyby przecież z pożytkiem służyć także innym mieszkańcom.
Tekst powstał dzięki rezydencji artystyczno-badawczej na Osiedlu ZWM (Armii Krajowej), będącej częścią Festiwalu Jednego Osiedla – Blok Kultury, a zorganizowanej przez Galerię Sztuki Współczesnej w Opolu.