"Niebieskie migdały" Marii z Kossaków Pawlikowskiej – nazwiska Jasnorzewska zaczęła używać dopiero po poślubieniu porucznika lotnictwa Stefana Jerzego Jasnorzewskiego w 1931 roku – mienią się wyjątkową obfitością kolorów. Z niebieskim jako pierwszym. Wystąpił już w trzecim wersie otwierającego tom wiersza "Historia o czarownicach":
Świeciły trzy księżyce,
Leciały trzy czarownice.
Leciały z daleka po niebieskich drogach,
czasem ginęły w chmurze –
– a na Łysej górze
djabeł, djabeł na nie czekał,
o złotych rogach.
["Historia o czarownicach"]
Później mamy całą paletę barw budujących ekscytującą atmosferę tego wiersza. Pojawiają się kolejno: "niebieskie drogi", "złote rogi", "rudy włos", "czarna miotła", "ćma siwa", "biała jaskółka", "złociste włosy", "usta czerwone", "ognisko czerwone", "włos ryży", "srebrniejsza niźli talerz miesiąca", "ryża ruda", "stara siwa", "kwiat złotogłowia", "czernią się trzy krzyże" czy "widma białe". I pomyśleć, że tyle kolorystycznych metafor znajduje się w jednym tylko wierszu – długim, co prawda, bo 91-wersowym.
Maria z Kossaków Pawlikowska, "Niebieskie migdały", okładka, 1922, Krakowska Spółka Wydawnicza; Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, 1933, fot. Biblioteka Narodowa Polona
Jak większość utworów poetki z początkowego okresu jej twórczości przesłanie tego utworu jest wyrazem oryginalnego podejścia autorki do miłości, co na ogół wyrażała w inteligentnie przewrotnej puencie. Pierwszy wiersz tomu jest tego najlepszym przykładem. Nietrudno sprawdzić, gdyż do twórczości Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej mamy wolny dostęp w domenie publicznej.
W drugim wierszu tomu, zatytułowanym "Mgły i żurawie", napotkamy znowu intrygujące zestawienia kolorów ("zielone bije zegar chwile,/ w które się już nieżywy karmin gęsto wplata…", "zielone wachlarze drzew migocą złotem", "za różanym płotem, –/ pytaj się pawiookich wód w okrągłym stawie"). W kolejnym – "Śnie", powrót do niebieskiego: są "pola długie ogromnie/ sadzone w rzędy doniczek…/ samych niebieskich konwalji/ i szafirowych goryczek…".
"Na ciepłej niebieskiej łące" z tomu "Niebieskie migdały" Marii z Kossaków Pawlikowskiej, 1922, Krakowska Spółka Wydawnicza, fot. Biblioteka Narodowa Polona
Nie w tym rzecz, żeby cytować wers za wersem czy wiersz za wierszem, bo znacznie lepiej oddać się lekturze oryginału. Przytoczone przykłady, wyjęte tylko z trzech pierwszych wierszy "Niebieskich migdałów", wskazują, że członkini klanu Kossaków ma rodzinne zamiłowanie do przedstawiania świata w całej pełni jego sensualnego odczuwania. Skoro nie pędzlem, to słowem.
Nie sposób jednak pominąć choćby wiersza, który już w tytule kusi niebieską zawartością skojarzeń.
Na ciepłej niebieskiej łące
pasą się białe zające
pasą się białe baranki
w kwitnące złotem poranki.
– Niebieskie łąki bez granic
nie służą nikomu na nic –
są dla tych białych zajęcy
są dla tych białych baranków
i dla skrzydlatych tysięcy
myśli radosnych kochanków. –
["Na ciepłej niebieskiej łące…"]
W utworze tym znajdujemy wyraz afirmacji natury jako znakomitego tła – i praprzyczyny – rodzącej się miłości. Słowem "Niebieska łąka" zaprasza "radosnych kochanków" do odwiecznego cyklu czułych zbliżeń. Toteż frazę, że "nie służą nikomu na nic", ujmijmy tutaj w nawias.
Jak z kolei postąpić z wierszem "Barwy"? ("Oto jest fjolet — drzewa cień idący żwirem,/ fjolet łączący miłość czerwieni z szafirem. –"). Obok zieleni otoczenia są w nim również "nieb błękitne koła", co skłoni autorkę do wyznania, że nosi "w sobie wszystkich barw skupioną tajnię. –/ O jakże się w białości mojej bieli męczę –/ chcę barwą być – a któż mnie rozbije na tęczę?". Tutaj mamy do czynienia z kolejnym z jej przekornie niewinnych erotyków.
"Sen" z tomu "Niebieskie migdały" Marii z Kossaków Pawlikowskiej, 1922, Krakowska Spółka Wydawnicza, fot. Biblioteka Narodowa Polona
Obfitość poetyckiej kolorystyki sprawia, że wystarczy pozostać przy jednym wybranym kolorze, dajmy na to niebieskim, żeby go (wraz z odcieniami) odszukać w najrozmaitszym kontekście sytuacyjnym i znaczeniowym. Toteż w "Pysznym lecie" odnajdziemy pawia o "złotej i błękitnej rzęsie". "Pantofelki szklane" z wiersza o tymże tytule, okażą się "rżnięte w błękicie".
"Pamiątki" rozpoczynają się frazą o "niebieskich oczach". Z kolei w "Erotyku" autorka wyznaje: "Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski" i tuż po gromkim hałasie "spadającego nieba", oznajmia: "Spoczywam – okryta niebem i sercem twojem…".
W liczącym 48 wierszy debiutanckim tomie "Niebieskie migdały" Marii z Kossaków Pawlikowskiej, brak konkretnego koloru występuje zaledwie w siedmiu utworach. Jednakże nawet w części z nich można się doszukać rzeczowników: barwa, kolor lub malowanie. Co autorkę, zwaną poetką miłości, czyni zarazem poetką koloru.
Nieprzypadkowo kolejna pisząca latorośl rodu Kossaków Magdalena Samozwaniec książce o podziwianej starszej siostrze dała tytuł "Zalotnica niebieska".
[W cytatach z wierszy zachowałem pisownię zgodną z oryginalnym wydaniem].