Sam Berlewi po latach twierdził, że określanie inicjatywy mianem biura to „handlowa mistyfikacja”, której celem było rozpropagowanie idei nowoczesnej sztuki wśród szerokich rzesz odbiorców. Mleczna czekolada stanowić miała jedynie środek na dotarcie pod strzechy z awangardową twórczością. Ambicją agencji byłoby więc odwrócenie ról – zamiast awangardowej stylizacji wykorzystanej do celów reklamowych, stawką miało być wykorzystanie mechanizmów komercyjnych do propagowanie awangardowych idei.
Czy faktycznie była to jedynie mistyfikacja, czy też projekty Berlewiego, Wata i Brucza okazały się zbyt nietypowe jak na realia rynku reklamowego, by rzeczywiście go zinfiltrować, ciężko dziś ocenić. Z pewnością misja promocji awangardy poza wsobnymi kręgami artystycznymi powiodłaby się bardziej, gdyby działalność Reklamy-Mechano rozkręciła się przynajmniej do poziomu reklamowej aktywności Majakowskiego i Rodczenki. Intencje twórców miał ponoć wyjaśnić obszerniej Wat w przygotowywanym artykule Apologia buchalterii, ten jednak nigdy się nie ukazał.
Tak czy owak powstanie agencji wiązało się bez wątpienia z napięciami między Berlewim a środowiskiem Bloku, do którego należał, czując się przy tym marginalizowanym. Nazwiska artysty nie znajdziemy na liście redaktorów pierwszego numeru pisma wydawanego przez grupę, z kolei jego wystawa mechanofaktur w salonie Austro-Daimlera odbyła się dokładnie dzień przed pierwszym pokazem Bloku, organizowanym w innym salonie samochodowym, w tym przypadku firmy Laurin-Klement. To właśnie Berlewi, wedle własnych deklaracji, wpaść miał na pomysł wystawy w salonie automobilowym, dla podkreślenia pokrewieństwa nowej sztuki z nowoczesną technologią.
Zdaniem Andrzeja Wata do składu redakcyjnego „Bloku” Berlewi nie wszedł dlatego, że „odnoszono się tu do niego niechętnie ze względu przede wszystkim na to, że obok prób eksperymentalnych nie zaniedbywał malarstwa »normalnego«, przynoszącego dochody”. Sam Berlewi twierdził, że poróżnienie nastąpiło przez zawłaszczenie jego idei przez Mieczysława Szczukę i Teresę Żarnower. Choć wszyscy zgodnie deklarowali walkę z indywidualizmem dzieła sztuki, indywidualne autorstwo idei było już całkiem inną sprawą. Berlewi raczej nie był graczem drużynowym i zamierzał zadbać o to, by historia zapamiętała go jako pioniera. Najpewniej więc Reklama-Mechano była rodzajem odpowiedzi na teksty Szczuki w „Bloku”. Podczas gdy ten zamieszczał w swoich artykułach fotografie reklamowe auta marki Laurin-Klement czy ciągnika gąsienicowego, Berlewi poszedł o krok dalej i postanowił sam zająć się reklamą.
Epilog. Moda Polska