„Umiała używać koloru, umiała o nim pisać, nazwać kolorem emocje. Trzeba wiedzieć, jak mieszać farby, żeby zdefiniować fiolet jako połączenie »miłości czerwieni z szafirem«” – zapewnia Czyńska w biografii nie tylko przecież poetki, lecz także byłej słuchaczki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Obertyńska z kolei mówiła, że Lilka, „mając dwa równej miary talenty, wybrała jeden, a drugiemu dała w sobie zamrzeć”. Jeszcze inaczej widział to Antoni Słonimski, który umiejętności malarskie odnajdywał w słowach kreślonych przez poetkę:
Mądry kupiec Himmelblau czekał na błękit niebieski Juliusza Kossaka, a mądry wydawca, nasz przyjaciel Marian Sztajnsberg, czekał na „Zalotników niebieskich” czy na „Niebieskie migdały” Pawlikowskiej. Na strofy poezji, w które przenosiła delikatność i nienaganną precyzję akwarel swego dziadka.
Można więc powiedzieć, że Pawlikowska-Jasnorzewska w obrazach zapisywała swoje emocje, tak jak w słowach malowała myśli. Nie wiadomo dlaczego przestała ufać malarskiemu talentowi. Wierzyła za to w astrologię i numerologię, reinkarnację i wędrówkę dusz. Przyszłość czytała z kart. Zawsze miała pod ręką własnoręcznie ozdobioną ornamentami talię, którą można zobaczyć w gablocie w Muzeum Literatury.
Wpisująca się w obchody 80. rocznicy śmierci poetki wystawa Różowa magia jest właśnie taką talią kart: dostarcza narzędzi potrzebnych do gry z artystką, z jej dorobkiem w wielu dziedzinach i losem kobiety kochającej, ale nie zawsze kochanej. Jednak to od odbiorcy zależy, jak wykorzysta to rozdanie, w jaki sposób odczyta postać wielowymiarową i wciąż zaskakującą.
Różowa magia. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, wystawa Muzeum Literatury im Adama Mickiewicza w Warszawie otwarta 0d 9 lipca do 14 września 2025. Kuratorka: Katarzyna Jakimiak