Czym jest muzyka sakralna?
Roxanna Panufnik, fot.: Paul Marc Mitchell / materiały promocyjne artystki
Roxanna Panufnik: Muzyką pomagającą wyrażać przesłanie towarzyszącego jej tekstu, uwydatniając jego znaczenie dla słuchacza.
Marek Raczyński: Moja osobista definicja muzyki sakralnej niekoniecznie pokrywa się z definicją zawartą w dokumentach kościoła. Dla mnie muzyka sakralna to taka, która umożliwia człowiekowi kontakt z rzeczywistością pozamaterialną i pozazmysłową. To muzyka odrywająca nas od codzienności, stawiająca w obliczu ważnych pytań o znaczenie egzystencji i sens przemijania. To muzyka zapraszająca do głębokiego wglądu w siebie i odnalezienia odpowiedzi na pytanie: "W co, tak naprawdę, wierzę"?
Jan Krutul: Nie każda muzyka religijna jest sakralna. Sacrum dotyka tajemnicy, szuka wymiaru pozamaterialnego, transcendentalnego. Sam tekst sakralny nie wystarczy, jeśli będzie wyłącznie pretekstem do miłych dla ucha dźwięków. Sacrum to wejście w bogactwo treści, które są jeszcze głębiej niż warstwa słów. Moim zdaniem muzyka poprzez swoje przymioty jest tą formą sztuki, która najbardziej dotyka sfery sakralnej. Wszakże aniołowie przed Tronem Boga nie rzeźbią, nie malują, nie tańczą, a śpiewają wieczne Sanctus.
Marcin Łukaszewski: Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Przed wielu laty poświęciłem temu cały rozdział swojej pracy doktorskiej. I owszem, można to pojęcie rozumieć tak, jak dokumenty Kościoła katolickiego (np. rozdział VI Konstytucji o Liturgii Świętej Soboru Watykańskiego II), czyli jako muzykę świętą (musica sacra), a więc taką, która jest związana z obrzędami liturgicznymi. To jednak dość wąskie rozumienie – kompozytorzy interpretują je szerzej, bowiem piszą nie tylko z myślą o liturgii, lecz także (a może przede wszystkim) z myślą o wykonaniu na koncercie, wysłaniu partytury na konkurs, nagraniu. Różne są też poziomy wnikania w temat związany z religią – to może być tekst religijny (i tu są różne poziomy – najczęściej, jeśli twórcy sięgają po łacinę – są to teksty liturgiczne, ale mogą to być też wiersze o tematyce religijnej, czasem pojedyncze słowa, np. Amen czy Alleluja etc.), w utworach instrumentalnych to mogą być cytaty np. z monodii liturgicznej (czyli powszechnie zwanego chorału gregoriańskiego) czy z polskich pieśni kościelnych, albo sam tytuł, który takie wątki sugeruje. Bywają oczywiście też opery czy oratoria o tematyce religijnej. Dlatego najbardziej pojemnym pojęciem byłoby sformułowanie "muzyka o tematyce religijnej", w którym mieści się zarówno muzyka kościelna, sakralna, religijna, śpiew gregoriański itp.
Najkrócej mówiąc: dla wielu twórców muzyka sakralna jest sposobem na wyrażenie swojej wiary i wiąże się z potrzebą przekazania swoich odczuć szerszemu gronu odbiorców, podzieleniem się z nimi tą aurą. Często można się spotkać z przekonaniem, że nie każda muzyka religijna jest sakralna, że sacrum to coś więcej niż sam temat religijny.
Aleksandra Chmielewska: Nie jestem pewna, czy potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie utożsamiam się do końca z żadną religią. Pojęcie "sacrum" wiążę z najwyższą formą energii, najbliższą Bogu, najbardziej oświeconą. Idąc za Davidem R. Hawkinsem, wierzę, że my – twórcy (jak i wszyscy inni ludzie) jesteśmy na różnych poziomach świadomości, i co za tym idzie, jesteśmy "nośnikami" treści duchowych różnej jakości. Zatem kompozytorzy, którzy znajdują się na najwyższych poziomach świadomości (oświecenie, pokój, radość, miłość) – mają dostęp do treści duchowych najbliższych Bogu, najbliższych sacrum. I taką samą "boską" energię przenosi ich muzyka.
Dariusz Przybylski: Muzyka sakralna ma wzbogacać nasze przeżywanie duchowości.