Ostatnie lata filmu niemego przyniosły polskiemu kinu jeszcze kilka spektakularnych produkcji. Największą z nich był "Pan Tadeusz" zrealizowany przez Ryszarda Ordyńskiego (właśc. Dawida Blumenfelda), jednego z najbardziej cenionych twórców swojej epoki, cieszącego się w latach 20. sławą teatralnej gwiazdy.
Próbując przekonać go do podjęcia się reżyserii "Pana Tadeusza", producenci musieli sięgnąć głęboko do kieszeni. Mickiewiczowska adaptacja była najdroższą produkcją okresu międzywojennego, a jej budżet przekraczał pół miliona złotych (w czasie gdy samochód kosztował ok. 2,5 tysiąca złotych). Sam Ordyński długo nie mógł się zdecydować, czy podjąć się wyzwania, a w "Wiadomościach Literackich" kwieciście opisywał swoje wątpliwości, twierdząc, że "lękał się wielkości, drżał przed ogromem". Ostatecznie jednak przyjął propozycję, a filmowy "Pan Tadeusz" był ekranizacją najbardziej efektownych scen poematu, które połączone zostały strofami wiersza pojawiającymi się na ekranie w formie tekstu.
Premiera filmu, która odbyła się 9 listopada 1928 roku, była wielkim wydarzeniem. Pierwszy pokaz uświetnili swoją obecnością prezydent Ignacy Mościcki i marszałek Józef Piłsudski, a recenzentami filmu byli m.in. Zofia Nałkowska, Jan Lechoń i Antoni Słonimski.
Niestety, "Pan Tadeusz" nie przetrwał do dziś w oryginalnym kształcie. W czasie II wojny światowej kopie filmu zostały wywiezione z Polski, a ich znaczna część zaginęła. W latach 50. do zbiorów Filmoteki Narodowej powróciło 40 minut filmu trwającego pierwotnie ponad 140 minut. Dopiero w 2006 we Wrocławiu odkryto zniszczone i niekompletne kopie filmu. Po latach prac rekonstrukcyjnych udało się odtworzyć blisko 120 minut filmowego oryginału.
"Mocny człowiek" 1928 r.